Pracuję w rankomacie już parę miesięcy i muszę powiedzieć, że nie jest to praca, o jakiej można marzyć. Jest męcząca psychicznie, stresująca i niewygodna, bo przez parę godzin dziennie siedzi się z tymi nieszczęsnymi słuchawkami na uszach i gada w kółko o tym samym do "niewdzięcznych" ludzi. Ale... jaka praca jest łatwa i przyjemna?
Klienci... ludzie są różni, niektórzy denerwują się, że im się zawraca głowę, inni rzucają słuchawką, ale są też tacy, z którymi można naprawdę miło i przyjemnie porozmawiać. Tutaj przynajmniej można się rozłączyć, kiedy trafi się na wyjątkowo trudny przypadek. Spróbujcie się rozłączyć z klientem pracując w sklepie;)
Zarobki... podstawa w butów nie wyrywa, ale jeśli ktoś chce i ma zapał, to może zarobić więcej- w innych firmach nierzadko takiej możliwości nie ma. Jeśli ktoś spodziewa się cudów w pracy, gdzie wymagane jest tylko średnie wykształcenie, to chyba urodził się w złym kraju. Poza tym pensja zawsze jest na czas, bez żadnego "ale". Jest też możliwość awansu- co jakiś czas są rekrutacje na kierowników.
Warunki pracy... jest głośno, słuchawki wkurzają... ale na głowę nie kapie, przestrzega się 8 godzin dziennie, jest spora przerwa- trochę dłuższa nawet niż przepisy przewidują, jest możliwość wyjścia na fajkę w niemal dowolnym momencie.
Atmosfera... niektórzy piszą tutaj, że firma inwigiluje pracowników... tylko w zakresie przestrzegania procedur rozmów i wykorzystania czasu pracy- wiadomo, że skoro nam płacą, to jednak będą czegoś wymagać. Ale też nikt z batem nie stoi koło stanowiska i nie wrzeszczy za najdrobniejsze przewinienie. Panuje zasada, że jest swoboda, ale trzeba z niej odpowiedzialnie korzystać- jeśli ktoś tego nie potrafi zrobić, to wtedy owszem, jest ustawiany do pionu. Generalnie wszyscy w firmie odnoszą się do siebie per "ty", wiadomo, że hierarchia jest zachowana, ale też kierownik nie jest wyrocznią, która wie wszystko i o wszystkim decyduje- można się dogadać, wspólnie znaleźć jakieś rozwiązanie. Myślę, że w niewielu miejscach pracy kierownik podejdzie do pracownika po trudnej rozmowie z klientem(czy to w call center, sklepie, czy urzędzie) i rzuci tekstem w stylu "a co się nim przejmujesz?, zrób sobie teraz przerwę, oderwij się. Jakby co, to firma bierze go na siebie"- klient straszył mnie sądem, bo do niego zadzwoniłam. Czasem też, owszem, trzeba umieć postawić na swoim i nie dać wejść sobie na głowę, ale w końcu wszyscy jesteśmy ludźmi i kierownicy też mogą się mylić, mieć zły dzień. Plusem jest to, że potrafią się przyznać do błędu...
Między poszczególnymi grupami "roboczymi" w firmie faktycznie czasami coś iskrzy, ale to wydaje mi się normalne, skoro jednak wchodzi tu w grę pewnego rodzaju rywalizacja. Jednak "góra" stara się też jakoś tak to dograć, żeby wszyscy byli w miarę sprawiedliwie traktowani. Dostaje się tyle na ile się zapracuje...
Fakt faktem, że niektórzy nie wyrabiają, ale też nie każdy do takiego zawodu się nadaje... tak samo jak nie każdy może być księgowym, czy żołnierzem. Ale nie jest tak, że jeśli ktoś nie wyrabia, to jest od razu zwalniany- dostaje się szansę spróbowania na innym, mniej wymagającym stanowisku, można poprosić o dodatkowe szkolenia(chociaż z tym też różnie bywa, bo czasem trenerzy nie mają czasu), itp. Nie można też wymagać od firmy, że będzie trzymać pracownika, który nie przynosi zysków, w końcu to nie jest działalność charytatywna.
Podsumowując- szału nie ma, żeby lubić tę pracę trzeba lubić kontakt z ludźmi i mieć nieźle gadane. Jednak wiem, że są dużo gorsze zawody, gdzie pracuje się w dużo gorszej atmosferze i z mniejszą możliwością rozwoju.