Wraz z chłopakiem byliśmy w pracy w Holandii na magazynie DSV. Pracowaliśmy dwa miesiące - dłużej chyba byśmy nie wytrzymali. Nie dość, że umowy są śmieciowe, podpisywane co miesiąc na miesiąc (takie umowy dostają nawet osoby pracujące tam już kupę czasu), nie wiadomo czy w ogóle jesteśmy ubezpieczeni (słyszałam że idąc do lekarza mamy wziąć fakturę na koszt firmy...) ale lepiej nie być chorym - chodziliśmy do pracy cały czas przez dwa miesiące, a jak raz zostaliśmy w domu i powiadomiliśmy o tym, to nagle wielkie halo czemu nie przyszliśmy do pracy. Chłopak pracował na klasycznym niskim wózku widłowym, a potem przeszedł na wyższy wózek - był oczywiście problem ze zmianą umowy na większą stawkę, mimo że ich to obowiązuje. W mieszkaniu była jedna jedyna patelnia na 6 osób, a w dodatku tak okropnie odrapana że nawet jajecznicy się nie dało na niej zrobić - zgłaszając to koordynatorowi stwierdził że patelnia kosztuje kilka groszy :) Jedna malutka lodóweczka na 6 osób, jakbyśmy się w końcu nie odezwali to nic by z tym nie zrobili. Jedni mieszkają w dużych ładnych mieszkaniach, a inni w malutkich klitkach, dosłownie melinach, znajomi mieli sytuację że wysłali ich na mieszkanie bez pralki i powiedzieli, że mają jeździć przez całe miasto do naszej kamienicy prać sobie rzeczy... Pieniądze śmieszne na samym początku, gdybym wiedziała że tak to będzie wyglądać to nigdy bym tam nie pojechała. Jeśli umie się angielski i nie pracuje się na wózku to rzucają Tobą po magazynach jak workiem ziemniaków, raz tu raz tam, nie ma się normalnego stałego stanowiska. Ileż razy było tak, że przez caly tydzień przychodziło się do pracy i nie było w ogóle roboty, a potem przez kilka dni był taki zapiernicz że nie wiedziałaś nawet jak się nazywasz, a Niemcy się cieszyli. Raz nas wręcz wysłali na kantynę, żebyśmy sobie posiedzieli bo nie ma roboty. A ile dni było takich że dostawało się rozdwojenia jaźni od ilości pracy. Przyjmują jakiś turasów i arabów którzy stoją i nic nie robią, dopiero po kilku tygodniach ich zwalniają, kiedy zauważą że każdy normalnie pracuje a oni sobie odpoczywają! Kantyna zawsze brudna i pełna okruchów, papierków i nieumytych kubków przez wielmożnych Niemców - to już taki szczegół.
Plusy: nie wiem co tu wpisać - może fakt, że jest sporo Polaków - ale to będzie dla niektórych minusem, my osobiście poznaliśmy wiele fajnych osób. Oprócz tego jedna przerwa pół godzinna (która była zawsze przez nas przedłużana) na 8 godzin. Praca na dwie zmiany może być minusem albo plusem - nie ma nocek.