Już około roku nie pracuję w Atmanie, jednak pozwolę sobie dodać swoją opinię (dział zarządzania siecią). Moim zdaniem, praca jest w sam raz dla studentów lub świeżo upieczonych absolwentów, gdyż pozwala w sposób namacalny zobaczyć to, co długo, nudnie i mało zrozumiale nam pokazują i próbują tłumaczyć na studiach. Jest to praktyczne doświadczenie, co wiele daje. Zarobki adekwatne dla studenta/absolwenta, dodatkowym plusem jest od razu podpisana umowa o pracę - najpierw na okres próbny 3 mies, później na czas nieokreślony :). Z biegiem czasu (lat pracy) pensja wzrasta symbolicznie. Ja zaczynałam od kwoty poniżej średniej rynkowej i po 3 latach pracy była ona średnią rynkową. Jednak dla studenta/ absolwenta moim zdaniem jest ok, tyle, że później zmieniają się perspektywy życiowe i ja zaczynam dostrzegać, że na średnią krajową mogę nie tak wiele sobie pozwolić. Duży i gruby minus postawiłabym za wyliczenie pensji przy urlopach: wtedy osoba nie ma nocnych zmian, a więc dostaje nie uśrednioną pensję miesięczną, lecz pensję bez nocnych zmian, jest to solidna różnica.
Co do rozwoju: na początku, gdy wszystko jest nowe i osoba widzi/ ma styczność z praktyką po raz pierwszy, zapoznaje się ze wszystkim, to jest skok rozwoju, natomiast z biegiem czasu zdawałam sobie sprawę, że wykonuję ograniczony zakres pracy. Ograniczony jest on z w związku z tym, że w ciągu dnia pierwsza linia odbiera bardzo-bardzo dużo telefonów i odpisuje na bardzo-bardzo dużo maili (sporo takiej pracy sekretarskiej) i nie ma za bardzo czasu na pokazanie czegoś nowego pod względem technicznym, a drugie ograniczenie to takie, że na początku bardzo prosiłam dać możliwość tworzenia przebiegu usług, pokazano mi jak to robić, jednak to wszystko. Nie zlecano żadnych takich zadań, więc przez brak praktyki zapomniałam nawet to co pierwotnie mi pokazywano. Jednak dla szaraczków- robaczków jest tak zwany "awans" - to dyżur podczas którego nocą mogą do Dyżurnego wydzwaniać po kilka razy i prosić, żeby coś sprawdził lub pojechał tam czy siam (czasami to nawet Gdańsk i twardzieli wstając o 3 w nocy jadą do Gdańska). Jednak są i spokojne dyżury, podczas których nic się nie dzieje. Za nie dostaje się dodatkowe dość symboliczne jak na nocne interwencje wynagrodzenie :)
Plusem jest to, że firma opłaca certyfikaty, jeśli ktoś sam się przygotował i chce zdać np. CCNA czy CCNP to opłaca, umowa lojalnościowa podpisuje się dopiero od kwoty 2 tys złotych. Było szkolenie zewnętrzne 2 razy z obsługi klienta: co i jak operator ma nawijać w słuchawkę. Przed moim wypowiedzeniem nawet było wewnętrzne szkolenie z okablowania, SDH i IP ze sprawdzianem.
Plusem i minusem jest praca zespołowa. Plusem bo to ważna umiejętność, którą nadal muszę ćwiczyć, gdyż wolę samodzielnie wykonywać pracę, więc nie wszystkim to daje się łatwo. Jednak minusem i to grubym jest to, że czasami w parze pracuje się z gościem, który przy kierowniczce jeszcze jakoś się rusza, jednak jak ona idzie do domu to jego krzesło staje się huśtawką pod palmą na Bahamach i do końca dnia roboczego pracuje się za dwóch, gdyż według uznania współpracownika zmianowego jego dzień roboczy się skończył i nie sposób go wrócić z jego światu Bahamskiego.
Pracuje się na zmiany dzień-noc po 12h. Miły i ugodowy dyrektor który w razie potrzeby postara się ułożyć grafik zgodnie z prośbą pracownika.
Praca wiąże się z bardzo dużym stresem. Duża rotacja operatorów :((
Co do premii to ani razu nie otrzymałam (tu mi chodzi o cokolwiek poza pensją tzn. brak jakichkolwiek groszy na Święta Bożego Narodzenia, czy jakiś odpowiednik 13 w państwowych instytucjach nu cokolwiek dla motywacji - nic).
Z Plusów jeszcze to karta multisport z dopłatą 40 zł, prywatna opieka medyczna po okresie próbnym.
Z ogólnego odczucia to powiedziałabym, że praca sekretarska to 65% a inżynierska 35%.