Praca jak każda inna, dużo wymagają, trzeba się skupić, aby sprostać wymaganiom, pozornie filozofii nie ma, ale diabeł tkwi w szczegółach i małych niedociągnięciach, które nie zawsze są z naszej winy, bardzo często wystarczy jeden poślizg na początku pracy- zły skaner, kiepska bateria, niesprawny wózek, BRAK TOWARU DO PICKOWANIA, polecenie inne niż picking- i godzina z głowy, a "target" trzeba zrobić. Ja akurat miałam farta, bo udało mi się dostać nie poprzez żadną agencję pracy, i dzięki temu, miałam regularne godziny pracy i pełen etat, ale wymagana była odemnie konkretna ilość, tzw. target- o tym poniżej.
Przychodzi się najczęściej na godzinę 6.00, (13.45 lub 21.45) trzeba być ok dziesięć minut wcześniej, aby odebrać skaner ręczny- naramienny (ech te niedziałające końcówki laserowe i i słabe baterie- to akurat jedna z mniejszych rzeczy), znaleźć swoją ewidencję w stercie rozkopanych kartek, "odbić się" na ścianie, a przede wszystkim, znaleźć sprawny ręczny wózek elektryczny (w wypadku pickingu) i dojść do stanowiska pracy (odległości, chodzenie!!). I w wypadku pickingu tu zaczyna się
zabawa- jako świeże mięso trafiamy zawsze na dział Fresh Food, temperatura +1, gdzie odczuwalna jest dużo niższa (nawiewy i duży hałas). Jako kobiecie proponuję zabezpieczyć wrażliwe partie ciała przed wychłodzeniem.
Kierownictwo:
typowa hierarcha korporacyjna, wszyscy na ty, kierownicy oficjalnie "ponoszą dużą odpowiedzialność", która, często, sprowadza się do tego, że nie wykonują fizycznie nic, stojąc w grupach po kilku, dosłownie, pijąc kawę i opowiadając sobie dowcipy bądź sprawy osobiste. Nieraz byłam świadkiem, bądź uczestnikiem sytuacji, gdy wywrócił się ciągniony wózek elektryczny załadowany paletą z skrzyneczkami z zieleniną (np. gwałtowne zahamowanie). Pięciu kierowników stoi z rękami założonymi do tyłu patrząc jak ktoś szybko zbiera kilka minut towar, czyniąc mu przy tym przykre i głupie uwagi. Nie zawsze, ale obniża to morale. Poskarżysz się? Wiadomo co dalej.
Pewną zaletą owej korpo jest podział na małe podgrupy i możliwość szybkiego kontaktu z przełożonym swojej grupy- raz w miesiącu odbywają się godzinne spotkania na których można pogadać i powiedzieć otwarcie, to co się myśli.
Owi kierownicy, wydaje mi się, mają sporo narzędzi do tego, by unikać wszelkiej odpowiedzialności- wypadek- z winy magazyniera, brak wyniku? również! Głupie jest to,gdy kierownik widzi cię z drugiego końca alejki, a woła przez system nagłaśniający, bo nie chce mu się podejść aby przekazać jakąś błahostkę.
planowanie pracy moim zdaniem jest jednym z większych minusów tego miejsca:
czerwone światło- poniżej ok 800 pkt, żółte- 820, następnie zielone i niebieskie
Sedno problemu: trudno osiągalne cele- niedawno nieco zmieniono, zamiast tylko min. ok. 800 punktów (każdy sztuka towaru jest punktowana, głównie według wagi) na tzw. żółte (amber), dodano opcję możlwości "odwiedzenia" ok. 620 "oczek". Zrobiono to w odpowiedzi na tzw. drobnicę- zamiast towaru o kilkudziesięciu do stu kilkunastu sztuk na palecie, rozwożonych, punkt po punkcie, często ma się paletę z wieloma artykułami typu: 1 sztuka pieczeni rzymskiej, 1 sztuka opakowania z parówek z szynki konserwowej [sic], 1 sztuka czegoś, 2 sztuki, 7 sztuk, 15, 15... oraz w odpowiedzi na sytuację, gdy panie przyjmujące towar (sprawdzają i przyklejają naklejki z kodami umożliwiającymi pobranie i rozniesienie) układały się z innymi osobami, i pewne osoby (tak, to o Was, Lucyna i Dorota!) dostawały najlepszy towar. Nie uniknięto tego, krążenie wokół i zajmowanie tych palet nie ustało gdy tam byłam i nie ustanie, bo aby zrobić "drobnicę" trzeba się kilkukrotnie wracać po trasie i/ lub dużo więcej naklilkać na skanerze naramiennym. Można jeszcze zrobić tzw. paletę matkę- paletę zbiorczą i iść jeden raz, ale problemem jest owo, jeszcze częstsze klikanie i czas zmarnowany na "myślenie"maszyny- łączność z serwerem.
Rozwiązaniem byłoby podzielenie towaru na liczbę orientacyjną, skontrolowanie jej stanu pod koniec zmiany i upominanie, bądź rozmowa z wyraźnie odstającymi- sprawiło by to, także że ludzie by robili rzeczy, które nie liczą się do targetu- systemowe "zamykanie" stanowisk, foliowanie wózków- rollcage'y, odstawianie ich i dokładne liczenie towaru na nich, a "leserzy" zostali by szybko wykryci- wystarczy by kierownicy chodzili wzdłuż stanowisk, a oni najczęściej stoją na rampach, dosłownie, nie
wiedząc co mają za plecami, są od tej reguły wyjątki (Asia, jesteś niesamowita).
Ogólnie praca na cieplejszym dziale "grocery" wydaje się spokojniejsza.
Nie piszę pod swoim nazwiskiem, bo wciąż obawiam się konsekwencji personalnych, a świata nie zbawię.
+
- zarobki
- dobre posiłki regeneracyjne
- ogólna atmosfera
- duże pakiety socjalne
- jasne zasady- dura lex sed lex