Nie dziwią mnie złe opinie tutaj, dwie osoby, na które trafiłem w procesie rekrutacji, to słynne już "gen.Z" i w sumie nie miałbym z tym problemu, gdyby nie fakt braku profesjonalizmu, z jakim się z ich strony spotkałem. Rekruter(ek) techniczny, nazwijmy go na potrzeby wpisu Brajan, od startu rozmowy miał widoczny problem i próbował mi pokazać swoją wyższość. Na 98% pytań odpowiedziałem poprawnie i nawet to 2% można uznać za naciągane, bo Brajan miał ogromną potrzebę pokazania mi, że coś jest nie tak. A to dopiero połowa przygody z nieprofesjonalnym teamem "gen.Z". Otóż po kilku dniach oczekiwania (zapowiadany termin odpowiedzi już minął), postanowiłem sam zadzwonić i doprosić się o odpowiedź. Niestety rekruterka vel HRka, nazwijmy ją na potrzeby wpisu Dżesika, wpierw rozłączyła mnie, potem jednak z łaski odebrała i wielce zniesmaczona udzieliła informacji, o tym, że nie przeszedłem na dalszy etap. Powód może pozostać jedynie w sferze domysłów, lecz czytając ich nietypowy opis na stronie, można wnioskować, iż poczułem zbyt małą więź z liskiem, który wstrzymał słońce i poruszył ziemię.