W T pracuję już prawie 5 lat na korespondencji. Praca przyjemna, ludzie świetni, kierownicy udzielają pomocy jak tylko mogą, nigdy nie zostawiają konsultanta samego sobie z problemem. Może od początku: rekrutacja na korespondencję rozpoczyna się od umowy zlecenie, a w dalszych krokach w rekrutacjach wewnętrznych można przejść na stanowisko konsultanta. Osoby wykraczające swoimi wynikami, działaniem, inivjatywami powyżej stawianych celów jak i oczekiwań przełożonych nie są gaszone i zamiatane pod dywan. O ile z góry jest okiento na etaty to pojawia się możliwość, że to właśnie takiej osobie dadzą propozycję aneksu do umowy na stanowisko starszego konsultanta. Kolejnym stanowiskiem na korespondencji jest specjalista, ale tu obsada jest ściśle określona i nie bez powodu na stanowiskach znajdują się te osoby, a nie inne. Na sali zawsze dostępny jest kierownik, czy też opiekun zespołu,którzy kierują procesem. Odpowiednio do stopnia w drabince wyglądają zarobki. Oczywiście za siedzenie i odbijanie się nikt nie zapłaci. System premiowy jest zbudowany tak, żeby nawet nie robiąc 100% otrzymać jakąś premie,a przekraczając 100% też dostać odpowiednio więcej, troszkę inaczej to wygląda na zleceniu, gdzie realizacja celu w przełożeniu na premię idzie schodami, a nie liniowo. Przechodząc do wypłaty: na start nikt nam nie da nie wiadomo ile za siedzenie, czy też naukę. W zależności od stanowiska konsultant może zarobić od 2,5k do 5,5k na rękę. Kwota minimalna dotyczy się początków na zleceniu gdzie wyniku nie robi się na 120% ale też nie olewam pracy i swoją ilość godzin wypracujemy, a kwota maksymalna obejmuje już wykrecone wyniki dla starszego konsultanta. Robiąc swoje na wymaganym poziomie, konsultant na umowie o pracę myślę, że oscyluje w granicach 3600-3700 na rękę. Na przestrzeni lat praca w T bardzo się zmieniła, zarobki poszły w górę, ale wiąże się to z szerszym zakresem obowiązków,w sumie naturalna kolej rzeczy - nikt nam nie da 5k za włącz/wyłącz pocztę głosową. Szkolenie 2 tygodnie prowadzone przez jednego z najlepszych konsultantów z zlecenia pozwala tylko polizać temat, dużo trzeba nauczyć się samemu, ilość materiału i pełen zakres obsługi do przerobienia nie jest zwyczajnie możliwy do zrealizowania w tym czasie, ponoć kiedyś szkolenia trwały dłużej. Muszę jednak trochę uspokoić, nikt na korespondencji (nie wiem jak na hl/sprzedaży) nie jest zostawiamy samemu sobie. Kierownicy dbają o to aby nowe osoby otrzymały na start odpowiednie wsparcie, szkolą się Jeszce jakoś czas już na żywym organiźmie w swoim własnym tempie (oczywiście przekłada się to na wyniki), dosadzani są do innych konsultantów itp. itd. Trochę też muszę zanegować oskarżenia względem braku informacji od innych: jeżeli ktoś cały czas chodzi pytać o to samo, bo łatwiej poświęcić 3 minuty idąc do kierownika niż sprawdzić samemu (po to jest baza wiedzy i procedur żeby z niej korzystać - taka encyklopedia dla konsultanta chociaż może w dużej części nie jest aktualna) to w końcu taka osoba jest odsyłana z kwitkiem: sam nie sprawdzisz to się nigdy nie nauczysz. Jak czytam opinie, że mobbing, że krzyczą, że cele kręcą do niemożliwego stopnia to mam wrażenie, że albo to są osoby, których zaangażowanie w pracę, nie tylko w T, ale i każdą inną jest na poziomie 0. Ucina ie pensji za wiele czynników? Naturalne... Jasne, że niekiedy ocenia klienta nie dotyczy Twojej pracy, a Ty cierpisz, ale cięcie premii za uchybienia w procedurze to norma... Patrząc od strony obsługi czasem krew mnie zalewa co sprzedawcy (ale też nie tylko, żeby nie kierować w czyjąś stronę oskarżeń) potrafią nagadać klientowi, który potem wraca wku******. Nie przestrzeganie procedur to straty dla firmy:w wizerunki i w finansach. Ktoś potem musi takigo Klienta i jego reklamację obsłużyć. Nie znając, lub nie przestrzegając procedur konsultant sam nadstawia głowę pod topór.