Witam,
Chciałbym się podzielić swoją opinią na temat firmy Sunrise, po niecałym dniu próbnym w tej firmie. Wszystko zaczęło się od ogłoszenia umieszczonego na stronie gumtree, gdzie pewna firma x(Sunrise) poszukiwała pracownika na stanowisko pomocnik hurtowni, nie wymagając doświadczenia i obiecując wysokie zarobki z możliwością podnoszenia kwalifikacji zawodowych, a w późniejszym czasie, awans.
Po przemyśleniu kilku rzeczy i przeczytaniu dostępnych opinii, postanowiłem zaryzykować i zadzwoniłem pod wskazany numer telefonu. Telefon odebrała miła pani, która zadała mi kilka podstawowych pytań dotyczących mojej osoby, a później umówiła mnie na rozmowę z szefem, który miał mi dokładniej przedstawić informacje dotyczące stanowiska na które aplikowałem. Spotkanie miało odbyć się o godzinie 8.00 w siedzibie firmy na ulicy karmelickiej. Na początku dostałem formularz, który miałem wypełnić. Pytania dotyczyły takich rzeczy jak mocne/ słabe strony, wizja rozwoju zawodowego, co mogę dać firmie etc. Po wypełnieniu wyżej wspomnianego formularza, zostałem zaproszony do „gabinetu”. Pan, który mnie przyjmował wydawał się miły i po krótkiej wymianie uprzejmości poprosił mnie abym usiadł i zaczęła się rozmowa właściwa. Mając formularz przed sobą, zaczął zadawać mi identyczne pytania, które były zawarte w formularzu. Po co? Nie wiem, w końcu na wszystko mógł znaleźć odpowiedź na kartce, którą miał przed sobą.. „Szef” przedstawił mi pokrótce jak wyglądają zarobki na stanowisku magazyniera, a później zaczął mówić o stanowisku ankietera i plusach jakie może przynieść powyższe stanowisko(usunięte przez administratora) No wszystko fajnie, tylko problem polegał na tym, że chciałem być zwykłym magazynierem.. W tym momencie Pan zaczął sprawdzać czy posiadam odpowiednie kwalifikacje na stanowisko magazyniera. Uprawnienia na wózki widłowe – brak, umiejętność wypełniania faktur – brak, używanie kasy fiskalnej – brak. Tym sposobem mogłem zapomnieć o pracy na stanowisku pomocnik hurtowni, mimo tego, że w ogłoszeniu było napisane „nie wymagamy doświadczenia”. Skuszony wizją dużych zarobków i nie posiadania odpowiednich umiejętności żeby podjąć pracę na magazynie, postanowiłem się zgodzić na bycie ankieterem. W tym momencie zostałem poinformowany, żeby zgłosił się w poniedziałek na dzień próbny. Oczywiście ze względu na zajmowanie jakże ważnego stanowiska, miałem przyjść ubrany w sposób odświętny czyt. Spodnie od garnituru, laczki, koszula z krawatem.
Kiedy nadszedł dzień 0, znowu znalazłem się w krakowskiej siedzibie firmy sunrise. Ubrany jak należy czekałem aż wybije godzina 8.45. Godzina w której miałem odkryć swoje nowe ja. Siedząc w poczekalni myślałem o tym co może mnie spotkać, jakie wyzwania na mnie czekają, czy się sprawdzę.. nagle z myślowego letargu zostałem szybko wybudzony przez krzyki, które wydobywały się zza drzwi pokoju w którym urzędował wielki „boss”. Było to troszkę niepokojące, ponieważ jako świeżak, nie wiedziałem o co chodzi. Ba! Wyżej wymienione krzyki sprawiły, że poczułem się jakby obok odbywało się tajne zebranie członków masonerii albo innego tajnego ugrupowania. Pięć minut po godzinie 9 zostałem poproszony do gabinetu.. Można byłoby rzec – nareszcie! Wchodząc, „szef” przedstawił mnie mojemu trenerowi,
(usunięte przez administratora)Chłopaczek, który wyglądał na dziecko z uśmiechem od ucha do ucha i spojrzenie, które mówiło „zaraz się tobą zajmiemy”.. Dowiedziałem się wtedy, że (usunięte przez administratora)– świeżo upieczony trener, który specjalnie dla mnie przyjechał aż z Łodzi, będzie moim mentorem i wprowadzi mnie w tajniki marketingu i sprzedaży bezpośredniej. Później poszedłem za (usunięte przez administratora)do pokoju obok, gdzie został przeprowadzony krótki wywiad. (usunięte przez administratora)pytał mnie jak oceniam swoją pewność siebie, odporność na stres, umiejętność uczenia się, czy byłbym skłonny przejść szkolenia, które miałyby poprawić moje umiejętności w różnych dziedzinach. I już tutaj pojawiła się całkiem śmieszna sytuacja. (usunięte przez administratora)zapytał się mnie na ile w skali od 1 do 6, oceniam swoją pewność siebie. Będąc osobą dość skrytą i ciężko nawiązującą nowe znajomości, powiedziałem wprost, że 3 albo 4 w zależności od sytuacji, na co (usunięte przez administratora)zadał mi pytanie dlaczego i czy chce przejść odpowiednie szkolenie, bo tego można się nauczyć.. No nic, powiedziałem, że chętnie wezmę udział w takim szkoleniu – w końcu pewności siebie nigdy za wiele no i wtedy (usunięte przez administratora)powiedział, że nawet wiązanie krawata podniesie moją samoocenę.. Jak? Nie mam pojęcia Muszę tutaj również wspomnieć o jednej kuriozalnej rzeczy. Za każdym razem, jak moja odpowiedź podobała się mojemu trenerowi, A wstawał z uśmiechem na twarzy, podawał mi rękę i mówił mi miło „ miło mi jestem (usunięte przez administratora)”. Że co?! Przecież już wiem jak masz na imię.. Ogólnie poczułem się jak w filmie Truman Show. Wiecie, taka sztuczna otoczka teg