Możemy tu pisać i palcem pokazywać wszelkie przekręty i cwaniaków na naszych plecach windujących się w tej firmie i co..i nic...najłatwiej powiedzieć, że to piszą frustraci lub zwolnieni pracownicy szkalują dobre imię firmy w akcie zemsty. Czy słyszał ktoś z dinozaurów pracujących w IC o spotkaniach organizowanych przez dyrekcję z pracownikami? Ktoś tu pisał o związkach zawodowych...niestety nie widzę innej możliwości by chociaż troszkę zmusić pracodawców do pokazania ludzkiego oblicza..nieprzymuszony nikt przymusu nie chce..to działa we wszystkie strony...dyrektorskie, jak widać, też. Czy to normalne by pracownik posiłkował się dopalaczami nie dlatego, że lubi koks, ale by móc na obrotach wymaganych przez brygadzistów / często przypominających kapo bardziej/przez całą dniówkę biegać niczym struś pędziwiatr. Gadanie o grobowej ciszy i karach za rozmowy ze współpracownikami!!!! to nie [usunięte przez moderatora], pracują tu młodzi ludzie, mamy chodzić niczym komando śmierci po halach? Każdy daje z siebie jak najwięcej i chce chociaż widzieć, że to w jakikolwiek sposób przekłada się na zarobek, na stabilna pozycję w zakładzie..może nawet..sorki za marzenia...uznanie. Trudno jednak żyły sobie wypruwać gdy pojęcie sprawiedliwości w IC to czysta abstrakcja..można podawać przykłady wspaniałych pracowników windujących normy i pokazujący,że Polak jak chce to potrafi, ale co potrafi ? Z opowiadań wiem, że był sobie kiedyś taki człowieczek - Pstrowski..śrubował normy niemiłosiernie / w sumie to nie pracował sam bo nieoficjalnie wspomagał go sztab więźniów przydzielonych do pomocy/. Górę pieniążków odbierał jednak w pojedynkę a brygadziści pokazywali go palcem innym pracownikom mówiąc''jak będziecie jak on pracować to też górę kasiory zarobicie:) O tym , że mu w podziękowaniu górnicy grób potem obesrali...nie wspomnę.U nas nie przemyca się więźniów by wspomagali liderów, ale ci mają swoje sposoby by podobnie jak Pstrowski móc powiedzieć...chłopy ...da się ino trza chcieć. Taka głupia zbiórka. To , że w zależności gdzie jest się przydzielonym to już czasem kosmos w możliwościach wyrobienia tego czegoś co dyrekcja za normę uznała. Niby każdy ma równe szanse bo na skaner lecą zamówienia ciurkiem..a jednak. Co bardziej cwani wiedzą co to komputer i jakie informacje o nadchodzących zamówieniach niesie i na co warto polować a co sobie odpuścić w myśl zasady, że nie sztuką jest narobić się i zarobić. Jak nie kijem to pałką...gdy do kompa się nie dorwało można przecież skorzystać z wypróbowanego sposobu na skaner :) Przecież gdy leci zamówienie z chłodnicami czy innym dziadostwem, w sensie atrakcyjności punktowo-czasowej, wystarczy akurat mieć całkiem pilne inne zadanie do wykonania lub potrzebę fizjologiczną i najnormalniej odrzucić pozycję niewygodną czekając na łatwą, miłą i przyjemna. Wydaje się niemożliwe? a jednak..pozdrowienia przy okazji dla Mileny, może dziewczynę skierować do przyuczania młodych pracowników bo szkoda by się taki talent marnował i nie podzielił wiedzą jak przyjąć strategicznie odpowiednią postawę.Tylko kto będzie wtedy zwyczajnie tyrał bez możliwości wypracowania premii - jak miło, że takie pojęcie funkcjonuje w IC. Można dorobić do tych marnych zarobów poprzez nadgodziny czy prace w soboty, ale to średnia atrakcja a dwie godziny dłużej to zysk nikły a zmęczenie potworne.Bardziej atrakcyjna jest praca w święta...dla wielu to ogromny byłby ratunek i wielu by chętnie podjęło to wyzwania, ale. Ale tu robi im się a kuku ..bo tam gdzie pieniążki tam republika kolesi się budzi do życia. Proszę bardzo mamy święta i kogo moje cudne oczy widzą dziarsko maszerującego do pracy za najwyższą stawkę z możliwych...ono wspomnianą przodowniczkę w otoczeniu dwóch junaków, z których jeden to zastępca brygadzisty [usunięte przez moderatora] a drugi junak [usunięte przez moderatora], który na co dzień nic wspólnego ze zbiórka nie ma a jednak wyprzedził tych co robią to za marne grosze przez cały tydzień. Ponieważ to nie pierwszy raz i w IC grupa sztandarowych przedstawicieli dorabia do minimalnej pensyjki prawie druga łapiąc takie fuchy..zaczynają żyć swoim życiem krytyczne opinie o firmie ...tworzące jej obraz karykaturalny i w części nieprawdziwy, że wystarczy być cwaniakiem i iść po trupach by zostać zauważonym, że wystarczy być dziewczyną brygadzisty lub innej fishy..to akurat mnie śmieszy, ale śmiech to zdrowie więc ok...czy, że cały ten IC to jeden syf kiła i mogiła..bo tak nie jest...nie jest i widać nawet zmiany na lepsze...tylko czemu tak wolno..tylko czemu dwa kroki do przodu i jeden do tyłu..i czemu to co małe dziecko widzi gołym okiem...ktoś dumnie nazywający sam siebie brygadzistą..nijak zauważyć nie może..bo, że dyrekcja woli wojnę na dole niż na swoim podwórku to rozumiem..Tak czy siak..związki zawodowe są potrzebne bo znowu ktoś komuś w ramach podziękowania rozkwasi nochal...a to żadne wyjście i raczej doraźne:) Miłego Łykendu