Witam.
Mój staż pracy w firmie 5 lat. Jestem doradcą klienta od początku. Wszystkie wcześniejsze wpisy pokrywają się z prawdą - można tu zarobić od 1250zł do nawet 5000zł netto czyli na rękę . Pensje zależne są oczywiście od wyrobionej premii, te najwyższe są do osiągnięcia tylko w grudniu. Moje pensje nie przekraczają 3500zł i nie są niższe niż 2400zł. Jeżeli umiesz sprzedawać ubezpieczenia - zarobisz tu dobrze - to główny składnik wynagrodzenia. Śmiem twierdzić, że gdyby sprzedawcy nagle solidarnie przestali sprzedawać PG przez powiedzmy miesiąc czasu, firma miała by poważne problemy finansowe - oni zarabiają nie na sprzęcie ( przy okazji może parę groszy tak) ale przede wszystkim na przedłużonych gwarancjach i ubezpieczeniach do kredytów. Prosty przykład ratalny : Lodówka wartości 2700zł + RPG 1000zł + ubezpieczenie bankowe 2500zł = 6200zł . Oczywiście klient jest dorosły, może odmówić, wiadomo jak jest w rzeczywistości - jakieś 70% klientów z własnego doświadczenia jestem w stanie "naciągnąć". Nawet przestałem mieć wyrzuty sumienia i to jest najgorsze :( . Prawdą jest, że dobry sprzedawca jest oczkiem w głowie kierownika i ma fory, w końcu to on na niego najwięcej zarabia, inni, słabsi niestety nie mają kolorowo, bo odwalają najgorszą robotę jaką są niekończące się inwentury, sprzątanie sklepu, magazynu, pilnowanie złodziei - przy okazji złodziei - jeśli ze sklepu zginie np laptop wart 3500zł trzeba będzie za niego zapłacić pracownikom - ochrony w większości sklepów niestety nie ma, wobec czego zgodnie z podpisaną umową o odpowiedzialności materialnej za "powierzony" sprzęt szeregowy pracownik którąś tam część wartości skradzionego towaru zobowiązany będzie ze swojej lepszej czy gorszej pensji zapłacić .... Atmosfera w pracy zależna jest od współpracowników - i tu obojętnie jaka by była jest ją w stanie zepsuć "bitwa" o klienta. Dużo zależy też od kierownika sklepu i sprzedaży. Jak w każdej innej firmie zresztą - dużo zależy od samych ludzi nawet wbrew narzuconym regułom gry. Bo jaką motywację i chęć do pracy mają mieć pracownicy, którzy nie mają "żyłki" w sprzedaży ubezpieczeń i zarabiają max 1300/1400zł m-cznie, a pracują rzetelnie pod każdym innym względem opisanym powyżej??? Ciągłe wypytywanie przez kierowników zasad SOK, marudzenie o słabych wynikach kiedy klientów brak jest DEmotywujące droga kadro kierownicza a nie MOtywujące. Im bardziej będziecie prawić pier... o krokach, lejkach sprzedażowych itd itp tym bardziej się odechciewa pracować za takie pieniądze. Do tego dochodzą testy z wiedzy o produktach - wszystkich produktach a asortyment w naszej firmie jest szeroooooki :))) tak więc musisz się znać i na golarce i na depilatorze i na TV, komputerach, blenderach, lodówkach, sokowirówkach, sprayu do czyszczenia AGD, itp itd, wymieniać można bez końca, tyle tego jest i o tym wszystkim wiedzę trzeba mieć - jesteśmy terminatorami :) Rotacja w moim sklepie jest na bardzo wysokim poziomie a o niechęci do pracy w firmie może świadczyć fakt o porzucaniu pracy nawet przez tych bardzo dobrze zarabiających. Na codzień denerwują nieustające popiskiwania czujek alarmowych, którymi są obklejone wszystkie towary będące na ekspozycji, codzienna absurdalna zmiana cen dużej części towaru (bzdurne promocje 0% o których pisali poprzednicy) - ceny tego samego towaru mogą zmieniać się nawet dwa razy dziennie a z punktu widzenia marketingowego nie daje to żadnej wymiernej korzyści sprzedażowej !!!!!! Wycie bramek przy drzwiach - co ma zrobić pracownik jeśli klient pomimo prośby nie zatrzymuje się tylko wychodzi ze sklepu???? Reasumując: jeśli masz dar przekonywania klientów, umiesz sprzedawać (RPG) i potrafisz mieć wyje..ne na całą resztę wymysłów firmy = nie stresować całą otoczką i starczy Ci te średnio powiedzmy 2700zł na rękę to jest to praca dla Ciebie...