Dla staffline pracowałem 3 mc w magazynie w Tesco.
Praca jest ciężka, musisz pracować 2 razy szybciej niż ci się wydaje że to wogole jest możliwe. Praca raczej nie dla kobiet, chyba że dla naprawdę konkretnej, bo z tego co widziałem to na stałe tam tylko jedna pracowała. Reszta kobiet się do miesiąca zwalniały.
Praca łopatologiczna i prosta jako picker : jedziesz pod alejkę , zabierasz co musisz , jedziesz dalej.
Na plus:
+Jeśli wyjeżdżasz z Polski do pracy w UK to masz coś pewnego , do pracy cię wezmą.
+Dobre dla studentów którzy przyjeżdżają na miesiąc , góra dwa, albo dla tych którzy nie mają od czego rozpocząć.
Na minus:
-W tym samym czasie rekrutuje i agencja i Tesco. Różnica w płacy jest ogromna , do tego jeszcze staffline musi robić szybciej, słabo gdy musisz pracować ciężko podczas gdy obok ciebie ludzie nie z agencji stoją i sobie rozmawiają.
- Są dwa typy menedżerów: ci którzy w czasie pracy chodzą pytać o nadgodziny, i ci którzy są żeby cię opitolic.
Ci pierwsi starają się sztucznie nie pokazywać że jesteś dla nich tylko cyfra i że zależy im żeby cię zajechać w pracy. Wynik pracy musi się zgadzać, a skoro ci z Tesco nic nie robią to ktoś musi. Ogromna presja na nadgodziny i na procenty normy (trochę jak w sowieckim łagrze albo w japońskich zakładach pracy). Jak nie robisz 6 dni w tygodniu to jesteś wg nich marnym pracownikiem.
- A co do tych procentów i płac za nie : na początku dostajesz magiczna karteczkę która ci pisze , że jak wyrobisz 95 % to masz więcej płacone, a jak 100 to jeszcze więcej. W praktyce wygląda to tak że to jest obliczone żebyś nie zrobił tych procentów. Nikt ci nie powie że żeby dostać większą wypłatę to musisz cały tydzień taki wynik utrzymywać , a choć jeden dzień z mniejszym wynikiem już cię dyskwalifikuje z tego. Można wyrobić te 95%, nawet 100 jeśli masz szczęście. Ale Twój wynik końcowy na dzień to jest istną loteria która nie jest zależna od ciebie ani od twoich starań. Wystarczy że głupia bateria ci się w urządzeniu wyładuje, już musisz jechać po nowa i przez to ci spadają procenty , nie uwzględnia ci tego w dziennym wyniku. A takich "losowych przypadków" w tygodniu jest mnóstwo, wiec możesz cały tydzień (usunięte przez administratora) na 95% i w ostatnim dniu ci się coś napewno podczas pracy stanie , gdzie będziesz musiał stracić czas, a 5 minut straty to już jest spadek o 3% w skali dnia. Także nie licz na żadne premie
- Co do tego jak ciężko wyrobić normy :
Najłatwiejsze zadanie jakie możesz dostać w ciągu dnia: papiery toaletowe. Masz 23 minuty na zebranie i przygotowanie klatek , przejechanie do twoich lokacji , tych papierów będzie z 80-100 sztuk w powiedzmy 50 lokacjach więc musisz zrobic co najmniej 30 stopów , musisz to ułożyć wszystko , przygotować do trasy i zawieść pod tira. Dolicz sobie do tego że napewno będzie już ktoś w tej alejce pickowal więc też jest to utrata czasu , do tego masz dosyć spore szanse ze wózek widłowy ci zastawi drogę na minutę, dwie.
Samo zebranie klatek trwa 4-5 minut, a masz 23 na całość. I to jest najłatwiejsza praca tam, na tych papierach najlepiej jest robić te normy.
Gorzej jest jak w np 35 minut musisz podnieść 250 sztuk zgrzewek napojów, i takich zadań z noszeniem wody możesz mieć 4-5 na dzień, jak masz tylko 3 to już masz dobry dzień.
- dużo o polityce agencji mówi rotacja jaka tam jest. Co tydzień na samej mojej nocnej zmianie była nowa grupa co najmniej10 osobowa. Przez kierownictwo jesteś w sumie traktowany jako to czym jesteś: gościem na miesiąc pracy i tyle.
-Smieszne jest to że w stołówce ceny za produkty Tesco są droższe niż w sklepach Tesco. Bo przecież pracownikowi chce się pić zimnego więc wyda te pieniądze na zimny napój , a skoro wyda to możemy podnieść mu ceny bo co zrobi, wyjść nigdzie nie może żeby sobie kupić. Jeszcze śmieszniejsze się to staje gdy przypominasz sobie że przed przerwą zrzuciles 3 skrzynki tego co teraz kupujesz. Zrzucona skrzynka trafia do kosza pomimo że 3/4 produktów jest w niej dobrych. Ale ty za to samo zapłacisz i to drożej niż normalny klient Tesco.
- Menedżerowie, którzy są od opitalania potrafią sprawić , żebyś był winny tego że nagle ci się wózek zepsuje, nie z twojej winy. Raz jak mi stanął na środku drogi , poszedłem do menedżera, mówię mu że się zepsuł to odpowiedział "TO CO JA MAM ISC TAM I CI GO NAPRAWIĆ? To mu mówię że nie bardzo mnie obchodzi co on zrobi , ja chcę dokończyć pracę. Z ogromnym wyrzutem musiał iść ze mną a był przekonany że głupoty mu gadam. Zdziwił się gdy jemu też nie chciał ruszyć i oczywiście "co ty z nim zrobiles"
-na dzień nie dają ci za 8 godzin tylko za 7,25. Niby każdy zakład tak robi ale przez to się na dzień pracuje te pół godziny więcej żeby mieć te 8 godzin. A w skali miesiąca te 35 minut na dzień dużo zabiera.
Podsumowanie: jeśli nie masz innej opcji na wyjazd do UK to możesz tu na start popracować , tylko odrazu jak tu przyjedziesz już zacznij sobie szukać czegoś