Rozmowa kwalifikacyjna w firmie Standard, która odbywa się raz w miesiącu to zastanawiające doświadczenie. Pan Prezes zaprasza na "herbatkę" 10 osób. Podczas spotkania przez 5 godzin narcystycznie snuje opowieści o swoim wielkim sukcesie, przeżywa egzaltację nad własną firmą...i tak przez te kilka godzin, istny słowotok.
Pan Prezes nagrywa własny wykład, zapewne by za miesiąc udoskonalić swoje przemówienie. Podejrzewam, iż może to wynikać z jakiś niespełnionych marzeń o karierze wykładowcy uniwersyteckiego. Być może nikt z jego otoczenia już nie chce słuchać tych wynurzeń, więc organizuje sobie regularnie grono słuchaczy z zewnątrz.
Z rozmową kwalifikacyjną NIE ma to NIC wspólnego, choć nie wiem jak bardzo ktoś by się starał doszukać się w monologu Pana Prezesa jakichkolwiek znamion rozmowy kwalifikacyjnej.
Podczas przemówienia poruszane zostają niezwykle ważne zagadnienia takie jak chociażby zapach potu, niezmiernie skomplikowane relacje damsko- męskie z rubasznym podtekstem i nie smacznymi anegdotami.
Pan Prezes stara się ukazać siebie jako osobę o iście renesansowym wykształceniu, jednakże próby te pozostawiają wiele do życzenia. Może i dobrze, że sam siebie nagrywa, jest szansa, że na kolejnej "rozmowie kwalifikacyjnej" wykaże się większymi kompetencjami. Jeśli ktoś chce zgłębić bliżej to zagadnienie, serdecznie polecam udział w tej szopce, jest później z czego się pośmiać.