Co trzeci skontrolowany taksówkarz oszukuje swoich klientów - wynika z inspekcji prowadzonych przez miejskich urzędników. Krakowscy kierowcy zawyżają ceny za kursy, jeżdżą na wyższych taryfach, nie włączają taksometru.
Centrum miasta, godziny nocne. Kilku mężczyzn wsiada do wybranych taksówek. Udają klientów, czasem turystów: rozmawiają, pytają o drogę. W rzeczywistości to pracownicy wydziału ewidencji pojazdów i kierowców Urzędu Miasta Krakowa, którzy na krakowskich ulicach kontrolują i karzą nieuczciwych taksówkarzy. Dlatego podczas kursu dokładnie sprawdzają, na której taryfie jedzie taksówkarz (w Krakowie obowiązuje I taryfa), czy ma włączony taksometr, czy cena nie jest za wysoka, a także czy taksówkarze wydają paragony i czy mają ważne licencje.
- Kontrole prowadzimy kilka razy w miesiącu, w weekendy, w centrum miasta, bo to tam w godzinach nocnych jest największy ruch i nietrudno wykorzystać sytuację, gdy klient wychodzi z klubu np. pod wpływem alkoholu - mówi Wiesław Szanduła z WEPiK.
Jaki jest wynik kontroli? Inspektorzy urzędu przyznają, że zły. - Wyników kontroli nie możemy uogólniać na wszystkich taksówkarzy, których mamy w Krakowie 3900. Biorąc pod uwagę tę liczbę i liczbę ukaranych, to oszustwa stanowią margines - mówi Szanduła. Odnosząc jednak liczbę taksówkarzy ukaranych podczas jednego weekendu i liczbę kontroli, okazuje się, że oszustów i naciągaczy jest sporo. - Wnioski płynące z kontroli są dla nas zatrważające, bo okazuje się, że co trzeci skontrolowany taksówkarz oszukuje swoich klientów. A wśród jednych z najczęstszych przewinień jest zawyżanie ceny za kurs - tłumaczy Wiesław Szanduła.
Przykłady? W październiku w ciągu zaledwie czterogodzinnej kontroli inspektorom udało się odbyć 24 niedługie trasy. Rekordzista za przejazd z ul. Floriańskiej na pl. Nowy policzył ponad 23 zł za kurs. Zawyżył więc cenę przejazdu o ponad 8 zł. Przez całą trasę jechał na taryfie 4, a na koniec wydał fałszywy rachunek. Inny krakowski taksówkarz bez włączonego taksometru zawyżył kurs o 7 zł. - Byli też tacy, którzy zawyżali kwoty np. o 2 czy 3 zł. Ale przecież nie o to chodzi. Jeśli za usługę jest ustalona określona opłata, to nie można jej zawyżać według własnego widzimisię. A wielu taksówkarzy tego chyba nie rozumie - dodaje Szanduła.
Podczas tej samej kontroli inspektorzy ukarali też dwóch przewoźników, którzy wozili klientów, mimo że odebrano im licencję, pięciu taksówkarzy z nieważną w Krakowie licencją niepołomicką, sześciu kierowców, którzy nie nabili usługi na kasę, i ośmiu, którzy wydali błędne paragony. Wśród ukaranych są zarówno taksówkarze z krakowskich korporacji, jak i kierowcy Car-o, lokowozy i ochrona osób i mienia.
W przypadku kierowców, którzy zawyżyli ceny za kurs lub jechali bez ważnej licencji, skierowano wnioski do sądu o ukaranie za popełnienie wykroczenia. Kierowcy, którzy wydali rachunek z nieprawdziwymi informacjami, zostali zgłoszeni do prokuratury z powodu możliwości popełnienia przestępstwa. Kierowcy, którzy nie nabili usługi na kasę lub wydali wadliwe paragony, mogą spodziewać się interwencji urzędu skarbowego. - Wśród taksówkarzy zawsze znajdą się tacy, którzy wolą kombinować, niż uczciwie pracować. Ale muszą sobie zdawać sprawę, że nie będą bezkarni - mówi Wiesław Szanduła.