no a potem sie dziwia, ze siec musi ciac koszty, bo nie ma zysków, skoro na tydzien przed koncem miesiaca wiekszosc pracowników unika sprzedazy, bo wyrobiła słupki i nie chce sobie wyników przekreślać. wchodza sciemy typu "towar juz zarezerwowany" albo "expozycyjnych nie sprzedajemy", a jesli przypadkiem na ratach nie wejdzie gwarancja, to juz zupelnie dramat. dostawcy są na umowę zlecenie i co miesiac ktos rezygnuje, bo mu sie nie oplaca. o ile w duzych miastach pieniadze jakies z tego sa, o tyle w miejscach gdzie kroluje minimum krajowe na starcie to i podstawy nie masz. no ale z drugiej strony, na tle konkurencji, jesli w rtv-euro wyrobisz slupki i posprzedajesz troche, to i 2 klocki na rękę wpadają (tam gdzie rzadzi minimum krajowe, to nie jest taka zla kwota, a jesli wpada co miesiac, to i zle nie jest). niestety ale ogolnie tak to smutno wyglada, ze nie liczy sie obrót tylko maxymalne wydojenie danego klienta (gwarancje, uslugi, akcesoria), a na dodatek czesto jest tak, ze te topowe i najlepsze produkty są na "trójce", gdy starsze modele na piątce i szóstce, przez co sprzedanie klientowi zloma za tysiaka mniej jest dla sprzedawcy bardziej oplacalne niz wcisniecie nówki na trójce za 4000 zeta. no ale coz zrobic. dorobkiewicze na stolkach żyją swoimi 5 minutami i zamiast wyznawac zasade "sprzedac kazdemu klientowi cokolwiek" wolą uczyc sprzedawców kombinowania i umiejętnosci nie sprzedania czegos, co obnizy słupki. A uwierz mi, ze gdybym byl klientem, który od sprzedawcy uslyszalbym argumenty typu "lepiej go nie kupowac, bo costam", zamiast "polecam panu ten model za 4000 bo jest najnowoczesniejszym w tym segmencie cenowym", to nigdy bym sie w tym sklepie nie pojawil.