witam,
Ostrzegam wszystkich, którzy zastanawiają się na tą agencją.
Opiszę historię swoją i swojej dziewczyny jaka spotkała nas w kwietniu.
Po wysłaniu aplikacji do pracy zadzwoniła do nas pani Aleksandra Sz. z biura w Złotowie.
Porozmawialiśmy przez telefon, poprosiła o dosłanie dokumentów i zapewniła, że znajdą dla nas jako pary pracę i się będzie kontaktować. Dosłaliśmy wszystkie niezbędne dane i czekaliśmy.
Po paru dniach dostaliśmy telefon, że jest dla nas praca. Dla mojej dziewczyny przy chryzantemach, dla mnie w tej samej fabryce prace produkcyjne.
Firma miała się znajdować ok 1,5km od Stella Maris - ich ośrodka w którym Pani Aleksandra Sz. zapewniła,że dostaniemy własne jednopokojowe mieszkanie z łazienką i aneksem. Dodam, że informowałem właśnie, że bardzo nam na tym zależy aby nie dzielić z nikim mieszkania i łazienki. Pani kolejny raz potwierdziła, że nie ma problemu. Wysłała mi nawet link do strony gdzie były zdjęcia takich własnie pokoi.
Jeśli chodzi o zarobki to powiedziała, że po potrąceniu kwoty za mieszkanie, dojazd do pracy i ubezpieczenie będzie to 6 euro netto za godzinę, chyba że będziemy pracować też nadgodziny to wtedy więcej.
Zgodziliśmy się, mieliśmy czekać na telefon kiedy mamy wyjechać.
Za kolejne kilka dni znów zadzwoniła i powiedziała, że praca się zmieniła na pracę przy warzywach, segregacja pomidorów, ogórków itp. Trochę dalej bo 7 km od Stella Maris ale wszystko pozostałe bez zmian. Praca od poniedziałku.
Ustaliliśmy,że dotrzemy tam we własnym zakresie w sobotę, podpiszemy umowę i zaaklimatyzujemy się.
Wysłała dane adresowe.
Dotarliśmy na miejsce w sobotę ok 14. W Stella Maris byli trochę zaskoczeni naszym przybyciem i na początku nikt nic nie wiedział. Po paru minutach okazało się, że tam na pewno nie będziemy mieszkać i mamy jechać 50 km pod Rotterdam, tam mają mieszkania w blokach. Jak powiedziałem, że ustalaliśmy coś innego to odesłali nas do sławnego na tym forum koordynatora Ryszarda, który z cynicznym uśmiechem powiedział, że zawsze najpierw przysyłają do Stella żeby podpisać umowę itp a na miejscu dopiero rozsyłają dalej. Odesłał nas na portiernie żebyśmy podpisali umowy, ale my nadal drążyliśmy - czy będziemy mieszkać sami - chłopak który miał z nami podpisać umowę powiedział że nie może nam tego obiecać, jak zapytałem jaka to praca - do końca nie wiadomo jeszcze. Na pytanie dlaczego nie ma w umowie stawek za godzinę itp powiedział,że u każdego pracodawcy są inne i dlatego nie mogą mieć wpisanych.
W umowie były informację, że: jest na rok i w ciągu roku muszą zapewnić 520 godzin pracy (tylko !)
pracodawca może w każdej chwili zmienić warunki umowy bez naszej zgody,
umowa jest w języku polskim dla nas i w holenderskim dla nich i w razie różnicy w tłumaczeniu brana pod uwagę jest ta holenderska (!)
każą podpisać umowę na mieszkanie zanim je zobaczysz a koszt miesięczny dal pary to 760 euro!
Po przeczytaniu tego wszystkiego powiedziałem temu z recepcji, że nie podoba mi się ta umowa to mi odpowiedział, że u nich i tak nie jest tak skomplikowana jak w innych agencjach.
Zabraliśmy te papiery, wsiedliśmy w auto i wróciliśmy do Polski.
Moim zdaniem Ci co dojadą tam ich transportem są skazani na męczarnie tam bo bus ich wysadzi na wiosce i zanim się zorientują, że to co obiecują w Polsce to oszustwo to już nie mają jak wrócić.
Dla niedowiarków mam skan umowy, bo to nie wszystko co w niej się znajduje.
Jedyne co ich chroni to to, że część informacji mówią przez telefon żeby ich potem nie zaskarżyć.
Nie polecam nikomu.