Moją wypowiedź muszę podzielić na części ponieważ się nie mieści w normach. Moim zdaniem nie ma sprawiedliwości w IKEA w relacjach Kierownik - Pracownik. Pracuję w IKEA ponad 3 lata, nabrałem przez ten czas wiele doświadczenia i umiejętności w wykonywaniu mojej pracy. Niestety jest ona niedoceniana, co roku ustalane są cele z kierownikami. Około 1,5 roku temu na moim dziale zmienił się kierownik, ktoś zupełnie z zewnątrz. W bardzo krótkim czasie osoby z mojego działu zmieniły stanowiska i z 10 osobowego działu zostało nas 4 osoby. W okresie 1 miesiąca zatrudniono na nasz dział 5 osób + kierownik który też był „zielony w temacie”. Przy oficjalnym cięciu kosztów wykonywałem swoje cele tak jak inni pracownicy z mojego działu lecz dodatkowo musieliśmy pracować za dwóch ponieważ trzeba było szkolić wszystkie nowe osoby na raz i przy tym ogarnąć (swoje cele, wieczorne zamówienia, sprzątanie działu, niezaplanowane przebudowy na życzenie kierownika które powinny robić osoby z odpowiednich do tego działów lecz robiliśmy to my z miejsca mając na głowie jeszcze inne obowiązki CODZIENNE tego dnia, nie licząc przy tym "obsługi klienta" czy też ogarniania grafiku gdy ktoś wypadł nam z działu przez L4 czy UŻ (gdzie też od tego są w IKEA odpowiedni ludzie) innych dodatkowych spraw żeby tylko uszczęśliwić naszego klienta i kierownika np. ściąganie ekspozycji z hali lub SR.Niestety nasz kierownik nie wpierał nas w tej pracy, nie było miedzy działem a kierownikiem żadnej współpracy, odwiedzał nas na dziale tylko około 16:00 - 16:30 gdy schodził z pracy biurowej na hale zapytać cyt. "Jak Tam" lub żeby przekazać co jest do zmiany lub do zrobienia. Szkolenie takiego pracownika jeżeli chodzi o wdrążenie w plan codziennej pracy zajmuje średnio 4 do 8 miesięcy to zależy też jak ktoś szybko łapie pewne rzeczy. Trzy z pięciu zatrudnionych osób szybko załapały wiedzę i pomagały nam w obowiązkach działu i udzielały się w poznaniu naszych celów, pomagały nam. Nie mówię że każdy musi tak szybko łapać wiedzę, każdy jest inny i każdy potrzebuje innego czasu na wdrążenie w pewien schemat pracy. Kierownik był nowy to też rozumieliśmy, wszystko opierało się o słowa "a dobra zaraz się nauczy i też nas zrozumie" po jakimś czasie znudziło nam się tyranie na kolanach przez parę godzin i niektórzy zaczęli zwracać na to uwagę, w tej grupie byłem ja i dwie koleżanki. Niestety to odbiło się na nas przy końcowej "ocenie" naszych "celów". Ocena była śmieszna jak barszcz ja np. dostałem 2/5 a to za to że nie wywiązałem się ze swoich obowiązków np. „EDS-y”, nowa koleżanka z którą miałem przygotować do tej odpowiedzialności zrobiła swój cel, a ja go nie zrobiłem. JAK !!?? PYTAM SIĘ JAK ??!! Przecież ja ją tego nauczyłem !! Nie dostałem podwyżki za zeszły rok finansowy lecz wszyscy moi NOWI koledzy i koleżanki z działu dostali podwyżki po 1,5-2 zł/h brutto. Za co?? Za uczenie się, robienie, wieczornych zamówie ń i sprzątanie bo część z nich przez 7-8 miesięcy robiła tylko to ponieważ nie miała ustalonych celów bo były uzgodnione dopiero w luty/marzec 2018, gdzie ja tyrałem na kolanach za trzech i ogarniałem z doświadczoną ekipą dział i inne wyżej wymienione "obowiązki". Niestety według kierownika nie zrobiłem nic ponadplanowego i nie udzielałem się we współprace działu, dlatego nie dostałem podwyżki. Lecz całe szczęście dostaliśmy wszyscy „13 pensję” ja bym to bardziej nazwał „13 godziną” bo wynosiła ona 7,12% jak dostałem przelew to naprawdę grubo się zastanawiałem na co przeznaczyć tak wielką sumę pieniędzy hojnie ofiarowaną mi przez firmę. I tutaj też przez rok chodzi za mną pytanie - "Co Nowe osoby zrobiły że dostały po 1,5-2 zł/h brutto do pensji", napisał bym co lecz nie wypada. Zauważyłem że osoby na moim dziale które siedziały cicho i dawały się kopać po tyłku zostali docenieni, nie za swoją prace, ale za trzymanie języka za zębami, ponieważ ja i 2 kolejne osoby nie dostaliśmy podwyżek, za to że dbaliśmy o swoje prawa i obowiązki tylko za szczerość po prostu. Jest to dla mnie bardzo demotywujące i gdy już byłem na gotowy złożyć wypowiedzenie. (wiem, wiem na moje miejsce jest 50 innych osób, tak wiem) zmienił nam się kierownik, na całe szczęście doświadczony w IKEA. Jest lepiej, lecz szału nie ma.