Takiego miejsca na mapie Polski jeszcze nie było! Samoobsługowy sklep w Gdyni to prawdziwy ewenement. Zastanawiacie się, jak to działa i czy zdarzają się też kradzieże? Córka właściciela sklepu opowiada, skąd tak niecodzienny pomysł na biznes i dlaczego uważa, że takich sklepów powinno przybywać wraz ze wzrostem świadomości społeczeństwa.
Jak działa samoobsługowy sklep w Gdyni? Tu nie spotkasz kasjera
Samoobsługowy sklep w Gdyni to rodzinny biznes. Pomysł na jego utworzenie wziął się z podróży po krajach skandynawskich Daniela Wojtyńskiego, który wraz ze swoimi dziećmi, Nadią i Nikodemem, prowadzi na co dzień gospodarstwo ogrodnicze „Malinogród” w Gdyni.
„W sezonie pracujemy od godz. 5 do 13-14. Zdecydowana większość naszych klientów pracuje do godz. 16 lub 17. W związku z tym nieopodal naszego gospodarstwa powstała swego rodzaju budka, w której nasi klienci mogli odbierać swoje zamówienia. Z czasem całość ewoluowała w taki sposób, że powstał z tego sklep. Myślę, że zapalnikiem do powstania punktu samoobsługowego była podróż mojego taty po krajach skandynawskich. Tam takie sklepy to nic nadzwyczajnego” – tłumaczyła w rozmowie z portalem Trojmiasto.pl córka właściciela sklepu.
Punkt rozpoczął swoją działalność na początku lipca 2021 roku przy ulicy Spółdzielczej 19 w Gdyni. We wnętrzu niewielkiego obiektu znajdują się dwie lodówki, w których na klientów czekają m.in. soki ze świeżych owoców, przetwory, czy też maliny i borówki. Płacimy jednak nie u kasjera, a wrzucając odliczoną kwotę w gotówce do czekającej na miejscu puszki. Zapłacić możną też kartą, dokonując przelewu BLIK.
SPRAWDŹ TEŻ: Jak otworzyć sklep spożywczy? Wskazówki, koszty
Czy w sklepie samoobsługowym w Gdyni zdarzają się kradzieże? „Doszło do incydentów”
Jak opowiadała Pani Nadia, koncept sklepu zakłada zaufanie do ludzi i ich uczciwości przy płaceniu za zakupy. Czy zatem w sklepie samoobsługowym w Gdyni nie dochodzi do kradzieży? Niestety, jak wspomina córka właściciela sklepu, od jego otwarcia mieli już z nimi do czynienia.
Szukasz pracy w Gdyni? Sprawdź najlepsze oferty na GoWork.pl!
„Jeśli chodzi o kradzieże, to niestety mieliśmy już czterokrotnie incydent, w którym doszło do rabunku pieniędzy z puszki czy produktów spożywczych. W związku z tym postanowiliśmy zainstalować monitoring. Jednak nie o to w tym chodzi. Ufamy ludziom i wierzymy, że w końcu zaczniemy się przyzwyczajać – jako społeczeństwo – do takich punktów, a kradzieży będzie mniej” – dodawała Pani Nadia.
Jedna z kradzieży była wyjątkowo dotkliwa. Złodziej połasił się na witrynę chłodniczą, esencjonalną dla działalności sklepu. Na szczęście, dzięki szybkiej reakcji lokalnych internautów, wróciła ona na swoje miejsce. Mamy nadzieję, że podobnych zdarzeń będzie coraz mniej, a tego typu punktów będzie jedynie przybywać.
Samoobsługowe sklepy – przyszłość rolników?
Samoobsługowy sklep w Gdyni to nie jedyne miejsce, gdzie można było samodzielnie zrobić zakupy. Podobną wizję miał rolnik z z Opolszczyzny, który założył samoobsługowy warzywniak. Należność za zakupy klienci mogli pozostawiać w specjalnej kasetce.
Choć takie rozwiązania pojawiają się już w wielu krajach i przygotowywane są specjalne konstrukcje sklepów samoobsługowych do m.in. sprzedaży bezpośredniej owoców i warzyw z gospodarstw, rozwiązanie to nie jest w Polsce popularne. Strach przed nieuczciwością, jak również brak mentalnej otwartości klientów zapewne przez kolejne lata będzie nieco utrudniał rozwój w tej sferze.
Źródło zdjęcia: https://pl.123rf.com/photo_60332701_%C5%9Bwie%C5%BCe-czerwone-jagody-maliny-na-rynku-w-pojemnikach-na-tacach.html