Nie polecam nawet wykazywać cienia zainteresowania ogłoszeniem tejże agencji przy sprzątaniu obiektów w Barth. Agencja oferuje przynajmniej 200h (jest to nawet na umowie), a po przyjeździe okazuje się że jak się wyrobi ledwie 100h to cud. Godziny pracy na danym obiekcie dzielone są na ilość osób oddelegowanych do sprzątania np. 5 godzin podzielone na 3 osoby które jadą na dany obiekt. Także zarobek marny.
Zakwaterowanie na miejscu też jest nieporozumieniem. Okey może i jest bezpłatne ale sytuacja gdzie pokój jest zupełnie nieprzygotowany na przyjazd pracowników to kpina. Brak poszewek, kłęby kurzu i pościel tak świeża jak jedzenie na śmietniku. Zapomnijcie o telewizji czy internecie. Telewizja nie działa a internet jest ale nikt nie zna (lub nie chce podać) hasła. Natomiast internet z karty sim sieci lyca jest tak słaby że ledwo można cokolwiek zrobić gdyż zasięg jest tragiczny.
Kolejną rzeczą jest to, że agencja zatrudnia osoby bez języka niemieckiego. Powiem tak, bez niemieckiego nie podchodź. Nikt z biura firmy sprzątającej do której jesteśmy wysyłani nie mówi po angielsku. Czasem proszą polaków mieszkających tam na stałe o tłumaczenie lub też polaczków którzy mieszkają przy biurze. Ale i tak przepływ informacji w tej firmie jest tragiczny.
A co do tych polaczków. Państwo o imieniach zaczynających się na K. i R. pracują tam już od dłuższego czasu. Mają ludzi z biura owiniętych wokół palca. Są tam jakby nietykalni. Powiem więcej są sytuacje gdzie dostaną numer telefonu i skany dowodów osób które mają przyjechać i dodatkowo proszą o przywiezienie wagonu papierosów z Polski. Wredni, zawistni i podli ludzie.
Sieją nieprawdziwe informacje o innej parze z Polski którzy mieszkają tam na stałe. Mówią, że nie można im ufać, że podpierdzielają do biura a to zupełne kłamstwo. Są naprawdę świetni i zaleźli za skórę panu R. bo pan R. i pani K. uwielbiają się obijać (mi i mojemu partnerowi np.zostawili swoje 4 pokoje w klinice bo im się nie chciało i woleli plotkować na fajeczce) a raz dostali właśnie ochrzan od tego spoko Polaka.
Pracujący tam niemcy ciągle powtarzają alles gut ale tam nic nie jest gut. To jest jeden wielki cyrk i ten kto pracuje tam dłużej niż kilka dni albo jest głupi albo nie ma szacunku do siebie.
Agencja owszem istnieje ale tylko do momentu podpisania umowy. Potem koordynator nic nie wie, ma jakiś wyjazd albo inne cuda.
Krótko mówiąc jest to niezły wałek i lepiej omijać to coś szerokim łukiem by uniknąć wielkiej ilości nerwów i stresu.
Gdyby się dało dałbym 0 albo i nawet gwiazdki ma minusie.