To jest dramat a nie praca . pamietasz mnie cfaniaczku ? Jak plakales gdy chcialem odejsc a pozniej klamales ze to ty mnie zwolniles. Pozniej podsluchalem twoja rozmowe jak zaliles sie ze przez 2 lata nie mozesz znalesc pracownika haha.
Zasada w firmie jest taka
- ktos ma dosc i odchodzi . szef straszy ze nie dostanie pieniadzy prosi aby zostal a jesli pracownik zniknie to oklamuje innych ze go zwolnil... Na przemian placze i straszy oraz klamie w kazdym zdaniu wrecz nalogowo ( nawet w nieistotnych sprawach ) schemat powtarzany na kazdym pracowniku . grunt aby ktos charowal za psie pieniadze albo za darmo i nie uciekl .
Obiecuje umowe a pozniej ucieka i unika rozmowy . tlumaczy sie w dziecinny sposob ze nie ma czasu ze przed podpisaniem umowu musi cos zalatwic itp.