Co prawda pracowałem w innej odnodze firmy niż warszawska, ale jako że brak podziału firmy na miasta, swoją opinię dodam tutaj
TL;DR Firmy nie polecam, ponieważ jest tam absolutny chaos. Zespołami zarządzają osoby z zerowym doświadczeniem, które nawet nigdy nie zajmowały się tym co mają oceniać u osób, którymi zarządzają. Firma płaci bardzo źle, atmosfera jest pełna kolesiostwa, osoby próbujące aktywizować ludzi do robienia rzeczy razem są aktywnie wyśmiewane, jedyne co działa to ukryte kanały na Slacku do obgadywania i obrażania innych.(usunięte przez administratora) Programiści i niektóre działy mają tyle wolnego czasu, że nie wiedzą co ze sobą zrobić, podczas gdy pozostałe działy są tak pełne chaosu i braku doświadczonych zarządców, że nie mają czasu na nic i nigdy nie korzystają z domniemanych bonusów, jak game room. A i to pomijając czyste kolesiostwo, gdy z pracy wyrzuca się lepiej wykwalifikowane osoby, bo "ta druga osoba mieszka w innym mieście i gdyby to ją, pomimo słabych wyników, pozbawić pracy, szef nie miałby u kogo zatrzymać się na noc podczas zwiedzania miasta". Ręce opadają.
Na starcie, praca w Huuuge była naprawdę wspaniała. Miałem nad sobą osobę o wieloletnim doświadczeniu, która bezustannie pozostawała po godzinach i rzeczywiście reprezentowała sobą prawdziwego szefa. Nauczyłem się wiele, czułem jak moje umiejętności ulegają poprawie, widziałem efekty swoich działań i słyszałem dobre słowo. Żadnych kłamstw z tej strony, pierwsze pół roku pracy w firmie było niesamowite.
Niedługo później nasz dział jednak podzielono, a pracę poprzedniego szefa otrzymała osoba absolutnie niekompetentna. Nie tylko był to ktoś z zerowym (dosłownie) doświadczeniem, kto wcześniej pracował na kasach, ale ta osoba po ledwie paru miesiącach pracy z zupełnie inną częścią obowiązków, nagle otrzymała cały zespół którego efekty musiała sprawdzać pod kątem czegoś z czym nigdy nie miała doświadczenia. W oczywisty sposób miało to niesamowicie negatywny wpływ na efekty naszej pracy. Firma próbowała naprawić sytuację... poprzez nabór kolejnych osób do zespołu, aktywnie odwracając głowę od głównego problemu.
Co ciekawe - od tej samej osoby dowiedziałem się przypadkiem jak niskie były moje zarobki w porównaniu do innych. Firma płaciła mi absolutne grosze, bez kłamstwa byłem jedną z najgorzej zarabiających osób w całej firmie, głupio wierząc w częste podwyżki i że firma nigdy nikogo nie wyrzuca oraz szanuje swoich pracowników. Dość powiedzieć, że szacunek ten działał na paru poziomach - niektóre zespoły miały taką formę pracy, że nie starczyło godzin w dniu na wykonanie wszystkich obowiązków. Inne zespoły, jak programiści, których firma naprawdę sprowadzała na kopy, najwidoczniej nie miały co robić, ponieważ na okrągło zajmowali game room lub wychodzili na kolejne kawy czy papierosy. Był to na tyle duży problem, że nawet ślepe szefostwo zdołało go dostrzec - na co dział HR odpowiedział pomachaniem palcem i wszystko wróciło po tygodniu do tej samej sytuacji. Niektóre osoby po prostu wydawały się nie robić nic i otrzymywać za to wynagrodzenie, co stało się frustrujące po pracy w moim zespole, z niedoświadczoną osobą w roli szefa, gdy zawsze brakowało nam na cokolwiek czasu z racji kompletnego braku kompetencji na wyższych szczeblach i ciągłych zmian.
Ostatecznie firma jednak zerwała ze mną kontakt w sposób, którego nigdy sobie nie wybaczę. Po rocznym kontrakcie otrzymałem na reewaluacji na początku miesiąca (miesiąc przed końcem umowy) zapewnienia, że nic mi nie grozi i jedyne co mnie czeka to spora podwyżka. Po czym zachorowałem, oferując nawet, że popracuję z domu i bez wypłaty, słysząc później jak zepsułem wszystko swoją chorobą. Po powrocie pod koniec miesiąca powiedziano mi w poniedziałek, że mam się poprawić i na ewaluacji słyszałem jak mnie krytykowano i nie widziano żadnej poprawy w moim zachowaniu (co było kompletnym kłamstwem), a w środę poinformowano mnie o tym, że mój szef od początku nie planował przedłużenia mi umowy - zostałem więc na lodzie, z trzema dniami płatnego urlopu na znalezienie nowego źródła zarobku.