Praca dla tego projektu, to największe (usunięte przez administratora) w jakie można wpaść, to przestroga głównie dla osób wchodzących na rynek pracy, idźcie wszędzie, tylko nie tu, a dokładniej dlaczego w dalszej części.
Pracowałem dla projektu 10 miesięcy, sam jestem w szoku, że tak długo, ale szybko stało się to tylko dodatkowym zajęciem bo musiałem znaleźć nową pracę, bo ktoś bardzo inteligentny na górze wpadł na pomysł, że pachołom na punkcie można płacić tyle samo, a mogą robić więcej. W związku z czym zlikwidowali podwójne zmiany i systematycznie zamykali dodatkowe punkty, gdy w galerii były np. dwa. Efekt? Jeden pracownik robił pracę, którą wcześniej wykonywały 3/4 osoby. Przed punktem wieczne kolejki, wściekli klienci, że muszą czekać żeby załatwić cokolwiek, brak czasu żeby się po (usunięte przez administratora) podrapać, a co dopiero iść np. do łazienki, zwłaszcza że poza obsługiwaniem klientów, do obowiązków tzw. ambasadora należało jeszcze tysiąc innych czynności, przyjęcie dostawy, zamówienie towaru, raportowanie wyników, czyszczenie urządzeń, inwentaryzacja, sprzątanie, przygotowywanie urządzeń do wypożyczenia, wychodzenie z klientem na test iqosa i to wszystko obsługując cały czas klientów,
Jak coś nie jest zrobione to przełożonego tak zwanego Koordynatora z ramienia agencji pracy, lub SPV z ramienia PMI nie interesują żadne wymówki, ani 20 klientów w kolejce, usłyszysz wtedy że "nie jesteś wiarygodnym gospodarzem", nie "znasz standardów" firmy i zaczyna się tyrada darcia mordy przy klientach, wraz z przemocą psychiczną mającą na celu udowodnienie jak bezwartościowy jesteś. Poznałem w tej pracy wiele młodych i fantastycznych ludzi (jedyny plus), których starałem się wspierać w takich sytuacjach, by się nie przejmowali. Mimo to dziewczyny po, lub nawet w trakcie takiej fantastycznej wizytacji często płakały lub wymiotowały ze stresu. Oczywiście nie był to powód by przestać, albo co gorsza pozwolić im wyjść do domu, co to to nie! Mimo że pracujesz na zleceniu masz być zawsze kiedy jest twoja kolej, nie ważne czy boli cię głowa, zmarli rodzice, czy urwało nogi. Punkt musi być otwarty i masz się pojawić w pracy.
Przełożeni zmieniali się co jakiś czas, czy nawet wymieniali punktami ale każdy był warty mniej więcej tyle samo.
Kolejna rzecz to brak przekazywania informacji w tej pseudokorporacji. O każdej zmianie np. w cenach można było się dowiedzieć po przyjściu do pracy czytając post na MicrosoftTeams, o każdych zmianach w procedurze również, W związku z czym mimo że klienci potrafili czekać przed otwarciem to na początku trzeba było sprawdzić w jaki sposób dzisiaj się ich obsługuje i po jakiej cenie sprzedawane jest urządzenie.
Miejsce do przechowywania całego asortymentu to, jedynie szuflada, lub szuflada i wąska szafa. Na punkcie trzeba było dbać o to by mieć zapas każdego rodzaju towaru, chociaż nie było gdzie tego przechowywać. Nie mogła dostawa stać nierozpakowana "bo to niezgodne ze standardami" Brak, lub niski stan zatowarowania czegokolwiek również, tylko dzięki uprzejmości punktów po sąsiedzku udawało nam się przechowywać tam dostawy. Potrafiło dochodzić też do kuriozalnych sytuacji w których firma wstrzymywała dostawy jakichś produktów, z powodu ich braku na magazynie, co oczywiście oznaczało, że na punkcie też go nie będzie bo dostawa była co 2 dzień. I gdy przyjeżdżał "przełożony":, który doskonale wiedział o sytuacji dostawało się po głowie za brak towaru, który widocznie trzeba było wyczarować.
Stawka w Iqosie nie utrzymuje się na podobnym poziomie bo pomijając inflację pracownicy mają coraz mniej godzin pracy i niższe premie, lub premie ustalone tak by przypadkiem nie dało się zrealizować, jest to więc jedyne przedsiębiorstwo jakie znam, które z roku na rok płaci mniej niż więcej.
to nie praca tylko (usunięte przez administratora) w którym nie można się napić wody na punkcie, nie można wyjąć telefonu nawet na sekunde, ani zjeść, ani też wyjść poza punkt bez jego zamknięcia co przy wiecznej kolejce klientów nie jest możliwe.
Możliwości awansu w strukturze są jak najbardziej, ale tylko jeśli znasz się z kimś postawionym wyżej, najlepiej jeśli jest to znajomość rodzinna, lub łóżkowa wtedy kariera twoja wystrzeli, w innym przypadku nie masz szans, bo ubiegnie cię jakiś pajac bez doświadczenia i kompetencji, ale za to z umiejętności bycia członkiem rodziny kierownika.
Firma za to daje wszystkim równe możliwości rozwoju i to fakt, niestety nie wspomina, że chodzi o rozwój zaburzeń nerwicowych po pracy w tym (usunięte przez administratora)
Cieszę się, że zostawiłem tę historię za sobą, mówiąc na koniec przygłupiemu przełożonemu, że mam go w (usunięte przez administratora) i nie będę pracować w takich warunkach. Mimo wszystko jednak najlepiej sobie w ogóle nie robić takiej krzywdy.
Czy była to praca przez Adecco, czy Przez Msservices nie ma to żadnego znaczenia w każdym przypadku wygląda to identycznie