kolos na glinianych nogach 03.11.2020 01:05
Były pracownik
Rekrutantow obchodzi tylko staz w korpach, i to okreslonych pieciu, rekruterzy ewidentnie kieruja sie waskimi ramami i bardzo sztywnymi, co pozwala na zatrudnienie ludzi z angielskim na poziomie "I am". Juz tutaj widac filozofie firmy.
Pierwszy miesiąc, drugi były intensywne, dostalysmy sie do wymagajacego teamu, nauki ulewało się na nadgodziny, ale wszyscy bylismy nadgorliwi i skorzy do pracy. Już na poczatku drugiego miesiaca zaczęły się regularne bezpłatne nadgodziny, bo idealistyczni organizatorzy szkoleń cisnęłi w nas czasami dwoma, trzema szkoleniami na raz. Prędzej czy później nawet wprawnym ludziom "zdarzały się' nadgodziny wieczorami i w weekendy. Ci najbardziej oporni potrafili poświęcić cały weekend, żeby nadrobić materiały szkoleniowe, bo ilość tresci do wchłonięcia była niemożliwa. Potem były szkolenia z Holendramii, oni mniej lub bardziej chętni do uczenia, myk był jednak taki, że organizację szkoleń, wszelkie próby nacisku na egzekwowanie wiedzy był sabotowany przez naszych TLów. Skutkiem czego teamy były bardzo nierówno przeszkolone, w jednych ktoś przykładał się mocniej, w innym ktoś potrafił lecieć w kulki naprawdę mocno i nie groziły mu żadne konsekwencje bo holender.
Trenerki po raz kolejny wymagały od nas samych, zebyśmy sobie uporządkowali harmnogram, egzekwowali wiedzę i potrafili zidentyfikować przestrzenie gdzie potrzebujemy usprawnień. Oczywiście, okazało się to niemożliwe. Po raz kolejny porobiły się obozy na tych, którzy opornie zostawali po godzinach i CI, którzy usiłowali pracować w normalnym reżimie pracy.
Wraz z upływem czasu i przesunięciem obowiązków okazało się, że czekają nas kolejne przeszkody - łączenie działów, skracanie teamów, polprawdy na temat tego, że jest nas więcej niż było Holendrów, ZEROWE wsparcie ze strony managementu. I zalosne teksty, ze jestesmy rzekomo jedyna lodzka firma w ktorej nie obnizono zarobkow pokazuje z kim mamy do czynienia.
Okazalo sie, ze tych setek instrukcji nawet nie ma czasu czytac, bo pracy jest tak za duzo. Mozg po takim intensywnym wysilku po prostu przestaje wyrabiac. A cialo reaguje na stres okropnie.
Od kilku miesięcy miałam może z tydzień, może z dwa bez nadgodzin. Doszlo do kuriozum, ze TL powiedzial, ze my mozemy PROSIC o nadgodziny do rozpatrzenia. Tak - My ich. Oczywiscie "nieobowiazkowe" ale jak wszystko padnie to pozalujesz. Gora nie eksploatuje nas tylko duzymi nakladami pracy, ale abstrakcyjnymi zadaniami do ktorych nikt nas nie przygotowal. Nadgodziny plus sprint- nie jest rzadkością, że przy 12 godzinach pracy BIEGNE do toalety, bo kilka minut przerwy może spowodować tragedię. Nie jestesmy traktowani jak ludzie. Boss wdzwania sie bez pytania i rzuca Ci na twarz 3 nowe taski, nie obchodzi go jak - ma być zrobione. Tutaj jest hierarchia a rozkazy idą z góry. kierownicy maja kompleksy co do bystrzejszych pracownikow. Operacyjne decyzje zapadają bez konsultacji z pracownikiem szeregowym, który potem płaci za ta te "usprawienia". Najgorsze jest to, jak wielu widzialam ludzi ktorzy mieli pomysly a ich kreatywnosc umierala zabijana przez management i ich slepy samozachwyt
Sami Team Leaderzy procesów nie znają, więc mieszając się w nasze obowiązki i kompetencje usiłują umniejszyć naszą - marginalną już i tak - role, sami zwykle psując. Kiedy podnosisz problem to zwracasz uwage, zwracasz uwage to mocniej Cie kontroluja - az zdajesz sobie sprawe, ze musisz sie zamknac i byc potulna, bo za kare dostaniesz nowy wskaznik do monitorowania i sie zafajdasz z nadmiaru pracy. Codziennie czujesz, jakby "cos potwornego mialo sie stac".
Po kilku tygodniach nadgodzin spada CI forma, kondycja, wola, determinacja , słabo Ci sie śpi, spada libido, apetyt - ale masz nadzieje, że wysiłek się popłaca. I potem masz spotkanie z szefem który mówi, że nadgodziny są spowodowane ... złą organizacją pracy własnej i brakiem "energii" i motywacji. Podwyżek nie będzie, bo kryzys. Mimo oszczednosci jakim bylo wydzielenie procesow do Polski wciaz zredukowali oryginalny ksztalt dzialow, polaczyli ogromne dzialy a jak sobie poradzisz z tym to juz Twoja w tym glowa. Rob wiecej niz Holender za Polska pensje. Zapomnij o takiej przerwie jak oni mieli, tu jest Polska. Kazdy grosik kosztuje Cie cenne krople potu i łez. A łez jest duzo.
Wszyscy płaczą. Połowa mojego zespołu już w tym momencie czynnie uczęszcza do psychiatry, reszta pije.
Ludzie boją się odejsc przez koronawirus, ale nie ma nikogo kto lubi swoją pracę. Siedzisz w domu w samotności, zdana sama na siebie, ludzie dziczeja i staja sie samotnikami. Nie ma nawet chwili czasu na spokojną przerwe kawowa, miłą konserwacje - nigdy nie przezylam czegos takiego,to jak wiezienie co zwieksza fakt, jak zachowuja sie wobec CIebie kierownicy jak straznicy ktorzy nie rozmawiaja, tylko egzekwuja. Nie sa rzadkością telefony do Ciebie na l4, nie dawanie wolnego "bo jest dużo pracy", telefony po godzinach . Czulam sie jak niewolnica, przykuta łańcuchem do laptopa, zyjac tylko zeby pracowac - to jak kara.