Jak zacząłem liczyć opłacalność UBERA dla kierowcy (sam o tym myślałem) to wychodziło bardzo nędznie. Ba gorzej niż nędznie.
Najprościej jest obliczyć wartość amortyzacji samochodu używając oficjalnej stawki ryczałtu - 0,83pln za kilometr . Pamiętając że to wartość z 2007 roku i jest ona dziś mocno zaniżona, przyjmijmy więc 1pln, co w moim przekonaniu cały czas jest wartością zbyt niską. Jest to nasz koszt (ale nie koszt księgowy - nie odliczamy go od należnego podatku) który w jakiś tam sposób obejmuje przyszłe naprawy (które będą konieczne szybciej w końcu jeździmy więcej), zwiększone zużycie materiałów ekspolatacyjnych, oraz oczywiście benzynę. Dalej zakładając że średnia stawka za kilometr wyniesie 2pln (licząc opłatę za wejście + za minutę+ to że czasami jeździmy za więcej), po odliczeniu prowizji UBERA zostaje nam 1,50pln. Od tego płacimy podatek dochodowy 19% (nie bawię się tutaj w dokładne wyliczenia wpływu kwoty wolnej od podatku, ZUS itp...) czyli zostaje nam ca. 1,20 pln od czego odliczamy 1pln czyli zostaje nam 0,20 pln za kilometr!!!!
Wniosek Uber jest spoko jako forma dorobienia, przy własnym samochodzie w momencie kiedy są najwyższe stawki za kilometr. Jezeli mam samochód i chce dorobić krótko terminowo (np. miesiąc) to spoko. Jeżeli mam własny samochód i pojeżdzę w weekendy, święta czy inne "drogie terminy" to też fajnie. W innym przypadku będę zarabiać kasę i ta kasa będzie w portfelu i może nawet będę czuł się dobrze, aż do momentu kiedy będę musiał zacząć wrzucać kilka tysięcy złotych na naprawy i kupić nowy samochód po 2-3 latach jeżdżenia.
No właśnie zakup samochodu. Zapomnijmy o tych 20 groszach za kilometr. policzmy inaczej. Po prowizji i podatku zostaje mi 1,20 pln. 200 tysięcy kilometrów to limit dla dzisiejszych samochodów a więc mój przychód wyniesie 240 tysięcy złotych - spalanie 6l/100 km (trudne do osiągnięcia w mieście w korkach a gaz to większe koszty napraw zresztą niech każdy sobie policzy) to około 65 tyś na benzynę - minus materiały ekspoloatacyjne (hamulce , przeglądy, olej, płyny, opony) powiedzmy 10 tyś - minus naprawy, to trochę loteria ALE trzeba liczyć zawieszenie, remont silnika, rozrząd a może koło dwumasowe w dislu a może skrzynia biegów + inne drobniejsze rzeczy powiedzmy 20 tysięcy (tyle ile przez powiedzmy 8-9 lat normalnego użytkowania). Zostaje 145 tysięcy więc wygląda to dobrze ba doskonale ale MINUS wartość samochodu (używana fabia na gaz za 10tyś nie wchodzi tutaj w grę, to zupełnie inna kalkulacja, to musi być samochód nowy albo max. jedno dwu letni powiedzmy minimum 35tyś - sprzedamy grata za 10 tyś więc 25 tyś kosztu) więc 120 tysięcy.
To teraz ile muszę jeżdzić - wersja 3 lata zysk 40 tysięcy rocznie, "netto" w sensie na rękę oznacza 20pln/h przy 2 tysiącach godzin pracy na rok (tyle ile na etacie). Oznacza to że miesięcznie muszę zrobić prawie 5600 km. NIech kurs to będzie średnio 7 km znaczy to że muszę zrobić 800 kursów na miesiąc czyli 40 dziennie (przy 20 dniowym miesiącu pracy), przy 10 godzinnym dniu pracy oznacza to 4 kursy na godzinę . NIE JEST TO REALNE - średnia prędkość wynosi 28km/h nie do zrobienia w mieście gdybyśmy jeżdzili nonstop, a gdzie czekanie na zlecenie które może trwac i 30 minut i więcej, gdzie siusiu :) , a gdzie czekanie na klienta który już schodzi albo nas zwyczajnie szuka.
Więc inaczej.
Opcja 5 lat. Ogólny zysk trochę mniejszy bo dodatkowe 2 lata jazdy to dodatkowe 10 tyś kosztów (z grubsza palcem po wodzie) więc powiedzmy 110 tysięcy zysku. Na rok to juz tylko 22 tysiące, na miesiąc to 1833 pln netto(odpowiednik płacy brutto 2 535 na etacie), na godzinę 11 pln „netto”. Na miesiąc musze zrobić prawie 3,5 tysiąca km. Średni kurs to cały czas 7km. Na miesiąc 500 kursów, na dzień 25. Odległośc do przebycia to 175km więc średnia to 17,5km/h więc już bardziej realna (możemy sobie pozwolic na dwie wizyty w łazience). Generalnie zarobki na poziomie lidla lub biedronki lub mcdonalda...
Do powyższego dochodzi kilka ryzyk: odpowiedzialność cywilna w przypadku wypadku, chorujemy nie zarabiamy, wakacje nie zarabiamy, samochód może się zepsuć po tygodniu pracy – to się zdarza, więc konieczne żródło finansowania naprawy, plus inne o których pewnie mogą więcej powiedzieć doświadczeni taksówkarze lub uberowcy.
Moja konkluzja: Uber w Polsce funkcjonuje na dużej rotacji kierowców. Jedni odchodzą, inni przychodzą i tak to się tak kręci. Po pięciu latach, zorientujemy się że nasze zarobki wyszły BARDZO miernie a do kupienia mamy samochód, na który pewnie nie mamy gotówki. A wielka szkoda, bo opcja wyglądała na fajną.
Dodatkowa informacja: w berlinie średnia użyteczna stawka za km to 1,7 € - około 7 złotych a koszty podobne WIĘC TAM TO SIĘ OPŁACA.