Szanowni Państwo
nie na darmo szpital psychiatryczny w Gdańsku im. Bilikiewicza jest na ul. Srebniki. Tak sprzedadzą cię nie za 30 srebrników jak Zbawiciela ale zupełnie nie musisz mieć pieniędzy żeby cię sprzedali. Jest to list osoby, która przeszła piekło w tym szpitalu. Jest pisany w imieniu wszystkich osób, które nie umieją, nie wiedzą, nie chcą napisać takiego listu. Jeśli pozwalasz na patologię ta patologia będzie się dziać. Sam jej doświadczyłem i przestrzegam każdego kto chce otrzymać pomoc z buta, z ulicy w tym szpitalu. Jest to niemożliwe. Jest to absolutnie niemożliwe. Nie ma czegoś takiego jak pomoc, nie szkodzić, współczucie, tam nie ma miłosiernego Samarytanina, nie ma dobrego aniołka, który ci pomoże. Jesteś tylko i wyłącznie numerkiem, listkiem, pyłkiem, ciebie tam nie ma. Jesteś nikim. 3 psychiatrów na 4 powinno dostać wyrok bezwzględnego więzienia za narażenia ludzkiego życia na śmierć. Ps. pozdrowienia dla 1 pana dr psychiatry z nocnej zmiany, który chciał mnie zostawić na oddziale zamkniętym. Tylko tego dnia nie byłem gotowy żeby zostać. Następnego dnia jak byłem to 3 panie dr psychiatry z którymi rozmawiałem powinny dostać normalnie wyrok bezwzględnego więzienia.
Mam prośbę wejdź tam z kamerą i mikrofonem, udawaj co chcesz, że masz depresję, możesz 5 razy wejść z 5 przypadkami, najmocniejszy to ten że chcesz sobie odebrać życie, najłagodniejszy że rzuciła cię dziewczyna, dalej że masz depresję, następnie że masz zwidy i widzisz potworki, wymyśl coś oryginalnego że widzisz Shreka. Wymyśl sobie od najmniejszych do największych problemów. Przyjdź rano o 7 jak nikogo nie ma. Albo zrób numer przy wszystkich o godz. 11 i poczekaj na reakcję ludzi na korytarzu. Będzie zero reakcji. Nikt nie pomoże. Możesz udawać śmieszka, żartować, czyli stosować metodę psychologiczną wyparcia i zasłony dymnej i udawać, że czujesz się super, możesz skakać po ścianach, gadać głupoty, na prawdę możesz być klaunem, wszystkich zagadywać i mieć ukryte problemy i je wypierać i nikt z personelu nie ma takiej wiedzy psychologicznej żeby stwierdzić, że ten facet/kobieta się maskuje i zaraz sobie zrobi krzywde. Tak ci ludzie nie są przygotowani do pracy w tym miejscu. Ps dla wszystkich psychiatrów których spotkałem w swoim życiu, tak szczególnie młodzi psychiatrzy po studiach nie wiedzą nic z psychologii. Miałem kontakt z wieloma psychiatrami, tylko 1 na 12 jakich spotkałem, tylko Pan Luke Stewart wie co mówi i ma złe opinie w internecie to znaczy mówi ludziom prawdę.
Panie które tam pracują, nie wiedzą czym jest bezpośrednia pomoc w nagłych przypadkach. Ludzie, którzy kończyli fakultety, zarabiają na prawdę dobre pieniądze myślą że mogą przyjść do pracy na zasadzie od 8 do 14 i koniec roboty. Jest to zwykła spychologia. Pani dr psychiatrii siedzi o 7 rano i nic nie robi. Jak chcesz poprosić o pilną pomoc rozmowę to mówi że nie ma czasu że nie ma miejsc są kolejki i czeka się na rozmowę pół roku. Jest to zwykły skandal i oszukiwanie siebie i innych. Jeśli masz jakiś kryzys psychiczny. Chcesz przyjść z ulicy do szpitala. Do któregokolwiek oddziału, czy to zamkniętego czy otwartego, czy do poradni zdrowia psychicznego, to stanowczo odradzam. Nie ważne jakie masz objawy. Powiedzą ci, że jeśli masz problem to my ci go nie pomożemy rozwiązać z dnia na dzień. Nikt nie będzie z tobą chciał rozmawiać, nie zaprosi, nie pozwoli ci usiąść. Jest całkowita obojętność. Zupełna i pełna. Jesteś zwykłym liściem na wietrze. Najgorsze jest to że mówisz że masz taki a taki problem. Nie możesz normalnie funkcjonować, że potrzebujesz pomocy. Używasz jasnych słów, zdań. Formułujesz konkretny przekaz do osoby a ta osoba jakby nic, nie ważne co mówisz, jakie masz problemy. Mogą to być największe i najmniejsze. To po tych paniach spływa jak kacza. Nie ważne że twój problem jest poważny. Współczuję przede wszystkim osobom, które nie mają doświadczenia z psychologiem i psychiatrą. To jest najgorsze. Tak jak tutaj jest to opisane w maps google. Diagnoza taka jaką chce sobie wpisać pani dr. Podważanie zdania. Pytania krzyżowe. Zadawanie tych samych pytań. Po prostu zwykła manipulacja. Nikt nie chce cię zrozumieć co mówisz. Nie ma empatii, rozwinięcia myśli danej osoby, tego co mówi. Wiedza psychologiczna minimalna - nie wiedzą czym jest system wyparcia, zaprzeczenia, co się kryje pod płaszczykiem emocji słów. Nie umieją czytać między wierszami. Odbieram wrażenie, że jesteś dla nich nikim. Wiadomo, że do szpitala psychiatrycznego idzie się w ostatecznym przypadku jak już wszystko się wali, jak się pali, jak ludzie giną umierają, jak człowiek traci pracę, jak zaczyna chorować albo po prostu nie radzić sobie z życiem. Jednak trzeba poczytać dużo opinii i nie iść z buta. Jesteś tam nikim, numerkiem, kolejnym papierkiem na stole. NFZ nie istnieje. Nie robi kontroli. Nie ma nic. Tak samo pani prezydent Gdańska ani marszałek województwa. Świat poza kontrolą. Pozostaje albo prywatna opieka medyczna z abonamentu albo znany lekarz. Jednak lepiej mieć