Zgadzam się z powyższymi opiniami. Bezsensem jest dla mnie to chodzenie za wszelką cenę w koszulkach firmowych nawet jak jest zimno (pootwierane wyciągi)i nie można nic na siebie zarzucić, bo przecież musi być widać koszulkę firmową!!! Druga sprawa, to to, że koszulki wielu pracowników są jak psu z d*py, podarte, zaplamione, a doprosić się o nowe nie można. Oprócz tego zmienianie butów. Mimo że firma niekoniecznie pali się do zapewnienia osobistych firmowych butów, to w swoich takich na zmianę też od jakiegoś czasu nie pozwalają chodzić przynajmniej na lakierni. Trzeba zakładać te przeznaczone dla VIP-ów, które są a)zbyt szerokie dla większości i łatwo o potknięcie (przetestowane na własnej skórze, a raczej nogach) no i b) używane przez wielu ludzi, co mi osobiście przeszkadza, bo nie uśmiecha mi się noszenia obuwia po kimś. Trzecia sprawa to chorobliwe przestrzeganie czasu pracy. Ja rozumiem, że trzeba przestrzegać, ale cholera wielka afera do zwolnienia włącznie jak ktoś minutę dwie wcześniej opuści miejsce pracy mimo że i tak by się aby stało i wyczekiwało na dzwonek, który nagminnie dzwoni zbyt późno. I tak sądzę, że żeby wymagać od pracowników punktualności samemu trzeba się nią wykazać. Nie wspomnę już o tym, że mimo że zaczynamy zmianę o 6:00 lub 14:00 i za te godziny jest nam płacone, to mimo wszystko MUSIMY być na zebraniach, które mają miejsce odpowiednio 5:50 lub 13:50 i za to nam już się nie płaci. Nie podoba mi się również w jaki sposób przeszukuje nas przy wyjściu ochroniarka. Męska część załogi spojrzy w torbę i przepuści, ale ta kobieta niejednokrotnie przetrząsa i maca rzeczy jakby spodziewała się znaleźć tam Bóg wie co. Jakby każdy marzył tylko o tym, by zabrać sobie do domu cząstkę tej jakże niezrównanej firmy. No naprawdę o niczym innym nie marzymy tylko wynieść kilka wkrętów, brudne rękawiczki po całym dniu i rolkę taśmy, tudzież śrubokręt bo szczerze wątpię żeby coś bardzo wartościowego można było przeszmuglować...
Zabawne jest również to, że kiedy kontrola się zbliża wszyscy biegają spanikowani, zaczynają przestrzegać raptem zasad o których ja wielomiesięczny pracownik nie mam pojęcia i stawiam oczy jak o czymś usłyszę, co powinno byc przestrzegane np. kobietki i młode dziewczyny na malowaniu noszą maski na twarze zazwyczaj z okazji różnych kontroli.
Co do Pyciatej to zawsze mnie na śmiech bierze jak widzę reakcję wszystkich jak ją zobaczą. Bo jeszcze ich skrzyczy. Bo znów czepnie się o jakąś pierdołę byle się czepnąć. A tak naprawdę sama się boi o stołek, wystarczy zobaczyć ją w akcji jak ma być jakaś kontrola z Korei, bo może to już stare dzieje, ale na pewno pamięta siebie jak sama stała na linii. Jedna rada dla tej pani: władza to kapryśna przyjaciółka, radzę nie korzystać z niej w taki sposób, bo może się odwrócić i cię kiedyś ukąsić, kiedy to 'góra' zrzuci cię ze stanowiska, to staniesz jak równy z równym z tymi, których wcześniej upokarzałaś, krzyczałaś przy wszystkich i traktowałaś jak gówna. Bo nawet jeśli ma się jakieś zastrzeżenia do czyjejś pracy można zasygnalizować to w inny sposób. A ty nie potrafisz korzystać z tego co masz rozsądnie. Obyś się na tym kobieto nie przejechała.