Warto znać prawdę.07.11.2018 19:17
Inne
Nawet nie wiem od czego zacząć.
Hurtownia ma na "rejonie" opinie totalnego śmietnika towarowego. Ilości zepsutego towaru lub słabego jakościowo, które się tam pojawiają są zatrważające. Klienci się tylko śmieją pod nosem, że to firma "gruzowników" (a ludzi od których można to usłyszeć jest naprawdę zatrważająca ilość). Zawsze można przyjechać i się przekonać na własne oczy.
Praca jak praca. Sama w sobie najgorsza nie jest. Wiadomo, że to hurtownia warzyw i owoców, więc dźwiganie skrzynek lub worków z płodami rolnymi jest na porządku dziennym.
Totalny dnem za to jest ta degrengolada kadry zarządzającej (o ile tak można nazwać tą grupę ludzi, bo w zasadzie przełożonymi żadnymi nie są, ale się poczuwają). Dumni "handlarze" od palcologii (ej Ty idź zrób tamto i tamto, a ja w tym czasie będę stał z rękami w kieszeni albo pił kawę). Jest to na zasadzie małpy w cyrku, którą jesteś wstanie nauczyć obsługi zapalniczki, ale to nie oznacza, że jest inżynierem - dokładnie tak samo wygląda kwestia z ludźmi, którzy dostaną tablet i dumnie obnoszą się z mianem "handlowca". W żaden sposób nie wykazują nawet odrobiny chęci i zaangażowania aby pozyskać nowych klientów lub zatrzymać starych, którzy z dnia na dzień byli coraz bardziej niezadowoleni - "przyjdzie ktoś, to przyjdzie, a jak nie, to ch*j i tak dobrze", "nie podoba Ci się towar ? (usunięte przez administratora) . Jedyną osobą, która faktycznie starała się tam pozyskać klientów jest Grzegorz - wsiądzie w samochód, pojedzie, przedstawi oferty, negocjuje warunki - sądzę, że gdyby nie on, to dawno by ta firma leżała i kwiczała.
Największym leserem i człowiekiem, który absolutnie nic nie robi jest pewien Pusia. Całymi dniami siedzi w swojej kanciapie pierdząc w stołek. Jeżeli zostanie poproszony o spisanie klienta, to idzie z wielkim bólem i miną jak na skazanie. Trzech klientów na krzyż, trzech dostawców (z czego dwóch przywiezie lufę śmieci [no ale i tak się przecież sprzeda he he]). Ot cała filozofia pracy.
"Kierownik" magazynu jest chamskim i bezczelnym typem, ale mimo wszystko idzie się z nim dogadać.
Z tej całej kliki z "akwarium" to jedynie Wąs jest normalnym człowiekiem (nie wliczam dziewczyn, bo to bardzo sympatyczne osoby).
Największym skarbem są właściciele.
Pan Zbigniew to człowiek-widmo. Ucieka od problemów w firmie dotyczących relacji pracownik-przełożony. Nie mam zdania na temat kogoś z kim w zasadzie nie ma się zbytnio do czynienia. Płacił zawsze na czas, to chyba tyle w temacie.
Wisienką na torcie jest szanowna Pani Alicja. Jak to mówi stare dobre przysłowie "człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z człowieka nigdy". Jest to typowy przykład osoby "zawód-żona przedsiębiorcy, który ma głowę na karku". Gdyby nie Pan Zbigniew, to by prawdopodobnie zasuwała gdzieś na zmywaku lub sprzątała toalety publiczne, bo do niczego innego się nie nadaje. Jest to kobieta niezrównoważona psychicznie (obraża pracowników i ubliża klientom), fałszywa i niezwykle wredna. W perfidny sposób nagina kodeks pracy i się awanturuje, że ona zna go lepiej. Traktuje pracowników jak niewolników i bydło (najlepiej kłaniać się i całować po stopach na wejściu). W jednej chwili serdeczne uśmiechy, a w drugiej obrabianie za plecami do swoich "synków" z akwarium. Przez tą chorą kobietę już wielu klientów i pracowników zrezygnowało ze współpracy z hurtownią. Jestem w ciężkim szoku, że Pan Zbigniew cały czas pozwala przekraczać jej bramę hurtowni za te chore akcje, które są na porządku dziennym.
Do firmy powinna zawitać Państwowa inspekcja pracy i zainteresować się "nieodpłatną pańszczyźnianką" w postaci przymuszania pracowników do nadgodzin oraz za lewiznę, którą dostają w kopertach. Zarobki względem ilości godzin, które trzeba w tej firmie odbębnić wcale nie są takie powalające. W zasadzie w każdej jednej biedronce / lidlu za tyle godzin dostanie się mniej-więcej te same pieniądze, a może w gratisie zaoszczędzi odrobinę zdrowia psychicznego nie będąc narażonym na "Panią Prezes".
Pracownicy magazynowi, jak to pracownicy magazynowi. Jedni dali się zniewolić robiąc codziennie od 5.00 do 16.00, a inni mają to głęboko gdzieś. Ogółem z każdym dało radę się dogadać.
Rynek pracy jest obszerny i szeroki, lecz na niektórych pracodawców nie warto marnować swojego cennego czasu i zdrowia psychicznego. Czasem pieniądze to nie wszystko. Serdecznie nie polecam współpracy. Jeżeli jesteś masochistą i lubisz być je*any od samego rana, lub jeżeli cierpisz na syndrom sztokholmski i Twój oprawca zaczyna Ci imponować, to jest miejsce idealne właśnie dla Ciebie !