To co Kolega napisał to dawno już się skończyło. Trudno mówić o profesjonalizmie jeśli prezesa firmy nikt nie zna, a dyrektor medyczny bardziej skupia się na własnej karierze i na okupacji stołka, z którym jest bardzo emocjonalnie związany, niż na relacjach z klientami.
Kadra menadżerska w tej firmie to wataha albo raczej zbieranina ludzi bez merytorycznego przygotowania oraz bez kwalifikacji.
Szefowie działów (dzięki Bogu nie wszyscy) nie znają języka angielskiego. Na spotkaniach z przedstawicielami firmy matki trzeba ich wypowiedzi tłumaczyć.
Prezes - wydawałoby się człowiek obyty, inteligentny, wzbudzający szacunek i respekt... jednak przy bliższym kontakcie ten brylant okazuje się mieć liczne skazy. To typowy hipokryta, bufon i zajmuje się najmniej ważnymi rzeczami w firmie. Gdyby ktoś puścił bąka w kuchni, prezes rozdmuchałby go w mailach tak, że czuć by go było nawet w Łomiankach. Przez 10 lat tworzył zbiór "wartości firmy". Jest nimi zachwycony, opowiada o nich jak w amoku