Paweł11.03.2021 16:46
Inne
Firma wykonywała mi remont i jestem pewny bo "majster" Pan Zbyszek codziennie (przez 2 miesiące) narzekał na szefową Panią Beatę jak on to ma dosyć tej spółki z nią.
Podsumowując poniższe nie polecam, nie warto, a teraz wyjaśnienia.
Zakres łazienka i toaleta w bloku PRL łącznie niecałe 5 m2 miało być wszystko wyburzone i zrobione od zera do pełnej funkcjonalnej łazienki (tak na tip top) przez Pana Zbyszka (rurki elektryka, kafle, biały montaż, podniesiony sufit w toalecie pomalowanie sufitów,)
Czas wykonania start 29.06.2020- w sumie to nieskończone znikł pod koniec sierpnia i nawet kluczy nie oddał. Według "majstra" Pana Zbyszka koniec prac miał być 12.07.2020 nic nie narzucałem sam wykonawca się zadeklarował z terminem, ja chciałem znać termin żeby ustawić resztę prac pod niego. Ostatecznie do 12.07.2020 udało się wykonać tylko skucie kafli i wyprostowanie ścian. Po 12.07.2020 deklarował nowe terminy i żadnego nie dotrzymał.
Zastrzeżenie do wykonania prac:
-silikony kładzione na brudny palec i wszystko tym silikonem upieprzone
-kabina montowana 4 razy bo za każdym razem ciekła
- przesuwany grzejnik nie działa "majster" tak dokręcał złączkę, że rurkę zwinął i jeszcze bezczelnie powiedział, ze to nie będzie przeszkadzało.
- o tym, że kupiłem krzywe kafle dowiedziałem się już po ich położeniu na podłodze (5 m2) i moich uwagach, że krzywo, to że "majster" siedział na nich 3 tygodnie (pojawiły się pierwszego dnia 29.06.2020) niby nie wina "majstra" ale mógł dać znać przed położeniem bo zakładam, że to widział a nie ratował tyłek po fakcie
- źle docięty kafel pod podwieszaną muszlę bo nie powiedziałem szanownemu "majstrowi" Panu Zbigniewowi, że kupiłem ukryty montaż (cokolwiek to jest) a to że kibel był montowany w sierpniu a w mieszkaniu był już na koniec czerwca (29.06.2020) i "majster" miał cały miesiąc na to żeby zapoznać się jak jest wieszany to nic
-krzywy sufit podwieszany w toalecie (toaleta o metrażu trochę ponad 1m2)
-źle zamontowy odpływ w łazience na szczęście zostało to poprawione zanim "majster" znikł ale ile się nasłuchałem, że to nie jego wina tylko tych (usunięte przez administratora) uszczelek a ostatecznie się okazało że dociął za krótką rurke i przez to wyskoczyła z kolanka
- elektryka ostatecznie została wykonana z moją pomocą (ale jak się pytałem czy ogarnie elektrykę to cytuje "nie ma problemu")
- o tym że czegoś brakuje dowiadywałem się w momencie jak "majster chciał to robić" mimo że robiłem zakupy według jego list na koniec dnia pracy tak żeby rano już było
Jako ciekawostkę podczas ostatniej rozmowy z Panem "majstrem" Zbigniewem dowiedziałem się, że to nie ja będę mu mówił co on ma robić przy moim remoncie jak dobrze, że wszystkie rozmowy z nim nagrywałem.