To czas na moje podsumowanie minionej pracy w tym miejscu jakim jest pewien salon Ochnik z miasta Lublin. Na samym początku podkreślę i potwierdzę, że wszystkie opinie negatywne o tym miejscu pracy są jak najbardziej prawdziwe. Pracowałam w dwóch salonach w tym mieście, ale będę opisywać pracę tylko w jednym z nich, bo do drugiego co do atmosfery i osób pracujących nie mam żadnych zastrzeżeń. Pani Kierownik z tego właśnie salonu na początku polegała na mnie najbardziej i pytała o wiele rzeczy, radziła się itp. (Miała długa przerwę w pracy, przypuśćmy była na macierzyńskim). Praca na początku była na prawdę trudna zważając na fakt, że przeszłam do nowo otwierającego się salonu, gdzie cała ekipa była nowa. Jak wiadomo nowym osobom trzeba pomóc, ale jeśli zostawało się z nimi nagminnie po 21:00 czasem 10 minut czasem 15, czy 20 to ten czas nie był wgl dopisywany do czasu pracy a jednak trochę się tego zebrało. Pani kierownik w porozumieniu z panią kierownik regionalną powiedziała że tutaj się nie dopisuje takich minut pod 21 xD co jest bardzo śmieszne, bo każda minuta po czasie pracy jest nadgodziną, ale widocznie Panie wiedzą lepiej. Zaczęło się od takich małych głupot, nie przedłużanie umów nowym osobom itp. Zaczęto mnie namawiać wręcz i męczyć, żebym robiła w salonie VM, co podkreślałam od początku w dwóch salonach, że nie mam do tego tego czegoś i po prostu nie godzę się na to, pomijając , że pieniądze są śmieszne za to w stosunku do tego ile musisz się namęczyć, żeby w jakimś mało realnym czasie wyrobić się z całą instrukcją. Usłyszałam, że podobno odmówienie VM to jest nie wykonanie polecenia służbowego, co bardzoo ale to bardzo mnie rozśmieszyło, bo od kiedy zmiana stanowiska i zmiana w umowie jest poleceniem służbowym? Może ktoś mi to wytłumaczyć :D tak samo jak wiem ile osób i kto odmawiał zostania kierownikiem salonu bądź kierownikiem regionalnym i co i to też jest odmowa polecenia służbowego, no śmiech na sali xD żeby było jasne i Pani kierownik nie chciała przedłużyć mi umowy i ja nie chciałam, co już wiedziałam że nie będę przedłużać od czasu kiedy przeszłam na ten drugi salon. Atmosfera się tak pogorszyła, Pani kierownik zaczęła nastawiać inne dziewczyny przeciwko mnie, dowiadywałam się wielu rzeczy nieprawdziwych, które mówi na mój temat, że ja kazałam nabijać dziewczynom na mnie jak najwięcej transakcji, co jest wgl kpiną bo byłam ostatnią osobą, która ciągle sprawdza raporty co 15 minut. Później Pani kierownik zaczęła szukać haków na mnie i śledzić na kamerach i sprawdzać. Znalazła sobie jedną sytuację z moim spóźnieniem i koleżanki i się zaczęło (spóźnienie to straszne rzeczy, ale niedopisywanie nadgodzin to już spoko?;D). Oczywiście do mnie było najwięcej problemów, zaczęła kłamać jak zapytałam jej czemu rozmawia z każdą dziewczyną osobno na mój temat i czemu je nastawia przeciwko mnie. Generalnie rozmowa jak ze ścianą za przeproszeniem. Pani kierownik nie umiała poradzić sobie z tym, że jestem lubiana w zespole i dobrze się dziewczynom ze mną pracuje. Każda z nas tak stwierdziła. Pani kierownik w rozmowie ze mną zaczęła się motać i wymyślać, że były skargi na mnie, że ludzie prywatnie do niej przychodzili, co jest totalną bzdurą, bo nie umiała żadnej z sytuacji mi przytoczyć tylko się jąkała. Powiedziała, że ona chce podnosić wskaźniki zespołu a nie je zaniżać, sugerując mi że to przeze mnie, a chyba nie do końca Droga A. bo z tego co tam się orientuję to nadal jest kiepsko prawda? ;) Stwierdziła także, że to wszystko moja wina i to ja tworzę taką atmosferę, szkoda że to za nią nie przepada nikt ale mniejsza, niech myśli jak chce. Stwierdziła, że podważam jej kompetencje i tu uwaga po zapytaniu w jaki sposób usłyszałam „bo mówisz że uważam że” że mówię swoje zdanie. To jakbyście mieli wątpliwości kiedyś to wiecie to jest podważanie kompetencji!!!:D konsultowałam sprawę z prawnikiem, bo sytuacji było wiele o których się dowiadywałam. Stwierdził, że brzmi to wszystko jak mobbing, co Pani kierownik wyśmiała. Powiedziałam jej też, że źle na mnie wpływa to jaką próbuje zrobić że mnie osobę, jakiś czarny charakter i źle się czuję psychicznie, że też od dawna uczęszczam na psychoterapię. Po czym usłyszałam „to nie powinnaś tu pracować” . Bardzo miło na prawdę, nie wiedziałam, że istnieją jeszcze tak zaściankowi ludzie, że problemy, gorszy czas w życiu są dla nich jakaś dyskwalifikacją w pracy. Mogłabym się jeszcze długo nad tym rozwodzić. Sytuację całą miałam opisać także Pani kierownik regionalnej, ale już na prawdę chciałam odpocząć od tego wszystkiego, chociaż myślę, że sama Pani regionalna powinna zainteresować się jak to wygląda z innej strony i pogadać z każdą z dziewczyn, bo zapewne dostała tylko dobrą dawkę głupot na mój temat :) Albo nie tylko na mój, bo z tego co wiem nie tylko na mój temat gadała do innych, a także na inne dziewczyny z zespołu:) podsumowując, czasem warto popatrzeć na Kierownika zespołu, a nie szukać winnych w Zespole. Pozdrawiam i nie polecam.