R-10 jest to stary numer zajezdni "Ostrobramska" obecnie ma nr R-3
Ja napiszę na temat innej zajezdni, R-1 "Woronicza", która dawniej miała nr R-7.
Skończyłem kurs w OSK MZA i po złożeniu papierów na ul. Włościańskiej skierowali mnie na Woronicza. Wtedy jako świeżo upieczony kierowca nie wiedziałem jeszcze w co się pakuję ale się cieszyłem, że w końcu będę pracował w tym co lubię czyli komunikacji miejskiej i zakład będzie blisko domu.
Na początku miałem szkolenie BHP na Włościańskiej, tam była taka miła i sympatyczna pani, która przestrzegała mnie, że jak skończy się patronowanie, to będę sam jak palec oraz będą chcieli mnie wciągnąć do związków zawodowych i tak było.
Jazda z patronem była taka sobie. Niby mi pomagał oraz tłumaczył ale czasami miałem wrażenie, że bardziej mu przeszkadzam. Dzisiaj się z tego śmieję ale pierwszego dnia jeżdżenia z nim to dostałem takie zj..by, że już się chciał ze mną żegnać. Wkurzyło go między innymi to, że jak się wjeżdża na dw. Centralny (tak jak 519, 522, 501, czy 131), to mało co nie zawadziłem "tyłkiem" o takie wielkie betonowe doniczki z kwiatami. Źle zrobiłem, bo wjeżdżałem tam pasem do skrętu w prawo, a o wiele wygodniej jest jak się wjeżdża z 1,5 pasa lub pasa na wprost. Kto tam był, to powinien wiedzieć o co mniej więcej mi chodzi. Wtedy, to musiałem wyjść za kierownicy i on wtedy wjechał ;)
Gdy skończyło się patronowanie zostałem sam jak palec. Nie przeczę chłopaki na zajezdni mi pomagali i mówili co i jak wygląda.
Rano jak przychodziłem do pracy, to bardzo irytował mnie ten bałagan na dyspozytorni. Kierowcy się pchają do tego okienka, a gwar taki jak na targowisku. Potem to u mnie było tak, że podchodziłem do okienka, brałem papiery i do autobusu. Nie chciało mi się słuchać co poniektórych głupot. Jeden mądrzejszy od drugiego
Dyspozytor patrzył się na mnie jak na nie wiadomo kogo, a czasami to wołał do okna i dosłownie liczył bilety, jak miałeś za mało to się czepiał i kazał kupować. Jak kupiło się po zjeździe z dodatku, to się pytali czemu tego nie kupiłem przed wyjazdem i tak w koło
Kierownictwo, szkoda pisać. Panom miejska spółka z wojskiem się pomyliła. Jeden z kierowców od pana M usłyszał następujące słowa: W MZA jest jak w wojsku, tu się nie odmawia. Podobno pan M lubił dzwonić po kierowcach, którzy byli na urlopie i ich ściągać do pracy, bo nie ma komu jeździć.
Co chwilę wołanie na górę i czepianie się. Napiszę krótko cyfra 0 przy kierownictwie z R-1 reprezentuje jakąś wartość.
Wozów na zajezdni jest za dużo. Czasami dosłownie trzeba na rzęsach stanąć, aby wyjechać z grzędy rano. Za to wieczorem szukasz miejsca jak głupi ale to już tak po 23:30. Dlatego cieszyłem się jak zjazdy miałem do 23:00.
Kiedyś miałem linię 709 i jechał ze mną kierowca i pyta się mnie: Czy jestem w związku?
A żółtodziób mu wtedy odpowiedział: Nie, jestem kawalerem. Do tej pory się z tego śmieję.
W MZA robiłem krótko później był taki fatalny okres, że miałem obcierkę, za obcierką i jedną przykrą sytuację. Szczerze, to nie miałem nawet z kim o tym pogadać, tylko byłem zupełnie sam.
Raz jeździłem na linii i w pewnym momencie dzwoni do mnie tel, że będzie wcześniej podmiana i mam pójść do biura. Wiedziałem, że to już jest koniec. Pojeździłem jeszcze przez okres wypowiedzenia, nikomu o niczym nie mówiłem, bo szczerze to nie liczyłem tam na nikogo i na jakiś pozytywny obrót sprawy.
Obecnie dalej jeżdżę w KM ale w innym mieście i nie w miejskiej spółce. Nie przeczę lekko nie jest ale też nie narzekam. Grafik mam taki jak chcę, robię na swoje ulubione II zmiany i nikt z niczego nie robi problemu. Nawet jak była skarga z nie mojej winy, to nie wzywali mnie tak jak tam i nie kazali pisać jakiś głupot.
Oczywiście moja obecna firma podciera(usunięte przez administratora) Ustawą o czasie pracy kierowców ale jak idę to tyle ile mam w grafiku i raz lub dwa z wolnego. Oczywiście z zachowaniem odpowiednich prezerw i odpoczynków. Na pewno nie pójdę z wolnego tak, aby czas pracy mi się nie zgadzał. Koledzy już podostawali kwity z ITD z odpowiednimi karami,a teraz są zdziwieni że karę mają i pretensje do planisty i dyspozytorów, że nie pilnowali ich czasu pracy.
A ja się wtedy im mówię, że to m.in twój zasrany obowiązek tego pilnować. No ale tak to jest jak się mądrego udaje, a podstawowych artykułów z czasu pracy nie zna. Tak wiem, ten kierowca "mądry" ma wszystkie kat prawa jazdy, a ja tylko uprawnienia na autobus. W końcu to on jest mądrzejszy niż ja.
Dyspozytor i planista w mojej firmie jest rozliczany z planu przez pracodawce i przeważnie ma gdzieś twój czas pracy. Jego mało to obchodzi czy robisz dwa czy dwadzieścia dwa dni ale to jest wszystko do czasu i większej kontroli w firmie. Mam nadzieję, że taka będzie
Dużo w tej pracy widziałem i słyszałem. Różnych kierowców i pasażerów spotkałem. Są takie zwykłe dni