Jestem inżynierem firmware w Nordic Semiconductor Poland ponad 2,5 roku. Wcześniejsze doświadczenia zdobywałem w działach R&D małych lokalnych firm i w ogromnych międzynarodowych korporacjach. Dopiero w Nordic zagrzałem miejsce na dłużej i już wyjaśniam dlaczego na razie nie mam planów szukania innej pracy.
Od razu zaznaczam, że nie jest to praca dla każdego dewelopera. Jak sama nazwa wskazuje firma jest z branży półprzewodnikowej. Tworzymy rozwiązania dla urządzeń bezprzewodowych zużywających wyjątkowo mało energii. Dlatego praca programistów składa się głównie z tworzenia rozwiązań bare-metal, ewentualnie dłubanie w systemach czasu rzeczywistego. Jeśli ktoś nie jest fanem sterowników, stosów sieciowych i podobnych niskopoziomowych rozwiązań, to raczej nie doceni tego miejsca pracy.
Dużą zaletą jest wielkość firmy: w sumie kilkaset osób na całym świecie. Jest nas na tyle mało, że nie wprowadzono śmiesznych i utrudniających pracę praktyk z wielkich korporacji. Z drugiej strony inżynierów jest wystarczająco dużo, że nie trzeba być specjalistą od wszystkiego, ale można rozwijać się w kierunku szczegółów danego rozwiązania (np. wybranego protokołu sieciowego, systemu operacyjnego, zestawu peryferiów mikrokontrolera, itp.). Dodatkowo mała liczba pracowników umożliwia bliską współpracę z innymi działami - np. inżynierami definiującymi strukturę i działanie mikrokontrolera lub tworzącymi oprogramowanie korzystające z tych samych peryfierów. Dodatkowym atutem jest mozliwość współpracy z klientami - wymiana pomysłów i doświadczeń z doświadczonymi inżynierami dużych światowych producentów korzystających z układów produkowanych przez Nordic Semi jest bardzo kształcąca.
Wielkość firmy wpływa też na to, że "realny wpływ na przebieg projektu" nie jest tylko sloganem z ogłoszenia. W naszym zespole wspólnie pracujemy nad architekturą rozwiązania, które mamy dostarczyć, a następnie je tworzymy. Kilkukrotnie zdarzyło się, że inne działy (np. kierownik) chciały nam narzucić w naszej opini błędne rozwiązanie i z dobrymi argumentami byliśmy w stanie przekonać ich do prawidłowego rozwiązania lub wypracować kompromis.
W moich poprzednich doświadczeniach zawodowych czułem się najsilniejszym ogniwem zespołu. Natomiast w Nordic proces rekrutacyjny jest na tyle wymagający, że (jakkolwiek głupio to nie zabrzmi) wszystkie ogniwa są silne. Zdecydowanie wolę pracę w takim środowisku. Każdy ma dobre pomysły i potrafi zaproponować ciekawe rozwiązania. Każdy ma nieco inne doświadczenia i umiejętności, dzięki czemu wiedzę z łatwością wymieniamy między członkami zespołu, nie musimy jej zdobywać na szkoleniach, których jakość jak wiadomo bywa różna (chociaż taka możliwość też oczywiście jest dostępna).
Powyższe elementy wpływają na to, że rozwój umiejętności i kompetencji w Nordic jest zdecydowanie szybszy i lepszy niż w jakiejkolwiek innej w firmie w której miałem przyjemność pracować.
O procesie rekrutacyjnym słyszałem (i czytałem tu na portalu) różne opinie. W mojej był to jeden z lepszych procesów w jakich uczestniczyłem. Mało spotkań, dużo konkretów. Prawie same rozmowy techniczne sprawdzające kompetencje kluczowe na danym stanowisku. Osobiście nie przepadam za długimi rozmowami z przedstawicielem działu HR na temat motywacji i "gdzie widzę siebie za 10 lat". Bardzo cieszyłem się, że w Nordic tego etapu nie było.
Oczywiście praca w Nordic nie jest usłana różami. Największe problemy jakie mi doskwierają to zbyt mała kadra administracyjna (przez co część zadań administracyjnych jest wykonywana przez inżynierów: zamawianie sprzętu lub wysyłanie zagranicznych przesyłek do innych działów lub klientów, itp) oraz czasem zbyt wygórowane wymagania kierowników projektu w zbyt krótkim czasie przeznaczonym na ich spełnienie.
Za to wielkim atutem pracy w Nordic jest uczestnictwo w międzynarodowych projektach tworzących różne standardy oraz rozwiązania open-source. Żadna firma, w której dotychczas pracowałem nie dawała takich możliwości, a w mojej opini jest to bardzo przyjemny element tworzenia oprogramowania.
Przechodząc do przyziemnych materialnych kwestii, oczywiście dostaję zapytania na linked-in i rozmawiam z różnymi rekruterami. Czasem zdarzają mi się wyżej płatne oferty, ale nigdy na tyle wysokie, aby zaryzykować utratę opisanych powyżej zalet pracy w tej firmie.
Mamy też oczywiście pozapłacowe głupotki, standardowe w IT, typu opieka medyczna, owoce w biurze, dopłaty do lunchu, itp.
Podsumowując, moim zdaniem Nordic Semiconductor to najlepsze miejsce w Krakowie dla ambitnych deweloperów, dla których niskopoziomwe elementy oprogramowania nie są straszne. Jeśli lubisz C i nie boisz się od czasu do czasu zajrzeć do assemblera, chcesz się rozwijać w kierunku oprogramowania nieskiego poziomu, i cieszy cię myśl, że twoje rozwiązanie znajdzie się w milionach urządzeń, to zachęcam do aplikowania.