Były pracownik produkcji.25.09.2023 16:04
Były pracownik
Witam , jeżeli się nie mylę Icon S.A Katowice to również oddział ICON S.A. w Bytomiu.
Opiszę po krótce swoje doświadczenia z pracy na produkcji w tej drukarni (czyli oddzielny dział niż marketing itd) , przyszedłem tam z pewnym już doświadczeniem w pracy na drukarniach , jednak moje doświadczenie i chęć pracy nie wiele tutaj znaczyły.
- Kierownik produkcji - kiedy "odważyłem" się pytać o to jak wykonywać zlecone mi zadania , reagował z początku jakby zobaczył UFO (potem podobnie) , nie był prawdopodobnie przyzwyczajony że oprócz pociskania ploteczek i żarcików jak w amerykańskim filmie z miejscowymi , nowy pracownik ma czelność zadawać mu pytania natury służbowej, jednak moim zdaniem stanowisko zobowiązuję nie tylko do większej wypłaty,
- Współpracownicy (miejscowi tubylcy - niestety bardzo trafne określenie , pozwolę sobie używać tego określenia żeby rozróżnić nowych i "tubylców") czyli tubylcy urządzają sobie coś na wzór fali , nowych pracowników potrafią nazywać imionami pokemonów i bez żadnego skrępowania tak się do nich zwracać przy ludziach i przełożonych , przejawiają zachowania agresywne , poniżające , ośmieszające w stosunku do nowych pracowników , często nawet do siebie nawzajem ( człowiek inteligentny może się poczuć nieco jak Czubówna wśród dzikich ludów dżungli , czy Afryki , chociaż tu z przewagą dla tych stereotypowych "dzikusów" ponieważ oni potrafią współpracować) , niemniej , panuje tu ciężka toksyczna atmosfera , kiedy człowiek przechodzi lincz i obmowy okazuje się że to droga donikąd , bo wtedy okazuje się że tubylcy nie zamierzają uczyć nowych obsługi miejscowych urządzeń (mimo polecenia kierownika) , ponieważ mogłoby to doprowadzić do przewrotu sił i utraty monopolu na wykonywane zlecenia , jakkolwiek nie brzmi to nieprawdopodobnie , to takie prymitywne i przebiegłe zachowania są tu na miejscu pierwszym , w związku z czym nowy człowiek po 8 miesiącach pracy , wciąż w zasadzie nic nie potrafi , tylko wykonywać podstawowe czynności i biega zamawiać kebaby miejscowym , żeby tubylcy mieli co jeść , często zamawiają takie zestawy że przez 2 godziny po przerwie nie chce im się zwyczajnie pracować bo są zmęczeni , literalnie. Tz. "mistrz zmiany" to przebiegły , niezbyt lotny umysłowo człowiek , który poniża pracowników i stosuje wcześniej wymienione taktyki żeby ich poniżać i zabezpieczyć swoją pozycję w tej plemiennej hierarchii , potrafi wykopywać narzędzia pracownikom pracującym na kolanach (kiedy mu się nudzi) , specjalnie odciągać ich od ich zajęć żeby biegli przez całą halę robić to co on im każe , nie szanując wcale tego że odciąga ich od ich zajęć i rozprasza i utrudnia im prace, (no taki już wyrostek) , czy też dosłownie zachowywać się agresywnie i ich zastraszać , byłem świadkiem jego wybuchu agresji przeciwko pracowniczce biura , w której obronie nikt nie stanął , musze przyznać że mnie wtedy zmurowało też , parę miesięcy w tym klimacie trochę człowieka "zmienia" , sam byłem przedmiotem zastraszeń tego "wodza" , a kobieta już chyba tam nie pracuje , człowiek niepoczytalny jednak faworyzowany przez zarząd.
- AD. "Mistrz zmiany" - doprowadził do zwolnienia nowego pracownika , człowieka starszego , dlatego że ośmielił mu się postawić kiedy ten człowiek wykonywał swoje zlecenie a MZ przyzwyczajony do braku szacunku do nowych kazał mu się zawijać ze swoją pracą gdzie indziej - po wymianie słów , udawał jak dosłownie przebiegłe dziecko "zastraszanego i roztrzęsionego" mimo tego jak traktował innych współpracowników , doprowadził do tego że zarząd groził temu mężczyźnie policją i rozwiązali umowę.
- Tubylcy z produkcji preferują postawę obrażonych dzieci których pracy nikt nie docenia , przez to nie potrafią zbudować normalnych relacji z biurem i normalnie się dogadywać , co potęguje chorą atmosferę w firmie
- Jako pracownik nowy czyli "gorszego sortu" zostajemy przydzieleni do zajęć po kroju wynoszenia (usunięte przez administratora) , sprzątania po miejscowych , wykonywania dodatkowych prac wykończeniowych za miejscowych ,bo im się tego nie chcę robić , za czasu kiedy tam pracowałem , przez całą długość zatrudnienia.
+PEREŁKI+
- to ładowanie w pojedynkę (tubylcy ignorują polecenia pomocy kierownika) uzbieranych przez rok odpadków z zakładu pracy do kontenera (wory po jakieś na oko +40kg które leżą odłogiem przez parę pór roku na zewnątrz) bez żadnej odzieży ochronnej,z tego co dowiedziałem się to już tamtejszy zwyczaj, co roku nowi się tym mają zajmować.
- zdzieranie paznokciami nowych pracowników, dużych naklejek z samochodów dostawczych (może kojarzycie wozy dostawcze wyklejone na całą szerokość obrazem przedstawiającym np. koparkę) tutaj nowi mają to usuwać paznokciami, kierownik któremu się zwraca uwagę że potrzebne są do tego specjalne narzędzia , wyśmiewa takiego człowieka i nie reaguje ,
- poziom współpracy był na takim poziomie jak ja pracowałem, więc kiedy jeden z takich tubylców coś spieprzy wszyscy odpowiedzialni za zlecenie z własnych pensji pokrywają zwroty,co zdaża się zgadnijcie - często.. :)