Śledzę to forum od kilku tygodni i musze przyznać, że bardzo długo biłem sie z myślami, czy dodać tutaj swoje 5 groszy. Nie chciałem się utożsamiać z masą frustracji, żalu, hejtu, czy zwyczajnej głupoty i skrajnego debilizmu, którymi przesiąknięte jest tutaj większość wypowiedzi. Pracuję w Avansie bardzoooo długo. Uwierzcie, że wiele przeszedłem i wiele widziałem. Bardzo cenię tą pracę, bo dzięki niej wiele się nauczyłem, wiele jej zawdzięczam. Dała mi możliwość rozwoju, awansu, naprawdę niezłe i stabilne, jak na moje miasteczko, zarobki. Oczywiście z wieloma rzeczami się nie zgadzałem i nie zgadzam, ale pozostaje we mnie coś takiego jak LOJALNOŚĆ, wobec pracodawcy i odpowiedzialność za obejmowanie stanowisko. Mówienie o szczegółach naszej pracy na PUBLICZNYM forum to wyraz skrajnej nieodpowiedzialności i głupoty. Nie wiem co chcecie tym teraz osiągnąć? Jeszcze bardziej kopać leżącego? Żalicie się, że firma oczekiwała od was realizacji określonych parametrów, że niepotrzebny jest RKS, że marketing do d..., że w centrali za dużo stanowisk. Są to rzeczy na które nie mamy wpływu. Mamy wyznaczone na sklepach zadania i to z nich musimy się wywiązywać. Teraz słychać anonimowe, przebijająca się miedzy sobą głosy pseudospecjalistów od wszystkiego, ale to mnie w sumie nie dziwi, bo to typowe, takie narodowe "bicie piany". Przypomnę, bo chyba nie wszyscy są świadomi, że większość firm ma identyczną do naszej strukturę zarządzania i wszędzie, niezależnie od branży, pojawia sie ktoś taki jak kierownik regionalny. Wypowiedzi typu: "RKS jest zbędny" świadczą o braku elementarnej wiedzy. Oczywiście, odnosząc się personalnie do osób pełniących te funkcję, można odnieść wrażenie, że niektórzy minęli sie z powołaniem, ale to możemy zachować dla siebie, albo dla kolegów z pracy podczas rozmowy przy piwie. Osobiście przeżyłem już 3 RKSów i każdy z nich był inny. Jeden lepszy, inny gorszy. Jeden miał jakaś wizje, kierował sie zasadami, inny patrzył tylko na tabelki i nie zwracał uwagi na ludzi. Taka kolej rzeczy - szefa nie zawsze się da i nie musi się lubić. Życie. Podobnie jest z parametrami, że wyśrubowane, że bez sensu, że wystarczy sprzedać głupi tv żeby firma miała niewiadoma jakie zyski. Najlepiej - co by tu zrobić żeby się nie narobić, a zarobić kokosy - typowo polskie... Tak sie składa, że w tej chwili firmy z naszej branży zarabiają głownie na szerokopojetych usługach. Sprzedaż sprzętu, na którym jest w tej chwili minimalna marża nie przynosi oczekiwanego zysku. Szkoda, że co niektórzy z was nie mają porównania z innymi branżami, gdzie ciśnienie na realizacje określonych parametrów jest tak samo duże, jak nie większe. Tabelki, wyśrubowane plany, źli RKSi, mobbing są wszędzie. Nie znam nikogo w centrali w Tarnobrzegu i szczerze powiedziawszy nie obchodzi mnie to kto tam pracuje, ile zarabia i z kim sypia. Dopóki firma daje mi narzędzia i wynagradza odpowiednio za prace widzę jej sens i spełniam się zawodowo. Oczywiście... wkurzają mnie audyty, badania TK, które maja na celu udowodnienie mi, że działanie niezgodne z odpowiedzią a,b,c jest złe i zasługuję na karę. Czasami bezsensowne wahania cen o kilka złotych czy nawet groszy, ciągle nowe instrukcje i procedury i ich aktualizacje i aktualizacje aktualizacji... Brak współpracy pomiędzy poszczególnymi działami firmy, ciagłe udowadnianie, że wszystko co złe to wina sklepów, że na sprzedaż ma wpływ to czy pudełko stoi tak czy inaczej, brak informowania pracowników o ważnych sprawach, tematach. NIE ZGADZADZAM SIĘ Z TYM, ale nie zostałem zatrudniony żeby walczyć z systemem. Robię co to do mnie należy, żebym pózniej nie mógł sobie zarzucić, że dałem d... Co do naszej aktualnej sytuacji... Nawiązując do terminologii lekarskiej - pacjent w stanie krytycznym dowiedział się ze ma raka i zostaje mu 3 miesiące życia - od wielu czynników, zaangażowania, dobrej woli wielu osób, czasami szczęścia i nawet cudu zależy czy w ogóle przeżyje, a jeśli nawet to grozi mu stan wegetatywny. Jeśli nie możemy pomoc to chociaż nie przeszkadzamy. Próbujemy udowodnić sobie i innym, że firma istnieje tylko dzięki nam - szeregowym pracownikom - a całe zło które nas spotkało to wina naszych przełożonych i samych właścicieli, tylko po co? To niczego nie zmieni. Dajmy firmie wypełnić swój los, a sami zostańmy z nią do końca albo odejdźmy z honorem.