IKEA Kraków to jedna wielka porażka. Wiem coś o tym bo tkwię tu od bardzo wielu lat. Dlaczego? Chyba dlatego, że pamiętam tą firmę jak była kiedyś fajnym miejscem pracy, i pewnie mam nadzieję, że to powróci. Ale wszystko się zmieniło i już tak nie będzie, na pewno nie z tym kierownictwem. Pani dyrektor myśli, że jest najlepszym na świecie managerem i wszystko wie, a tak naprawdę to potrafi tylko psuć, traktować ludzi jak śmieci, wyciskać ich jak cytryny, nie dając nic w zamian. Posprowadzała sobie z Warszawy swoich kierowników, którzy nijak nie pasują do naszego krakowskiego sklepu, swoich lizusów, którzy nie szanują nic i nikogo. Wartości wyznawane przez tą firmę są już tylko na papierze i już dawno przeszły do lamusa, teraz liczy się tylko kasa, kasa, wzrosty, indeksy, a przede wszystkim nie liczy się już w tej firmie człowiek. A co najgorsze (i do tego doprowadzili pseudo managerowie) nie liczną się doświadczeni i zasłużeni pracownicy, ci którzy wiedzę i kompetencje mają o niebo większą od tych pożal się Boże kierowników, dlaczego? Bo mają swoje zdanie, bo są niewygodni, drożsi. Dobry pracownik to taki co się nie odzywa, podporządkowuje i wrabia 200% normy, aby firma mogła się chwalić rekordowymi obrotami oczywiście mając gdzieś wypruwających sobie żyły pracowników.
Dlaczego to piszę? Aby nikt nie wierzył w to, że to jest "najlepsze miejsce do pracy", choć taki tytuł ta firma dostaje od paru lat. Niech komisja przyznająca tę nagrodę porozmawia z pracownikami, to im się otworzą oczy. Po drugie piszę oby szczerze ostrzec tych, którzy chcą się na dłużej związać z tym pracodawcą.
Wreszcie piszę aby zachęcić innych, mówmy o tym, piszmy co jest nie tak, reagujmy, pokazujmy że w krakowskim sklepie odkąd przyszedł warszawski zaciąg dzieje się źle i jest coraz gorzej.
Katowice dały przykład, czytajcie, piszcie, dzielcie się informacjami.
Pokażmy, że zrujnowano to z czego ta firma jako pracodawca słynęła, fajną, przyjazną atmosferę w pracy, która budowała sukces firmy, teraz został tylko wyzysk, wyzysk, wyzysk.