Po kilku latach pracy w tej firmie nie dziwie sie że MZA ma coraz mniej chętnych ludzi do pracy.
Po pierwsze ze względu na niskie zarobki jak za tak odpowiedzialną prace.
Po drugie w MZA wszystko jest cięzko załatwić.
MZA powinno szanować swoich pracowników i chcąc ich utrzymać przy sobie powinni iść pracownikom bardziej na rękę. Mam tu na myśli takie proste sprawy jak np: jedni chcą jeździć tylko na zmiane A bo tak im pasuje-to powinni mieć mozliwość pracy na zmiane A,bez konieczności szukania sobie zmiennika,ktory będzie chciał jeździć tylko na zmiane B.
I odwrotnie,ktoś kto chciałby pracować tylko na zmiane B,powinien mieć taką możliwość pracy na zmiane B bez szukania sobie kogoś na zmiennika kto będzie chciał jeżdzić tylko na zmiane A.
Ale to jest jeszcze do dogadania.
Trzecią kwestią która mi sie nie podoba w MZA,gdzie firma nie idzie na rękę kierowcom jest konieczność jazdy na tych wszystkich liniach z danej zajezdni.
Jak ktoś lubi atrakcje i nie lubi nudy to mógłby sobie jeździć na wszystkich liniach. Ale są tacy co chętnie jeździli by na przykład na jednej linii lub dwoch
Ale niestety w MZA nie ma linii na stałe...tzn nie ma na stałe oficjalnie,ale jak "system" nawali ci w ciagu miesiaca kilkanaście razy jakąś linie,której akurat za bardzo nie lubisz to wtedy jest ok i nie ma problemu że jeździsz niemalże na stałe na jednej linii.
Kolejną rzeczą która MZA nie zachęca do pracy u siebie sa wyjazdy i zjazdy,a konkretnie ich godziny. Tu też MZA powinno być bardziej przychylne swoim pracownikom i słuchać ich próśb. Np ktos dojezdza z daleka i chciałby np wczesne wyjazdy np ok 4:00 to powinno mu się w miare potrzeb dostosować tak grafik by miał taka możliwość. Inni wolą zacząć zm A pozniej o 6:00-7:00 więc też powinno mu się dać taką możliwość.
Inni np wolą na zmianie B wczesniej zacząć prace i wcześniej zjechać lub zacząc poźno prace i zjechać też późno,tu rownież MZA powinno sluchać prósb swoich pracowników i umozliwiać im prace w godzinach ktore im bardziej pasuja.
Jak mawia przysłowie z niewolnika nie ma pracownika,więc MZA powinno dać możliwość kierowcom złożenia raportów w ciagu miesiaca przed układaniem grafiku,a następnie w miare możliwości spełniać prośby kierowców. Na pewno kierowcy,którym poszła by firma na rękę byli by w pracy mniej zdenerwowani,lepiej by się o niej wypowiadali lub nawet chętniej moze by do niej przychodzili?
Niestety w tej pracy jak człowiek chce coś załatwić to najczęstszą odpowiedzią jaką się usłyszy będzie...BRAK MOŻLIWOŚCI.
W ten sposób MZA nie zyska uznania w oczach pracownikow.
Spójrzcie na tego znienawidzonego przez kierowców ajenta jednego czy drugiego...tam niby prywaciarz,a wiele więcej da się załatwić.
Chcesz linie na stałe? Masz linie na stałe?
Chcesz wczesne zjazdy? Masz wczesne zjazdy.
Potrzebujesz wolny dzień,a przyjdziesz odrobić kiedy indziej? Ok,nie ma problemu lub coś wymyślimy.
Praca ta sama,a jakie z goła odmienne podejście do pracownika w tak banalnych sprawach.
Nigdy MZA nie będzie opisywane w dobrym świetle jako pracodawca, jeśli nie zacznie bardziej dbać o swoich pracowników,którzy nakręcają całą kase którą MZA zarabia na przewozach. Obecna walka o podwyzki to juz ostateczność o która kierowcy powinni się upominac.
Ale potrzeba zmian tez w innych rzczach w tej firmie.
W innym przypadku bedzie tu rotacja pracownikow przez 365 dni w roku.
Pozatym jest stara zasada...jesli w którejś pracy jest dobrze,to cięzko sie do niej dostać. A skoro tu jest ogromna rotacja pracowników,a ogłoszenie o naborze kierowców do MZA wisi przez 365 dni w roku i nadal są braki to powinno to dać przyszłym pracownikom do myślenia że cos w tej pracy jest nie halo? Ale co jest nie halo? To juz trzeba przyjść osobiście zobaczyć na własne oczy i się o tym przekonać.
W pierwszych miesiącach nowy kierowca tego nie zauważa,bo a to nowe trasy,nowe zajecie,wszystko codziennie coś nowego.
Niestety kiedy juz ogarnie się w tej robocie,pozna trasy i nie stanowia one juz dla niego problemu,zaczyna zauwazać całą tą otoczke,która w MZA nie wypada najlepiej.