Wszedłem tutaj z zamiarem napisania obszernej opinii, ale koledzy wyżej napisali bardzo dużo i wszystko to prawda. Pozwolę sobie więc uzupełnić te słowa. Na zachętę dodam, że nawet dyrektor SDC się właśnie zwolnił :)
Minusy:
-brak kodu na przerwę, oczywiście sterowany odgórnie group leader będzie Ci wmawiał, że przerwa jest wliczona w każde zlecenie. Tymczasem benchmarki na zlecenia często są wyliczone co do minuty, więc zapomnij. PwC wierzy, że przez bite 8+ godzin będziesz pracował z taką samą efektywnością i skupieniem.(Btw kod na huddle już jest)
-PENSJA. Po trzech latach nie dostanę nawet 3200 zł na rękę,a nie jestem jakimś bumelantem. W tym roku dostaliśmy podwyżki w wysokości 0-150 zł brutto i bonusy roczne 0-2500 zł brutto (senior specjaliści, choć „senior” w tej firmie niewiele znaczy).Na ten moment świeży specjalista dostanie ponad 2800 zł netto-za to nie dostanie bonusu rocznego, póki nie awansuje.
-jak team leader Cię nie lubi, to chętnie sprawi, że Twój bonus/podwyżka będą zerowe albo groszowe, nawet jeśli zapierniczasz jak dziki
-w dziale Assurance rozwój jest koszmarnie ograniczony, a na koordynatorów zespołu (dawniej coachów) wybierani są krzykacze i pajace, najczęściej ulubieńcy team leadera. Zaś na koordynatorów czy to zespołu czy także procesu są wybierane osoby, które już mają pozycję supervisora-najczęściej kobiety po macierzyńskim, dawne team leaderki i coachowie.
-engagement teamy, czyli osoby, dla których pracujemy, potrafią nas nawet obrażać, ale SDC to dla nich służba, więc nikt się nie przejął, że jedna kobieta permanentnie nas obraża i podważa nasze kompetencje. ET potrafi czasem nie ściągnąć plików z bazy przez 45 dni, więc nasza praca idzie na marne.
-wiele procesów assurance’owych idzie do Lwowa, gdzie pracownicy są jeszcze tańsi. Nie tak dawno temu słyszeliśmy, że pracy będzie kilka razy więcej, teraz słyszymy, że łaskawie nas nie zwolnią. Spokojnie, zwolnimy się sami.
-bezustanne i bezsensowne kontrole maili, plików, dokumentów i biurek, traktowanie nas jak potencjalnych przestępców. Wszystko oczywiście po to, by móc poucinać bonusy roczne.
-wbijanie się na kody administracyjne (bez przesady oczywiście) lub available w przypadku braku pracy jest potępiane,
-nuda, latami robisz to samo,
-wprowadzanie baz, które nie są do końca przetestowane, przekładanie terminów ich wprowadzenia po 200 razy,
-spot bonusy dla osób, które wymyśliły jakiś improvement z d…, ale jak zostałeś process championem, przejąłeś cały proces i wszystko ogarniasz, to go nie dostaniesz, bo nie wniosłeś SAVINGU CZASU,
-trzymanie osób, które sobie nie radzą, brak degradacji, a bardzo by się przydały,
-durne 9-godzinne „sezony”, kiedy bardzo często pracy jest mniej, niż zwykle. Zakaz urlopu przez pół roku (nie przesadzam), a później latanie i pytanie KTO CHCE URLOP W PRZYSZŁYM TYGODNIU???
-umiejętności z wielu działów, zwłaszcza z assurance, nie przydadzą Ci się nigdzie indziej,
-w sezonie w zespołach Financial Statements albo Confirmations będziesz pracował po 13 godzin dziennie, codziennie. W zespole HALO przez pół roku nie będziesz robił nic, albo robił procesy podkradzione z Planning&Admin Platform. Za to w P&A platform będziesz robił testy detaliczne.
-firma chwali się wszystkim, nawet pensją, podobno wyższą od przeciętnej w „branży” xD Trochę żałuję, że nie poszedłem do Capgemini na słuchawkę, awanse i rozwój szybsze i w ogóle realne.
-realnie więcej wolnych dni w grudniu jest o jakieś 5-6, ale już lepiej chyba wtedy pracować, zamiast nadrabiać przez 2 czy 3 miesiące pracując po 9 godzin,
-awansujesz jak będzie miejsce i nie wezmą kogoś ze swoich ulubieńców, inaczej możesz 5 lat i więcej klikać jako senior process specialist.
Plusy:
-owoce codziennie, choć jak przychodzisz do pracy później, niż o 7:00, to często możesz o nich zapomnieć,
-elastyczny czas pracy, praktycznie nielimitowane HO (choć to zależy od zespołu i działu), jeśli masz dziecko to nikt Cię nie zwolni przez częste L4 (choć niektórzy naprawdę przesadzają i to bywa minusem, zwłaszcza dla nas, bezdzietnych, którzy na asapie przejmujemy ich robotę). Ale ogólnie to największa zaleta SDC.
-fajne imprezy i away daye (away day to wyjazd co dwa lata, piątek i sobota, więc nie do końca w czasie pracy),
-w dziale Tax za zlecenia, które idą na quality review, dostajesz dodatkowe pieniądze. Dodatkowo jest to dział, w którym awanse są superszybkie, a pracownicy są lepiej oceniani, więc mają wyższe pensje i premie,
-duży wybór herbat, mleko i cukier, kawa-choć ta ostatnia miała być inna, zrobiono degustację innych kaw i ankietę, a i tak pozostano przy obecnej, pewnie najtańsza,
-dobre komputery, choć za rzadko wymieniane, pięcioletni komp potrafi byś już niezłym rzęchem,
-dobra praca na początek, żeby mieć jakieś doświadczenie w korpo,
-wielu fajnych ludzi, choć wiadomo, zależy od zespołu.