Państwowa Inspekcja Pracy 25.09.2020 22:59
Były pracownik
Nick to żart, ale PIP to odpowiednia instytucja, która zdecydowanie powinna zająć się tym miejscem i przyjrzeć umowom zwłaszcza.
Od początku - byłam pracownikiem, a właściwie zleceniobiorcą tego miejsca od początku powstania projektu wysp. W 2019 roku firma naprawdę trzymała świetny poziom, wszystko zmieniło się jednak, gdy projekt zaczął się rozrastać i przybywało nowych przełożonych.
Dostałam awans - awans w strukturach. Zawsze wiązał się z nową umową - przejściem, ze śmieciówki, na umowę o pracę. Niestety nie tym razem. Nowy, większy format, miał wiązać się z "docenieniem w strukturach" - jednak jedynym przywilejem było sprzątanie 10 metrów podłogi więcej, co rano. Na nowym formacie zaczął się także wyczuwalny wyścig szczurów. Co więcej, jedna z osób, która również zanalazła się w tym miejscu w ramach awansu, otrzymała UOP, ja natomiast pozostałam na zleceniu. Poruszałam temat mojej UOP z przełożoną, jednak nie potrafiła ona udzielić mi konkretnej i sensownej odpowiedzi. Trudno się dziwić, że nie dostałam odpowiedzi, gdy myli się "bynajmniej" z "przynajmniej", na kierowniczym stanowisku.
Stopniowo zaczęto odbierać mi obowiązki, by odróżnić mnie od pracowników na UOP. Byłam pracownikiem gorszego sortu. Nie mogłam szkolić ludzi, nie mogłam przygotowywać utargu dla konwojenta, nie mogłam wielu rzeczy, które robiłam jako pierwsza w tej firmie.
W lipcu miało miejsce masowe zwolenienie pracowników, mnie to nie dotknęło. Dwie osoby z mojego punktu miały jednak więcej niż 10 poleceń - te osoby nie były jednak problematyczne, więc pozostały w firmie. Podwójnych standardów nie było końca.
Kolesiostwo w firmie ma się w jak najlepszym porządku, ale tu nie będę się zagłębiać, każdy może mieszkać, z kim chce :).
(usunięte przez administratora)nie trzeba się wypowiadać. Nie miała mi nic do zarzucenia przez cały okres pracy - na rozmowie kwartalnej nie pisnęła słowem, ale w kryzysowej sytuacji, gdy obiecała mi wolne, a potem je zabrała - wykrzyczała mi w twarz, że jestem plotkarą... bo rozpowiedziałam o kwarantannie jednego ze współpracowników, a to przecież tajemnica w trakcie pandemii? Hipokryzja i podwójne standardy tego miejsca nawet przestały mnie zaskakiwać - heetsy wyjmujemy przy użyciu szczypiec, podczas gdy ja, na śmieciówce, przychodziłam chora do pracy i pracowałam 12h dziennie kilka dni z rzędu.
Moja umowa o pracę odchodziła w zapomnienie, jednak Adecco wpadło na świetny pomysł - nowe śmieciówki, z karami finansowymi i zapisami noszącymi znamiona umowy o pracę - ciekawe, co na to PIP? Nie zgodziłam się podpisać ww umowy, miałam starą śmieciówkę do końca grudnia. I co się stało? Z dnia na dzień zostałam bezrobotna. Przyjechał Pan, przełożony z ramienia Adecco, którego widziałam na oczy po raz pierwszy, wręczył mi głośnik (który był nagrodą za wygraną w konkursie), a następnie powiedział, że właściwie, to mnie zwalnia. Na pytanie, z jakiego powodu, odpowiedział soczyste "nie muszę się Pani tłumaczyć, to umowa zlecenie." Złapana w pułapkę paradoksu, gdyż walczyłam o umowę o pracę, zostałam wyrzucona... za walkę o umowę o pracę. Pan niestety nie mógł jasno wskazać, co było we mnie nie tak - może sprzedaż? Cóż, absolutnie, wszystko było na wysokim poziomie. Ankieta TK? Zawsze na 100% w moim wykonaniu. Może spóźnienia? Ostatnie może pół roku temu. Czym zawiniłam i dlaczego zostałam zwolniona? Domagałam się równości płac, umów i swoich praw. Pan stwierdził, że jest ludzki, bo przyjechał mi to powiedzieć w twarz. Ludzkie, co? Pozbawiać pracownika najniższego szczebla pracy z dnia na dzień bez możliwości wytłumaczenia, co się stało, w trakcie pandemii? "Firma dba o pracowników" - ale zwalnia Cię ktoś, kto widzi Cię pierwszy raz na oczy. Niczym są zasługi w pracy, staż. Moja przełożona powiedziała też, że czego się spodziewałam, podwyżki? Mam jedną z najwyższych stawek w Warszawie na takim stanowisku! Wszystko prawda, ale zarabiałam te pieniądze zanim w ogóle dowiedziałaś się, co to jest Iqos. To nie Ty płaciłaś mi te pieniądze.
Największą wartością w firmie jest zgadzanie się na wszystko. Bez dyskusji. Przychodzenie chorym do pracy, niewyjaśnianie trudnych sytuacji - najłatwiej jest zaufać, że nowa, niedoświadczona osoba będzie mniej waleczna.
Oddałam tej firmie prawie 2 lata, przez cały okres pracując na 100%, a w zamian dostałam śmieciówkę, a później kolejną, jeszcze gorszą... Gdy zdecydowałam się jej nie podpisać i wrócić na mniejszy format, zostałam zwolniona. Z dnia na dzień, bez podania przyczyny, bez wchodzenia w szczegóły. Ps. (usunięte przez administratora)twierdziła, że ma dla mnie plan naprawczy, tylko... co tu naprawiać? Może śmieciowe umowy, a nie dobrych, doświadczonych pracowników?
Podsumowując: kolesiostwo, brak profesjonalizmu, korporacyjność do bólu, obdzieranie z godności poprzez zwolnienie z dnia na dzień, bez podania przyczyny. Tego możecie się spodziewać za 29 zł brutto jako Ambasador Marki (lub jakiś pachołek). Mam nadzieję, że to przeczytacie ;)