Kiedyś było to naprawdę świetne miejsce do pracy. Atmosfera sprzyjała dyskusji, ludzie mogli mieć różne zdania, a pytania traktowano jako element rozwoju firmy, a nie problem do wyeliminowania.
Dziś mam wrażenie, że największą kompetencją stała się umiejętność zgadywania, jakie zdanie już zostało uznane za właściwe. Oficjalnie wszyscy są zachęcani do dzielenia się opiniami. Nieoficjalnie warto wcześniej upewnić się, że są to opinie zgodne z oczekiwaniami pani prezes.
Nowy styl zarządzania przypomina trochę konkurs pod hasłem: „Powiedz, co myślisz”, pod warunkiem że myślisz dokładnie to samo co prezes. Odmienne spojrzenie, delikatnie mówiąc, nie spotyka się z entuzjazmem.
Najciekawsze jest to, że wszystko odbywa się w bardzo uprzejmej atmosferze, z uśmiechem i zapewnieniami o otwartości. Dzięki temu człowiek przez chwilę zastanawia się, czy właśnie uczestniczył w dyskusji, czy tylko wysłuchał komunikatu, który przypadkiem miał formę spotkania.
Szkoda, bo potencjał tej firmy był naprawdę duży. Tym bardziej żal patrzeć, jak miejsce, które kiedyś zachęcało do samodzielnego myślenia, coraz bardziej premiuje zgodność z jedyną słuszną wizją.