Pozdrawiam pana Wojtka z IT 17.02.2026 15:26
Były pracownik
Shipco (biuro Scan Shipping) to idealne miejsce, jeśli planujesz zmienić pracę po roku. Na stanowisku księgowego połowę czasu spędzasz jako windykator, a za brak zysków w nierentownych biurach zawsze obwiniany jesteś ty. Od pierwszego dnia wrzucają cię na głęboką wodę po żenującym wprowadzeniu, a potem każą podpisać papiery, że wszystko już umiesz.
Zakompleksiona Team Leaderka (po hotelarce i kursach księgowych online) to osoba nadmiernie kontrolująca, ktora nie udziela zadnego wsparcia merytorycznego. Służy wyłącznie do narzucania przestarzałych targetów jak w call center, zawsze umywa ręce i zrzuca całą odpowiedzialność na księgowych. Każdy błąd niedziałającego systemu pracy i komunikacji zawsze tak jest po twojej stronie.
Mobbing i micromanagement:
TL zalewa pracownika licznymi uwagami dotyczącymi najdrobniejszych szczegółów (użycie niewłaściwego odcienia koloru w raporcie, brak wykrzyknika w siódmym przypomnieniu do klienta, otwarcie excela z przegladarki a nie w aplikacji). Dostawałem nieraz pretensje za minutę spóźnienia i pytania np. „co robiłeś między 8:00 a 8:17” (gdzie sama regularnie znika na godzinne kawki). Sprawy do poprawy jednym kliknięciem załatwiane są sześcioma długimi wiadomościami, marnując czas obu stron. Do tego publiczne wyśmiewanie błędów przy zespole (głównie pod moją nieobecność) lub na Teamsach. TL regularnie wysyłal przesadzone, wygenerowane przez ChatGPT uwagi z dyrektorką w CC, a na spotkaniach 1 na 1 rzucała tekstami o mojej „sile roboczej” i braku efektywności przy Excelu zrobionym w dwie minuty. Na pytanie o wyniki reszty zespołu i źle rozłożone obowiązki odpowiadała: „nie mam czasu robić tego u każdego”. Ulubionym słowem Team Leaderki jest zdecydowanie „proaktywność”– czyli praca za trzech, brak własnego zdania i branie na klatę wszystkich problemów firmy. Najpierw każą stworzyć własny system pracy, a potem wykorzystują go przeciwko tobie.
Po sześciu miesiącach powiedziałem dyrektorce wprost o micromanagemencie i notorycznym zakładaniu mojej winy z góry– nic się nie zmieniło. Po jakimś czasie TL zaczęła żartować przy wszystkich z moich uwag (anonimowo) i ciągle sarkastycznie wracała do tematu.
Premia i benefity:
200 zł miesięcznie za brak przerw na papierosa. Nadgodzin nikt nie płaci, a za niewyrobienie się z czymś czeka cię poranna spina. Asystent i senior robią to samo – różnica tylko w wielkości biura i sympatii szefowej. Stała umowa oraz dłuższe wypowiedzenie dostępne dla pracownika dopiero po kilku latach (mało komu się udaje). Zastępstwo na urlop musisz znaleźć sam. Podczas mojego roku pracy tutaj pojawiły się jeszcze cztery nowe osoby– myślę że rotacja mówi sama za siebie.
Po roku męczarni przypadkiem dowiedziałem się, że nie przedłużą mi umowy. Po cichu zatrudnili wcześniej już osobę na moje miejsce, a ja (nie wiedząc o swojej zawodowej sytuacji) jeszcze byłem zobowiązany pomagać w jej szkoleniu. Negatywne opinie są regularnie usuwane, a wszystkie pozytywne na GoWork (przez rok mojej pracy) pisano pod nadzorem TL, żeby przypodobać się szefostwu. Jedyny plus to korzystna lokalizacja i życzliwi ludzie w zespole– szkoda tylko, że o pomoc trzeba prosić po cichu, by uniknąć wykładu od szefowej.
Życzę powodzenia wszystkim pracującym tam i trzymam kciuki za zmiany w kierownictwie.