Polska energetyka wykonuje ruch, który jeszcze dekadę temu brzmiał jak odległa deklaracja, dziś nabiera konkretnego kształtu. W Waszyngtonie podpisano umowę dotyczącą opracowania polskiego projektu małego reaktora modułowego. Minister energii Miłosz Motyka mówi wprost o ambicji włączenia tej technologii do krajowego systemu w latach 30. XX wieku. To już nie ogólna zapowiedź transformacji, lecz wskazanie kierunku i partnerów.

Umowa w Departamencie Energii USA

We wtorek w amerykańskim Departamencie Energii doszło do podpisania porozumienia między Orlen Synthos Green Energy a koncernem GE Vernova Hitachi Nuclear Energy. Celem jest opracowanie europejskiego projektu małego reaktora modułowego, dostosowanego do realiów rynku energii w Europie, a w praktyce – przygotowanego z myślą o Polsce.

Minister podkreślił, że to pierwsza tego typu umowa zawarta z polskim partnerem, co nadaje wydarzeniu historyczny wymiar. W jego ocenie sektor jądrowy ma stać się jednym z filarów nowej architektury bezpieczeństwa energetycznego. Trudno nie zauważyć, że w tle tej decyzji znajduje się szersza strategia uniezależniania się od wysokoemisyjnych źródeł energii.

Reaktor w latach 30. i ambicje lidera regionu

Deklaracja dotycząca harmonogramu jest jasna: w latach 30. mały reaktor modułowy ma zasilić polski system energetyczny. To ambitny plan, który wymaga nie tylko zaplecza technologicznego, lecz także sprawnej koordynacji regulacyjnej i finansowej.

Motyka wskazał, że projekt wpisuje się w szerszy proces transformacji energetycznej. Polska chce odgrywać rolę lidera w Europie Środkowo-Wschodniej w obszarze energetyki jądrowej i niskoemisyjnych źródeł energii. W grudniu Komisja Europejska wyraziła zgodę na udzielenie pomocy publicznej na budowę elektrowni jądrowej, co – jak zaznaczył minister – przyspiesza realizację inwestycji o strategicznym znaczeniu dla gospodarki.

Skala przedsięwzięcia robi wrażenie. Mowa o największej inwestycji w historii polskiej gospodarki. W energetyce często operuje się wielkimi słowami, lecz tym razem padają konkretne decyzje, konkretne nazwiska i konkretna data. A to już zupełnie inny ciężar gatunkowy.

Źródło: businessinsider.com.pl