NAJGORSZA FIRMA, w jakiej pracowałam (dział projektowy)... NEGatywna ocena za : (usunięte przez administratora), złe traktowanie pracownika, brak kompetencji kierownika. Źle było od początku. Otrzymałam niższe stanowisko niż to, na które aplikowałam - podobno mi to powiedziano na rozmowie rekrutacyjnej (usunięte przez administratora). Pracowałam non stop z przerwą na kanapkę i herbatę, a Panie kierownikczki wychodziły na 2 godz. obiad poza firmą. Co tam obiad, niech im na zdrowie idzie, gorzej, że nie wiedziały co robić z komputerem i programami graficznymi (brak kompetencji). Za mrówczą pracę dostałam reprymendę na stołówce (inni pracownicy jedli w tym czasie), że się obijam - po czym Pani kierowniczka tradycyjnie udała się na długi obiad.
Po okresie próbnym zwolniły mnie mówiąc, że linia nad którą pracowałam będzie zamknięta (usunięte przez administratora). A tak poza tym atmosfera była tak napięta, a powietrze tak gęste, że z trudem można było oddychać. Gdy wracałam np. z toalety do pokoju, rozmowy nagle (czyt. obgadanki) milkły.
A tak poza tym miałam minus na wstępie, bo byłam ładna , szczupła i w dodatku wyszłam za mąż w pierwszym tygodniu pracy, a tego jedna z kierowniczek to już nie zniosła.
Ogólnie poziom intelektualny był zatrważający - wiele osób tam pracujących jest jednak na swoim miejscu - no bo temat gatek i szmatek, które podrabiają zajmuje każdy wymiar ich życia: społeczny, rodzinny, towarzyski.
RADY (z przekąsem) dla nowych pracowników:
- ukryj dyplom wyższych studiów
- przychodź pierwszy, wychodź ostatni
- nie wychodź do toalety ani nie jedz obiadu, nie pal paierosów,
- cały czas chwal swego szefa i praw mu komplementy (jeśli kobieta, że jest piękna i szczupła -koniecznie), jeśli mężczyzna, że jest mądry i przystojny)
- nie wyrywaj się z trudnym tematem, bo zdenerwujesz swego kierownika (może nie zrozumieć).