Po pierwszych czterech przepracowanych nockach w Amazonie mogę się wstępnie o tej pracy wypowiedzieć.
Zostałem zatrudniony przez agencję pracy Adecco. Stawiłem się na szkolenie w tak zwanym "day 0". Dokładnie mieliśmy się stawić w Amazonie na 6:00 rano i za ten dzień mieliśmy mieć zapłacone. Problem zaczął się pod koniec zmiany, kiedy przyszło do podpisywania umowy za ten właśnie dzień. Otóż Adecco policzyło nam 8 godzin, zamiast 10, a to dlatego, że ich zdaniem właściwe szkolenie zaczęło się od godziny 8:00, a nie od 6:00, ponieważ wcześniej były tylko badania lekarskie. Problem w tym, że na spotkaniu w agencji pracy Adecco polecono nam wyraźnie stawić się o 6:00 rano w Amazonie, co zrobiliśmy i dokładnie wtedy przejęli nas instruktorzy z agencji pracy. Zatem gdzie się podziały te dwie godziny pomiędzy szóstą a ósmą? Skoro badania dokonywał na miejscu lekarz od Adecco, to powinno to zostać uznane w ramach szkolenia, bo było obowiązkowe.
Co do samego szkolenia, to ludzie je prowadzący, a zwłaszcza pan Tomasz celowo wprowadzał ludzi w błąd podając im nieprawdziwe informacje. Niektóre kuriozalne do tego stopnia, że aż mi włosy dęba stanęły.
1. Coach Tomasz powiedział nam, że w Amazonie są OBOWIĄZKOWE nadgodziny i jeżeli ktoś nie chce ich robić, to zostanie to potraktowane jako NIEUSPRAWIEDLIWIONA NIEOBECNOŚĆ. Jest to całkowitą bzdurą. Przepisy dotycząc obowiązkowych nadgodzin bardzo precyzyjnie reguluje kodeks pracy i mówi on, że te są obowiązkowe tylko w szczególnych okolicznościach. Czyli jeżeli trzeba usunąć awarię, zachodzi potrzeba ratowania zdrowia lub życia etc. Nadgodziny zlecone ze względu na zwykłe potrzeby pracodawcy (czyli robienie tego, czym pracownik zajmuje się codziennie, pracując normalnie) NIE są obowiązkowe. O tym jednak Tomasz nie poinformował, strasząc ludzi konsekwencjami.
2. Tomasz poinformował wszystkich, że na halę nie wolno wnosić nic, prócz butelki z wodą. Żadnych TELEFONÓW czy innych urządzeń multimedialnych. I oficjalnie wmawia się ludziom, że to ze względów bezpieczeństwa, bo taki towar jest na magazynie. Nieoficjalnie zaś doskonale wiadomo i mówi się wprost, że chodzi o to, by ktoś przypadkiem nie nagrał tego, jak wygląda Amazon. dodatkowo coach Tomasz poinformował ludzi, że ochrona obiektu ma prawo zabrać nam telefon oraz go przeszukać, co jest niesmacznym żartem. Tym bardziej, że ochrona w Amazonie jest NIEKWALIFIKOWANA. A przynajmniej jej spora część, co można stwierdzić nie tylko po prezencji, ale i po zachowaniu.
3. Praca w Amazonie, to praca na magazynie, a czysto tam wcale nie jest. Ma się też do czynienia z różnymi produktami, w tym istnieje ryzyko natrafienia na materiały niebezpieczne, jak substancje żrące, materiały łatwopalne etc. Jednak ani Adecco, ani Amazon NIE daje pracownikom żadnej odzieży roboczej, ani butów. Zatem pracownik skazany jest na używanie swojej odzieży i obuwia, co prowadzi do ich zużywania. Zwłaszcza obuwia, gdyż w pracy praktycznie cały czas się stoi/chodzi.
4. Szatnia w Amazonie, to jakaś kpina. Jest tam kilka większych szafek, ale większość z nich, to skrytki gabarytowo podobne do tych w Biedronce. Jak bardzo są małe? Ano tak, że z ledwością można tam upchać buty i nic poza tym. Są to skrytki tylko na rzeczy osobiste, zatem odnośnie punktu 3, pracownik nie ma fizycznej możliwości zmiany obuwia, bo nie ma gdzie zostawić zmiennego. Należy tutaj nadmienić, że szatnie NIE są monitorowane, a wszyscy instruktorzy, managerowie etc. wmawiają ludziom, że: "za rzeczy pozostawione na terenie zakładu (w tym szatni) Amazon NIE ponosi odpowiedzialności". To też jest oczywiście bzdurą. Więc do pracy musisz przychodzić już w swoich butach, bo tych na zmianę nie będzie gdzie zostawić. Nieważne czy deszcz czy śnieg...
5. Przerwy, to kolejny punkt warty uwagi. W sumie jest ich trzy. Dwie płatne po 15 minut i jedna niepłatna 30 minutowa. Sęk w tym, że te płatne przerwy wcale nie są przerwami, bo ze względu na to iż nie są płatne, to pracownik nie wybija się na zegarze, czyli traktowany jest tak, jakby wciąż był w pracy, a zatem systemowo norma wciąż mu spada i te 15 minut przerwy będzie musiał odrobić. Dodatkowo Liderzy wmawiają pracownikom, że zegar ogłasza przerwę 3 minuty wcześniej, by pracownik miał czas na zejście z hali, co jest BZDURĄ. Na skanerach są zegary i łatwo zauważyć, że przerwa jest ogłaszana zawsze co do minuty, nigdy wcześniej. Tak więc samo zejście z hali zajmuje kilka minut (2-4 minuty), zależnie od tego, w który miejscu jesteśmy, zatem niewiele zostaje pracownikowi faktycznego czasu dla siebie, by mógł chwilę odpocząć.
Najzabawniejsze jest to, jak instruktorzy poganiają pracowników i wypominają im, że ci sobie przedłużają przerwy, bo na przykład nie pracowali do samego jej ogłoszenia. Tyle, że nie ma to żadnego sensu, przynajmniej nie na każdym dziale. Na przykład na dziale "pick", jeżeli do przerwy zostało nam 2-3 minuty, a akurat dostaliśmy zlecenie na skanerze, by iść na drugi koniec hali, to nie ma to w ogóle sensu, bo zanim tam dojdziemy