Firma książka-internetowa to (usunięte przez administratora).
Ten wpis nie ma na celu obrażania pracowników/właściciela firmy, ale ustrzeżenie przed nią wszystkich konsumentów i przedsiębiorców. Gdyby zachowali się w porządku, może nawet z ciekawości złożyłbym u nich prawdziwe zamówienie. Ponieważ jednak oni ewidentnie w ogóle nie są zainteresowani prowadzeniem usługi, a chcą tylko (usunięte przez administratora) ludzi, należy im się taka opinia.
W moim przypadku wyglądało to tak: zamówienie złożyła osoba z mojej rodziny (nieświadomie, o czym dalej), która w ogóle NIE JEST OSOBĄ UPOWAŻNIONĄ, nie jest nawet pracownikiem firmy, która miała znaleźć się we wpisie. Widać książce-internetowej to nie przeszkadza.
1. Dzwonią do przedsiębiorców z ofertą (ciekawe, skąd mają dane osobowe i dane firm), następnie KŁAMIĄ i wprowadzają klienta w błąd, że już się u nich widnieje i proponują przedłużenie wpisu katalogowego na KOLEJNY rok.
2. Konsultantka, która prawdopodobnie sama nie ma pojęcia, o czym mówi, przedstawia ofertę, według której na bazie słów kluczowych dana firma zostanie wypromowana W WYSZUKIWARCE GOOGLE. Co jest oczywiście bzdurą, ksiązka-internetowa po prostu umieszcza wpis we własnym katalogu.
NIE POTRAFIĄ NAWET WYPOZYCJONOWAĆ WŁASNEJ STRONY, A CO DOPIERO WIZYTÓWKĘ KLIENTA :)
3. NIE INFORMUJĄ O NAGRYWANIU ROZMOWY OD POCZĄTKU. (usunięte przez administratora).
4. Rozmowę telefoniczną uznają za złożenie zamówienia. Teoretycznie faktycznie jest to umowa na odległość. To, że się oczekiwało umowy kurierem do podpisania (tak działa każda NORMALNA firma) nie ma nic do rzeczy. Inna sprawa, że sam fakt takiego postępowania jasno stawia sprawę - ksiązka-internetowa ma gdzieś zadowolenie klienta i nawet fakt, czy się ich usług chce - idą po trupach za kasą.
Cwaniaki zawierają umowę z przedsiębiorcą, więc czas na odstąpienie od takiej umowy wynosi tylko 10 dni (nie chroni Cię prawo konsumenckie). Ta umowa jest kpiną, ponieważ nie spełnia większości warunków prawidłowej umowy na odległość - niestety spełnia najważniejszy, czyli ustalenie kwoty i typu usługi (usługi bzdurnej, ale jednak).
5. Wysyłają kartkę z drukarki, którą nazywają FAKTURĄ PRO FORMA (takie coś w ogóle w prawie polskim funkcjonuje? Don't think so). Prawdziwej faktury VAT nie wysyłają, ponieważ wpłatę traktują jako zaliczkę. Z tego, co powiedzieli mi prawnicy, jest to zgodne z procedurami.
6. Nie przyjmują rozwiązania umowy po terminie 10 dni (a faktura dociera o wiele później), wciskając głupoty o jakichś przygotowaniach, które już poczynili w kierunku wpisu (faktycznie, wpis we własnym katalogu to ogromne nakłady, całe 5 min. pracy).
MÓWIĄC WPROST: FIRMA CELOWO WYKORZYSTUJE LUKĘ, BY ZMUSZAĆ LUDZI DO PŁACENIA ZA USŁUGĘ, KTÓREJ NIE CHCESZ. NASTĘPNIE LICZĄ NA TO, ŻE DLA ŚWIĘTEGO SPOKOJU SIĘ IM ZAPŁACI.
7. Nie chcą dać do telefonu osoby, u której się złożyło zamówienie. W ogóle nie wiadomo, czy taka osoba u nich pracuje.
Potwierdzam inne komentarze - są opryskliwi, rzucają słuchawką i prowadzą od początku rozmowę w stylu bojowym. Gdy rozmawiałem z nimi po raz pierwszy, autentycznie byłem w szoku - w życiu bym nie pomyślał, że porządna firma w taki sposób traktuje klienta.
Działają jak firma windykatorska - może naoglądali się amerykańskich filmów albo wyobrażają sobie, że są wielką korporacją, a nie śmiesznymi katalogerami, którzy nie potrafią utrzymać się na rynku uczciwą usługą.
Prawdopodobnie dalej wkraczają na drogę sądową i próbują egzekwować należności, co, niewykluczone, może im się udać, jeśli ktoś się nie potrafi obronić. Nawet jeśli wygrają jakąś sprawę, zapewne szybko znikną z rynku, gdy odpowiednie organa się do nich dobiorą. Począwszy od (usunięte przez administratora), przez próby (usunięte przez administratora), aż po (bezpodstawne) straszenie klientów sądem. Urząd Praw Konsumenta będzie ich najmniejszym zmartwieniem, skoro podczas jednej rozmowy telefonicznej potrafią dwukrotnie złamać prawo.
Umowę z książką-internetową można podważyć na wiele sposobów, pierwszy lepszy prawnik będzie w stanie to zrobić.
Naprawdę jestem ciekawy, czy kierują sprawy do sądu. Ja się takiej nie boję - ciekawi mnie raczej, czy nie mają instynktu samozachowawczego - przecież to oni mają się czego bać w sądzie :)
PRZESTRZEGAM wszystkich przed tą firmą. Chyba, że lubicie dla sportu się pokłócić z niedouczonymi cwaniakami.