Ja pracuje w indicatorze od czerwca, czyli już sporo. Na samym wstępie jest zaznaczone że jest to praca dodatkowa i jest to prawda, bo jest niemożliwością wyżyć z tak rzadkich wypłat. Ktoś tam napisał że ludzię odpadają po procesie rekrutacyjnym i szkoleniu- g*wno prawda. Rekrutacja polega na sprawdzeniu tak naprawde czy jestes ubezpieczony- jeśli jesteś- nadajesz się. A szkolenie na tym ze ktoras z kontrolerek (to wbrew pozorom normalni ludzie) tłumaczy w ciagu ok. 30 minut co i jak dziala, ze trzeba przed praca i po puscic sygnal bo wedlug tego jestescie rozliczani i milion innych rzeczy, po czym piszesz test. Trzeba być totalnym debilem zeby go nie napisac dobrze, poniewaz zaliczaja od (z tego co pamietam) 40%, jesli juz ewentualnie brak ci spostrzegawczosci, źle strzelasz, a w głowie nic nie zostało po szkoleniu, to przechodzisz je jeszcze raz i piszesz test ponownie. Większość kandydatów odchodzi po pierwszym badaniu- to prawda, nie jestem w stanie stwierdzic dlaczego tak jest, ale moze ktos sobie np chcial tylko dorobic, albo stwierdzil ze to nie jest praca dla niego. Jeśli chdzi o stawki: przez pierwsze 30 godzin dostajesz 6zł na godzine, od 30h do (chyba)180h dostajesz już 8zł na rękę, od 180h do 300h przepracowanych dostajesz już 10zł na godzine, powyżej 300h dostajesz 12zł za godzinę i chyba powyżej 900 masz 13 na rękę, więc sądzę że na stawkę nie ma co narzekać. Początkowa jest najniższa i jest to bardzo rozsądne z ich strony, bo opłaca im się to, a jeśli chcesz więcej zarabiać- musisz zostać na ponad 30 godzin ;) Kontrolerki są super dziewczynami, które tez kiedys byly tylko ankieterkami więc potrafią mieć sporo cierpliwosci, aczkolwiek atmosfera nie jest regułą poniewaz co jest oczywiste- trudno sie nie wkurzac kiedy na jutro ma się do wykonania masę roboty, obok siedzi kierownik patrząc Ci na ręcę i jeszcze ciagle ktoś przychodzi do Ciebie z różnymi duperelami (A one naprawde nie siedzą od rana do wieczora w ``akwarium`` opierniczając się- wiem to bo moja kolezanka zostala kontrolerka, a do tego są odpowiedzialne za całą pracownie. Jeśli chodzi o czas pracy- jest to 20h dyspozycyjności w tygodniu- te 20h to nie jest czas w któym będziesz pracować, to jest czas, w którym deklarujesz że MOŻESZ pracować, oni Cię potwierdzają w których godzinach z tej dyspozycyjności będziesz pracować. W umowie jest że chyba 5 godzin trzeba przepracowac w weekend, ale badania w weekendy sa tylko kiedy przeprowadzamy badania z indywidualnymi respondentami (czyli niebywale rzadko), a jesli sie dobrze dogadasz, to nie musi to byc 20 godzin w tygodniu, tylko np. 13. Jeśli chodzi o pieniądze- to największy mankament tej pracy. Wypłacane są one o 2tygodni do 3 miesięcy od ZAKOŃCZENIA adania, więc jeśli badanie trwa 3 miesiace to kasę mozesz dostac po pół roku od rozpoczęcia, co nie jest regułą. Tak, to irytujące, frustrujące i bardzo ludzi zniechęca.. Ale tu też nie tak do końca jest sens wyładowywać się na kontrolerkach, bo to nie one liczą tylko księgowy i jeszcze kilka innych osób. Ale to że się czeka na pieniądze 3miesiące nie jest regułą, bo zdarza się że naprawde po upływie 2ch tygodni te pieniądze już są.
Praca jest tak naprawdę stosunkowo lekka, rozmawiasz z ludzmi co nie jest megafilozofią, sekretarki przeważnie są wredne i nie chcą łączyć z osobami docelowymi ale płacone masz od godziny a nie od wywiadu. Więc nie ma presji (chyba ze badanie dobiega konca a mamy przeprowadzonych 20 wywiadow a powinno byc 100, wtedy troche ganiaja). Duży m plusem jest to że NIE DA się stamtąd wylecieć,a na pewno nie za małą efektywnosc, nie znam nikogo komu by podziekowali za wspolprace. Tak więc jeśli masz dużo cierpliwości, trochę wolnego czasu i chcesz znaleźć pracę w której sobię DOROBISZ do stalej pracy, albo kieszonkowego- zapraszam do nas.