Dotyczy: Stocznia Vanquish, Zkład Produkcyjny w Pruszczu Gdańskim
UWAGA OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM
Chciałbym Was ostrzec przed podejmowaniem pracy w firmie Vanquish, w zakładzie produkcyjnym w Pruszczu Gdańskim, szkoda czasu, nerwów i fatygi. Jest to miejsce toksyczne, omijajcie je szerokim łukiem. Pracowałem tam przez 8 miesięcy jako projektant i na końcu zostałem potraktowany (usunięte przez administratora) Stworzyłem dla nich dużo dobrej dokumentacji która jest używana przez pracowników i klientów do tej pory, uporządkowałem 2 letnie braki w dokumentach, mimo stawianych mi przeszkód opanowałem samodzielnie też program do modelowania 3D. Podziękowano mi za to zwolnieniem i fałszywymi oskarżeniami.
Wczoraj zostałem nakłoniony przez pracodawcę do podpisania rozwiązania umowy za porozumieniem stron. Nawet nie nakłoniony, a wręcz przymuszony (usunięte przez administratora) – jak nie podpisze to wpiszą mi do akt rzeczy które spowodują że nikt mnie nie zatrudni. Jako powód pozbycia się mnie i przymuszenia mnie do podpisania rozwiązania umowy podano stek obraźliwych (usunięte przez administratora), gdzie zostałem pomówiony o całkowicie nieprawdziwe zarzuty. Bzdury te były poniżające dla mnie jako inżyniera-specjalisty i szargające moje dobre imie. Zarzucono mi niewywiązywanie się ze swoich obowiązków, nieżetelność i (uwaga!) zły wpływ i demoralizację innych pracowników ;) Cały czas jestem w szoku.
Domyślam się że motywacją do pozbycia się mnie w taki niegodziwy sposób jest fakt iż stocznia nie dostała kolejnych zleceń i trzeba okroić parę etatów żeby zaoszczędzić kasę, ja już zrobiłem swoje, to wypad. Pomijam też osobistą niechęć tak zwanej pseudo (usunięte przez administratora) do mojej osoby która po złości zablokowała mi możliwość odbycia kursu na program 3D obiecanego mi przez firmę. Osoba ta dążyła do mojego zwolnienia.
Dodam że w VQPL w Pruszczu Gdańskim panuje ogromne kolesiostwo, są równi i równiejsi, protegowani kierownictwa mogą praktycznie nic nie robić i siedzieć przez 8 godzin przed komputerem słuchając audiobooka, albo być na niekończącym się L4 i nigdy nie pojawiać w pracy – wszystko spoko. To jest dopiero demoralizacja innych pracowników.
Ale to mi zarzucano wyssane z palca oskarżenia o nierzetelność i zły wpływ na innych. Hipokryzja level 1000.
Uważam że zostałem oszukany przez firmę Vanquish – obiecano mi zupełnie inny przebieg mojego zatrudnienia, możliwości wzrostu i nauki, nabywania doświadczenia, a skończyło się w sposób godny pożałowania.
Lojalnie ostrzegam Was jako kolegów po fachu – ci ludzie są niepoważni i szkodliwi, szukajcie pracy w innej stoczni.