Szanowny/a nikki/YH
właśnie dlatego przeprowadziliśmy ankietę, by uniknąć dyskusji w trybie "słowo przeciwko słowu", by się nie przerzucać subiektywnymi argumentami. Rozumiem, że trudno przejść obojętnie obok potwierdzonego przez większość członków zespołu zaprzeczenia wszystkich Twoich tez zobiektywizowanych poprzez ilość uczestników ankiety. Rozumiem też, że wobec mocy przedstawionych tam argumentów, jedyne wyjście, to podważyć ich obiektywizm, autentyczność i dezawuować ich znaczenie.
W ankiecie jedna osoba potwierdziła tezy YH/nikki o monitoringu. W swojej wypowiedzi sugerujesz, że jesteś członkiem naszego zespołu. Wszystko więc się zgadza: jedna osoba tak twierdzi. A 18 pozostałych - nie. Ale skoro jesteś członkiem naszego zespołu, pracujesz w tych tak strasznych warunkach, to trudno zrozumieć, dlaczego się tak męczysz z całym tym syfem? Przecież dzisiejszy rynek pracy pozwala przebierać w ofertach... Co Cię tutaj trzyma? I skąd rzekome obawy o zwolnienie (Twoje i pozostałych), skoro jest tak źle, to w zasadzie zwolnienie byłoby ulgą...
Powstaje też pytanie, co tu robią inni, pracujący tutaj latami? Uwzględniając staż WSZYSTKICH 19 osób biorących udział w ankiecie, wynosi on średnio 3,7 lat (czyli jakieś 3 lata i 8 miesięcy). Jeśli wykluczymy z tego grona 4 osoby zatrudnione w 2018 roku, to średni staż pracy wyniesie 4 lata i 7 miesięcy. Po co te 15 osób miałoby męczyć się latami, niszczyć swoją karierę i katować się tym wszystkim?
Jednak gdy ktoś nas opluwa, nie będziemy udawać, że pada deszcz... Króciutko więc:
- nie musisz potwierdzać, że "nam się wydaje", bo sami to napisaliśmy. I dlatego postanowiliśmy to sprawdzić.
- nie odbyło się żadne śledztwo i nie trwało tygodnia. Całe zaangażowanie zespołu to 15 minut, potrzebnych na wypełnienie ankiety. Oznacza to, że Twój "tydzień" jest 672-krotnie większym czasem niż faktyczny, to dość duża różnica. Poza czasem na ankietę, poinformowaliśmy jedynie zespół (we wstępie do ankiety), że opinia YH się pojawiła, by nie udawać, że ankieta nie miała żadnego związku z tą opinią.
- tak, ankieta była obowiązkowa, bo tylko wtedy jej wyniki mogą być miarodajne. Gdyby nie była, napisał(a)byś, że nie wszyscy głosowali bo Ci co mają coś złego do powiedzenia nie zabrali głosu. Czyż nie?
- monitoringu nie ma. Ale gdyby nawet był, to z jakiego powodu 18 osób (95% załogi) potwierdziło, że nie ma? Przecież gdyby był i gdybyśmy śledzili nie miałoby żadnego znaczenia to, że ludzie po prostu potwierdzają ten fakt. Co więcej, potwierdzenie istnienia monitoringu byłoby pracownikom na rękę, bo szybko doprowadziłoby do rezygnacji szefostwa z tej praktyki, skoro nie udało się utrzymać monitoringu w tajemnicy. Jaki więć sens monitorować, skoro wszyscy o tym wiedzą? To jest naprawdę nielogiczne. Inna sprawa, że mamy naprawdę wiele ciekawszych zajęć niż gapienie się w monitory kilkunastu osób.
- Teza o obawie przed dyscyplinarnym zwolnieniem za wypełnienie ankiety, są absurdalne. W 18-letniej historii Pomarańczy nikt nigdy takowego nie otrzymał. A dyscyplinarka za wypełnienie ankiety, w której pracodawca PISEMNIE prosi o "o szczere i prawdziwe opinie, nawet, jeśli są krytyczne." oznaczałaby sąd pracy. W którym jakoś też nigdy dotąd nie zawitaliśmy.
- Mateusz ("Matiś") swoją opinię napisał 5.04.2018. A współpracę zakończyliśmy 31.03.2018. Jaki sens miałoby rzekome "włażenie Synka w tyłek" po zakończeniu pracy?
- nasze posty są długie, bo mają dostarczyć odbiorcom informacji a nie opinii. Nie obiecywałem, że będą krótkie. Napisałem jedynie, że w opiniach publikowanych tutaj przez innych negatywne posty są bardziej wylewne. Jedno z drugim ma niewielki związek.
- wszystkie pytania były ankietą wyboru, co jest konieczne, by powstały statystyki, którymi możemy się z Wami podzielić. Każde pytanie umożliwiało odpowiedź negatywną, co również wyjaśniliśmy we wstępie do wypowiedzi o ankiecie. Listą negatywnych odpowiedzi, które można było wybrać, możemy się z Wami oczywiście podzielić.
Oczywiście, że nie jest idealnie. Są obszary, w których widzimy pole do poprawy i mamy odwagę je opublikować i podzielić się z wszystkimi. Nie mamy nic do ukrycia, więc wszystkich kandydatów, którzy będą do nas chcieli dołączyć w rekrutacji na dowolne stanowisko, zapraszam PRZED PODPISANIEM UMOWY na spotkanie z zespołem bez udziału mojego i osób zarządzających, by zapytać ich wprost, bez ryzyka, że ich rozmowy będą zarejestrowane w rzekomym monitoringu komputerów. No tak, zawsze możemy nagrywać...
(usunięte przez administratora)