Postanowiłem po raz kolejny pojechać do pracy do Niemiec, nie chciałem ale musiałem. Siadam przed komputerem i rozsyłam CV po firmach ogłaszających się w Internecie, oczywiście ogłoszeń jest sporo szukają pracowników do pracy w Niemczech.
Już na drugi dzień z samego rama telefon z niemieckiej agencji, dzwoni mężczyzna mówi po polsku jest bardzo miły. Potrzeba ludzi do pracy od zaraz pyta kiedy mogę wyjechać, mówię że za kilka dni dobrze, trzeba być na poniedziałek, pytam co za praca okazuje się że fajna robota i stawka też do przyjęcia, pracowałem już w Niemczech kilka razy znam realia, zgadzam się.
Na jak długo jest ta praca - pytam , mówi że na minimum 3 miesiące. Dobrze mówię pasuje.
Pytam co dalej, okazuje sie że trzeba przyjechać do Lipska do biura firmy Abacent podpisać umowę ma to być w sobotę, dostaje adres biura pakuję sie i jadę. Droga mija dobrze jestem w Lipsku, biuro trudno odszukać słabo oznaczone pytam przechodniów i trafiam na miejsce.(usunięte przez administratora)trudno skoro już tu jestem podpisuje umowę wielkości małej broszurki oczywiście nie czytam, nikt nie czyta bo na korytarzu czekaja następni, czas goni.
Na pocieszenie dostaje kamizelkę odblaskowa i kask, wiadomo BHP najważniejsze.
Zabieram prezenty umowę i jadę na podany adres zakwaterowania jakieś 700 km. Na drugi dzień jestem na miejscu, to prywatny dom bardzo zadbany kwatera na wysokim poziomie czysto i miło, mam pokój jednoosobowy, kuchnia, łazienka, salon ekstra.
Na drugi dzień idę do pracy okazuje sie że praca jest terminowa, trzeba ja wykonać w oznaczonym terminie to bardzo ważne. Niemiec wszystko tłumaczy co i jak zrobić, jest nas tu chyba z 15-tu sami Polacy zaczynamy robić.
Po skończonym dniu szef jest niezadowolony mówi że mało zrobione, wracam na kwaterę.
Następny dzień szef prosi jednego z nas i mówi że ma w stosunku do nas pewne plany, chce nam dać więcej na godzinę i przejąć nas do swojej firmy, korzyści sa obopólne my więcej zarobimy a on mniej za nas zapłaci, wiadomość rozchodzi się lotem błyskawicy wszyscy zadowoleni, każdy stara sie jak może bo jest perspektywa dobrej pracy na 2 lata.
Mija dniówka szef robi zebranie mówi że jest zadowolony że dzisiaj dużo zrobiliśmy, wszyscy sa zadowoleni bo każdy ma nadzieje na prace na dłużej.
Jest koniec tygodnia praca wykonana w terminie, postaraliśmy sie i jest efekt. Każdy czeka kiedy dostaniemy nowe umowy z lepsza stawka.
Kolejny tydzień zmiana lokalu, okazuje się ze ten jest zarezerwowany dostajemy inny adres, warunki bardzo kiepskie po dwie osoby w pokojach z aneksem kuchennym, WC na korytarzu ciasno.
Pracujemy dalej równie wydajnie, każdy sie bardzo stara bo liczy na dłuższa współpracę, jeden polak robi za trzech Niemców i kolejny etap prac zakończony w terminie.
Nagle dostajemy telefon z firmy abacent ze teraz jedziemy do innej pracy 500 km. (usunięte przez administratora)No trudno mądry Polak po szkodzie, pakujemy walizy i jedziemy 500 km, dostajemy nowy lokal do mieszkania, warunki koszmarne, 8 osób w mieszkaniu, ciasnota totalna,(usunięte przez administratora)
Idziemy do pracy robimy swoje kierownik zadowolony, wydaje się że tu popracujemy dłużej.
(usunięte przez administratora)
Dostajemy kolejny adres pracy i nowego zakwaterowanie, jedziemy 400 km. Zakwaterowanie równie kiepskie (usunięte przez administratora)
Niemcy pojechali do domu mówią że w takich temperaturach nie da sie robić. My jednak robimy.
W piątek przychodzi kierownik, jest niezadowolony mało zrobione, t(usunięte przez administratora)
Pakuje walizki i wracam do Polski.
To był mój ostatni miesiąc pracy w Niemczech.