Poddaje do refleksji. Pracodawca posiada kilka innych podmiotów, z którymi bezpośrednio współpracuje - są to firmy powiązane ze sobą, ale mówi, że niezależnie od siebie funkcjonują. Do jednej z nich należy kancelaria prawna, do drugiej biuro związane z turystyką, do trzeciej hotel Knieja w Rajgrodzie i kilka innych, w tym firma udzielająca pożyczek. Pracownik tak naprawdę nie wie, dla jakiego pracodawcy wykonuje zlecenia - można się w tym pogubić... Wszystko brzmi dziwnie, podejrzanie? Można powiedzieć: praca jest grubymi nićmi szyta.
W biurze panuje atmosfera, mówiąc delikatnie, lekkiego PRL-u. Być może jest to wina kadry zarządzającej, która sama zatrzymała się w tamtych czasach - wiekowo,kulturowo, albo wyposażenia biura - intensywna farba olejna, meble w stylu gospodarza z dworku wiejskiego, nie mówiąc o sprzęcie komputerowym, z którego korzystają - nie posiada on legalnego oprogramowania - na pulpitach straszy informacja, że wersje Windowsa są nielegalne i dawno wygasły (i to w kancelarii prawnej, kto by pomyślał!).
Kadra najniższego szczebla, to młodzi współpracownicy - niektórzy wydają się być zastraszeni. Patrząc po pojawiających się ofertach pracy, chyba nadal trwa tam spora rotacja, albo ciężko im znaleźć stałego pracownika. Szkoda, ale szacunek należy się zarówno pracownikowi, jak i pracodawcy.