Mogę się wypowiedzieć głównie z punktu widzenia działu rozwoju, w którym dane było mi pracować. Wspominam firmę bardzo dobrze, a najlepiej początki. Zaczyna się faktycznie od niedużych pieniędzy, ale to norma, jeśli jest się świeżo po studiach. Po kilku latach da się zarabiać całkiem przyzwoite pieniądze jak na ten region. Ale... prawie zawsze wiąże się to z wyszarpywaniem wręcz podwyżek. Chyba tylko raz czy dwa dostałem podwyżkę z automatu, w pozostałych przypadkach trzeba było się naprosić, podpierając się silną argumentacją, z wręczaniem wypowiedzenia włącznie. Na pewno jest to dobra firma dla świeżo upieczonych absolwentów. Można wiele na początku się nauczyć, ale po kilku latach człowiek zatrzymuje się w miejscu, albo i nawet zaczyna się trochę cofać. Dzieci i kredyty lepiej sobie sprawiać już po zmianie pracy na coś innego.
Atmosfera pracy w firmie jest bardzo fajna, ale tylko dzięki szeregowym pracownikom i częściowo również kierownictwu. Jest to spokojny region, więc nie ma wyścigu szczurów. Tyle, że to już nie to, co kilka lat temu. Firma się nieco rozrosła, choć ciężko tu mówić o faktycznym rozwoju. Przez to też wiele pozytywnych rzeczy odeszło w niepamięć, choć wcale nie musiało. Zapomniano chyba, że efektywność pracownika i jego zaangażowanie w pracę nie biorą się z ilości czasu spędzonego przed komputerem, a właśnie z atmosfery, poczucia przynależności do zgranego zespołu, znajomości celów firmy, ich zrozumienia i woli ich realizacji. Tylko wtedy można liczyć na kreatywność. Nie promuje się własnych inicjatyw, a wręcz chętnie obarcza się pełną odpowiedzialnością w razie niepowodzenia, co nie jest właściwe, bo niepowodzenia to najczęściej efekt indolencji tzw. "góry". Niestety, dyrekcja oraz zarząd błądzą w ciemnościach, wpadając na coraz dziwniejsze pomysły. Firma na tym poziomie cierpi na brak ludzi odpowiednio wykształconych z doświadczeniem wykraczającym poza tą firmę. Brak prawdziwych liderów, którzy potrafią słuchać, dobrze znają pracowników co pozwalałoby odpowiednio rozdzielać zasoby, i którzy poświęcaliby również czas na własną edukację. Za to nie brak charakterów narcystycznych, przekonanych o swojej odwiecznej racji, czy wręcz narwistych.
No i rzecz najważniejsza. W mojej ocenie działania firmy raczej wskazują na to, że firma jest obecnie nastawiona na utrzymanie tzw. beemek i posiadłości głównych postaci w firmie, a nie na faktyczny rozwój. Jeśli zarząd nie zdecyduje się wreszcie na zdiagnozowanie prawdziwych problemów firmy, jeśli dalej będzie ignorował fakt, że świat zdążył już rozwiązać wiele problemów, z którymi obecnie firma się boryka, że 29 lat na rynku to nie jest dostateczny argument, by twierdzić, że wszystko robi się właściwie, bo robi się tak samo od 29 lat, to nici będą z rozwoju, a zwolnienia i trudne czasy staną się realnym zagrożeniem. Świat rozwija się za szybko, by przez prawie 30 lat nie podejmować optymalizacji procesów, przynajmniej w ramach działu rozwoju.
I tutaj podpowiedź dla zarządu - zacznijcie traktować pracowników jak inwestycję, a nie jak robola. W tak niedużej firmie powinno być to łatwiejsze niż w korporacjach, gdzie jednak pracownik może liczyć na zainteresowanie kierownictwa jego postępami, problemami, planami czy pomysłami. Moim zdaniem raz do roku każdy pracownik powinien spotkać się z kierownikiem, a wyrywkowo również z dyrektorem i zrobić przegląd: pomysłów, problemów z poprzedniego roku, planów na kolejny rok, rozwojowych, edukacyjnych czy szkoleniowych. Do tego ocena zaangażowania pracownika, jego postępów i osiągnięcia planów z poprzedniego roku. Po takim spotkaniu podwyżka, w zależności od wyników i potencjału danego pracownika, o co najmniej wartość inflacji. Chodzi tak na prawdę o poczucie pracownika, że firma to nie tylko miejsce odklepania 8h i wzięcia kasy za to, ale miejsce, gdzie ludzie tworząc zgrany zespół tworzą coś pożytecznego. A do tego ten szeregowy pracownik najlepiej zna problemy z którymi się spotyka w pracy, a które najczęściej wpływają na działanie całej firmy. Ale tutaj jest najważniejsze, żeby dyrektor nie próbował wmawiać, że jego doświadczenie i wiedza są tak wspaniałe, że jakakolwiek krytyka jest bez sensu. Z poziomu szeregowego pracownika nawet destruktywna krytyka ma swoją wartość dla firmy. Więc warto pozwalać na całkowitą szczerość, a wręcz motywować ku niej. Mogą to być nawet anonimowe ankiety.
I tu też, niestety, wszelkie oddolne inicjatywy poprawienia wydajności i jakości pracy w dziale rozwoju, firma bardzo chętnie banuje, olewa, a czasem nawet zwodzi odnośnie ich realizacji. Największym problemem jest to, że znaczna większość pracowników to ludzie, którzy przyszli tam świeżo po studiach. Firma boi się zapłacić więcej by zatrudnić kilka osób posiadających bardzo istotne z jej punktu widzenia doświadczenie zdobyte w innych firmach, a najlepiej większych i rozwijających się. Oczywiście, trudno takiej firmie na Podlasiu pozyskać takiego pracowni