Problem piszących tu polega tak naprawdę na jednym.
Jesteście łatwi do zastąpienia. Większość z was nie posiada żadnych unikalnych umiejętności, nie zna języków obcych, nie ma przydatnych i poszukiwanych uprawnień etc. Takich jak wy można znaleźć wśród potencjalnych pracowników 20x tyle.
Po drugie, łudzicie się jak dzieci, że wasze żale i ciche poburkiwanie w WC na papierosie coś zmieni i kogokolwiek na górze wzruszy. Nie, ponieważ zarządzający firmą doskonale wiedzą, że poza wzajemnym wypłakiwaniem się w rękaw żaden/żadna z was nie ma jaj, żeby zadziałać bardziej radykalnie. I mają rację, co zauważyłem wielokrotnie w tej firmie obserwując szeregowych pracowników, wykazujących wyjątkowo poddańczą mentalność.
Wszystkie zebrania firmowe, spotkania z liderami są wyłącznie po to, żeby było wam miło, żebyście mieli poczucie, że ktoś was wysłuchał, przez najbliższy miesiąc pożyjecie nadzieją, że teraz wreszcie ktoś was zrozumiał i będzie lepiej. Nie będzie, dla tej firmy jesteście NAWOZEM i im szybciej sobie to uświadomicie i przestaniecie się oszukiwać, tym lepiej.
Fakt, że tu nikt wam tego wprost nie powie, w końcu to korporacja, ludzie nie przeklinają, mówią zawsze pełnymi zdaniami, zwracają się do siebie "Piotrze", "Dariusz", "Olu", prawie jak w cukierkowych serialach o lekarzach i prawnikach z Warszawy :-) Nie to co w fabryce palet u pana Waldka w powiecie suwalskim :-) Ale w razie "W" każdy z góry wam da do zrozumienia, kim tu jesteście naprawdę.
W jednym z postów przeczytałem o planach założenia związku. Nie jest to głupi pomysł, ale musicie pamiętać o jednym.
ABSOLUTNIE POD ŻADNYM POZOREM NIE WOLNO WAM INFORMOWAĆ KOGOKOLWIEK Z MANAGEMENTU, ŻE PLANUJECIE TO POSUNIĘCIE!!! To bardzo ważne, nie macie zresztą takiego obowiązku. Wiele takich planów w przeróżnych firmach skończyło się zwolnieniem, często dyscyplinarnym, zanim związek został założony. Ustawa o związkach zawodowych nakazuje oczywiście poinformować szefostwo, że związek został już założony, ale po fakcie. Owszem, jest pokusa, żeby się zdradzić z planami wcześniej, emocje, żale, chęć pokazania górze, że się teraz będzie walczyć etc. Nie wolno wam pisnąć ani słowa!!! Pracodawca nie będzie miał żadnych skrupułów, żeby się z wami jak najszybciej pożegnać. Co innego już po założeniu organizacji, kierownictwo związku nie będzie mogło być zwolnione (a przynajmniej będzie to dla GK niezwykle trudne). Musi należeć do niego co najmniej 7 osób, wiąże się z tym kilka przywilejów, których nie będę cytował, odsyłam do ustawy.
Wracając do meritum, sytuacja szeregowych żuczków raczej się nie poprawi.
Kiedyś w GK było ciekawiej, można się było sporo nauczyć, praca była urozmaicona, mniej sformalizowana. To już nie wróci. Daje się zauważyć, że w firmie są najbardziej cenione dwie grupy, IT, ale IT przez duże "I", czyli nie goście od podłączania monitorów i klawiatur. To zrozumiałe, system informatyczny, CRM, Delfin, strona w tak dużej i złożonej korporacji muszą działać perfekcyjnie i nie ma tu mowy o oszczędzaniu i zatrudnianiu tanich partaczy.
Druga to osoby od optymalizacji procesów. Dzięki nim praca w każdym z działów jest coraz bardziej powtarzalna, odmóżdżająca, oparta na debilnych skryptach dla półgłówków. I o to chodzi, by te prace na najniższych szczeblach mógł wykonywać każdy głupek. Poddańczo przywiązany do firmy, nie zadający pytań, szczęśliwy, że dostał z łaski jakiś ochłap i kalendarz z rodziną Mostowiaków... Wszystko się rozbija o kasę, taki typek poza w/w zaletami jest też od was po prostu tańszy.
Tak więc na koniec, nie miejcie absolutnie żadnych obiekcji przed walką o swoje. Kierownicy, liderzy etc nie są waszymi sojusznikami, nawet jeśli udają przyjazne nastawienie, to w razie czego szybko zostanie im przypomniane na osobności, od kogo dostają wypłatę. Większość z nich to szaraczki, które awansowały za posłuszeństwo, pasowanie do reszty, tępe przywiązanie do procedur, choćby najbardziej nieżyciowych i umysłowość psa ogrodnika. Ogólnie to nie są ludzie, których cechy charakteru, osobowość, są warte podziwu, naśladowania. Zwykłe korporacyjne żuczki (a co najczęściej spożywa żuczek...?), którym się wydaje, że złapali Boga za nogi, a są tak naprawdę na prawie takim samym poziomie, jak wy, nie bójcie się ich :-)
DZIAŁAJCIE, ALE Z GŁOWĄ!!! :-) Pzdr