AKogoToObchodzi02.12.2017 20:51
Inne
Szereg obietnic bez pokrycia, nieustanne mydlenie oczu, decyzyjne stanowiska ludzi bez krzty charyzmy, niewiele większą wiedzą oraz przerośniętym własnym ego, no i wreszcie (a może przede wszystkim) wszechobecna "bida z nędzą" - to wszystko sprawia, że niegłupi head-hunter jest w stanie bez większego wysiłku wyciągnąć z BPSC jakieś 90% pracowników.
Przestarzały sprzęt (zużytą mysz należy wymienić we własnym zakresie), przestarzałe oprogramowanie (nowe mamy właściwie tylko aplikacje OpenSource'owe), pisanie w przestarzałych językach (oj! zwracam honor: oficjalnie możemy pisać sobie w czym chcemy, ale mniej oficjalnie trzeba pisać w średniowiecznym Delphi, bo wszelkie zadania, jakie dostajemy są powiązane z tym gniotem zapomnianym przez profesjonalny świat), brak możliwości rozwoju, zwodzenie klientów, którym obiecano gruszki na wierzbie, brak jakichkolwiek procedur postępowania w określonych sytuacjach - długo można by wymieniać.
Szczerze? Wszystko powyższe statystycznemu pracownikowi BPSC nie będzie przeszkadzać, tutaj wystarczy cała litania obietnic serwowanych przez przełożonych. Dlaczego? Bo ludzie z Excela (zarząd, kowboje i może jeszcze "trójca") dobrze wiedzą, że bez zmian w technologiach, procedurach i podejściu do szkoleń pracowników żadne słupki im nie urosną!
Pewnie wyjdę teraz na pierwszorzędnego materialistę, ale trudno - może zarządzający firmą odlecieli już tak bardzo, że nie zdają sobie sprawy, co jest głównym powodem podejmowania pracy i (jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności) trafi do nich mój komentarz ;)
Otóż wbrew hasłu przewodniemu niedawnego OST ("nie miejcie żadnych oczekiwań" - jakieś sto razy powtórzone przez specjalistę opłaconego przez zarząd) pracując w BPSC mam oczekiwania. Pracując w innych firmach też bym je miał. I nie mam zamiaru ukrywać, że chodzi głównie o oczekiwania finansowe. Wybrałem taki a nie inny zawód, w takiej a nie innej branży, staram się wykonywać swoją pracę rzetelnie, ale... delikatnie rzecz ujmując: obietnicami podwyżek się nie najem!
Tuż po przeprowadzeniu restrukturyzacji prezes osobiście rozmawiał z każdym z zespołów zarzekając się, że wynagrodzenia w BPSC będą ulegać poprawie, bo (jak sam stwierdził) zdaje sobie sprawę, że inne firmy z IT już mocno uciekły BPSC w tej kwestii.
Niebawem minie rok od tamtejszych obietnic. W dalszym ciągu mydlą nam oczy ustalaniem jakichś widełek płacowych, które kiedyś będą próbowali wysłać do amerykańskich właścicieli - żenada. Kadra zarządzająca zarabia dobrze, swoich też poustawiali, więc mają głęboko gdzieś jakieś negocjacje zmian płac. Wytypować 100 osób do zwolnienia potrafili szybko i z uśmiechem na ustach, niestety w sprawie utrzymania pozostałych nie potrafią zrobić nic!
Podobno średnie wynagrodzenie w tym kraju wzrasło RDR o niemal 10% - w BPSC nie wzrosło nawet o złotówkę (ba! gdyby uwzględnić premie wyliczane na podstawie wróżenia z fusów, to wynagrodzenia nawet spadły). Wszelkie raporty dotyczące płac w IT wskazują, że wynagrodzenie za pracę, którą wykonujemy powinno być o kilkadziesiąt procent wyższe.
To dosyć przykre uczucie, gdy spotykasz kumpla po zawodówce, który na wieść o Twoim zawodzie i wykształceniu stwierdza, że musisz dobrze zarabiać, tymczasem sam zarabia lepiej od Ciebie, a Ty zastanawiasz się, czy nie kliknąć na goworku w link pt "Opieka nad panią Eriką z jakiejś tam niemieckiej miejscowości", bo oferują znacznie wyższy zarobek niż w BPSC...
Jestem zwykłym programistą w BPSC. To wszystko, co piszę być może jest jedynie moją subiektywną oceną. Bardzo możliwe, że jestem mało reprezentatywny - w moim otoczeniu są też osoby optymistycznie nastawione do obietnic krążących po firmie - być może mają rację, a to ja jestem w gorącej wodzie kąpany, a może to kwestia tego, że za czasów starej (albo już nowej) władzy dostali takie stawki, że poczuwają się do obowiązku tłumienia wszelkich narzekań.
Podsumowując cały wywód: w mojej ocenie BPSC jest firmą, która co raz mniej skutecznie łączy nieustanne obietnice i naiwność swoich pracowników. Pracowników, którzy w dużej mierze są wykorzystywani za marne grosze, ale dzięki profesjonalnym zabiegom kadry zarządzającej mają na tyle zaniżone poczucie wartości rynkowej, że wręcz obawiają się zmiany pracy.
Zarządzający BPSC! Podnieście głowy z nad excelowych słupków i rozejrzyjcie się! Rozeznajcie nastroje wśród pracowników (ale nie tych, którym daliście najlepsze stanowiska i nie tych, z którymi spędzacie wakacje), rozejrzyjcie się po aktualnym rynku pracy, a potem pomyślcie, jak mogą wyglądać wasze wykresy w excelu za kilka miesięcy, bo najwyraźniej tylko z tego Was rozliczają...